Ja tam nigdzie spokojnie nie poleżę, nie posiedzę, mam chyba ADHD, więc szydełko i kordonek zapakowałam w pierwszej kolejności i powstał następny komplecik...
Serwetek-podkładek jest siedem, sześć ok. 13cm, siódma ciut większa, kolor - waniliowy.
Wzór taki sam jak w poprzednich. Niestety nie wiem skąd go mam (na pewno gdzieś z Internetu), nie drukowałam schematu tylko szybciutko, w moim mądrym zeszycie, napisałam sobie opis.
I te same bez czarnego tła...
Na upał już nawet nie mam siły narzekać... burze co wieczór niby nadciągają, ale przechodzą bokiem i nie chce spaść ani kropelka. W domu duchota, najchętniej spałabym lewitując, lub w wannie, bo wszystko za bardzo grzeje, no ale rolnicy mogą przynajmniej zebrać plony...
Nie wiem czy przez ten upał, czy to zapowiedź wcześniejszej jesieni, ale kwitną już chryzantemy, albo szykują się do kwitnięcia...
... i rozchodniki
...i nawłoć
Pająki, ku przerażeniu mej córci, dziergają swe sieci gdzie popadnie...
Na pergoli dojrzewają winogrona
Na tarasie pomidory...
...a ja się gotuję hehe., dlatego zapraszam do wody;)
Pozdrawiam i proszę nieśmiało o głosiki - wystarczy tylko kliknąć w sondzie przy wybranych numerach zdjęć (można więcej), moje to 18. Letni domek Nikusia :):):)
Piękne podkładki, fajny, delikatny wzorek :) Mnie za niedługo czeka wyjazd na dłużej i nie wiem gdzie spakuję moje wszystkie nici, igły i inne materiały ;)
OdpowiedzUsuńPodkładeczki super... jeśli pozwolisz to sobie skopiuję :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Kopiuj Ewo:)
OdpowiedzUsuńAnusiu mnie to strasznie podoba się jak nazwałaś te podkładki,można się nieźle pomylić i przeczytać kretyńskie haha:)
OdpowiedzUsuńNo śliczne wyszły i już .A ja na upały też już nie mam siły narzekać,roślinny i kwiaty jakoś szybko kwitną i szybko przekwitają.
Ale jak już wyjadę to może będzie lżej i jakoś dotrwam do jesieni ,w końcu lato niebawem się skończy .
Chłodu Aniu przede wszystkim:)
Buziole wielgachne i podziękowania za każde dobre słowo jakie u mnie pozostawiasz:)
Kończę ,bo już za długo siedzę dziś na kompie ,napisałam się oj napisałam :)
podkładki pięknie się prezentują :))
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam kretyńskie i zastanawiałam się czy dały Ci jakoś w kość w trakcie tworzenia że je tak nazwałaś czy o co chodzi. Dobrze że przeczytałam raz jeszcze... Wyglądają wspaniale, wzór śliczny. Gdyby nie to że nie umiem robić takich rzeczy sama zabrałabym się za robienie takich. Pozdrawiam gorąco :-)
OdpowiedzUsuńWcale się Wam nie dziwię hihi. Podczas urlopu mówiłam o sobie - idzie kretynka ulicą kreteńską hehe... nie chodzi o to żebym miała o sobie takie złe zdanie, ale taka dawka humoru w czasie urlopu to jest to:)
OdpowiedzUsuńŚliczne te podkładki , takie delikatne i chyba tylko do jakiejś bardzo wykwintnej kawy albo herbaty...
OdpowiedzUsuńŚliczne...
A u nas upał i nie pamiętam kiedy padało...
piękny komplecik, chociaż tamta wersja kolorystyczna bardziej mi się bardziej podobała. Upał też mi sie daje we znaki. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńbardzo ładne serwetki,wzór jest taki delikatny
OdpowiedzUsuńPrześlicznie wyszły te podkładki. Bardzo delikatne. A przyrodzie nie dziwię się, chociaż chryzantemy?... Może są jakieś wcześniejsze odmiany, bo te co znam, są późnojesienne. Jest tak gorąco i wilgotno, że cała roślinność dostała niesłychanego rozpędu.
OdpowiedzUsuńPiękny zestaw :) A pogoda jest okropna, wolę ciepło ale takie upały to już przesada.
OdpowiedzUsuńPodkładeczki super :)
OdpowiedzUsuńU nas też już żniwa, a ja uwielbiam buczenie kombajnów za lasem i za drogą :)
Kwiaty szybciej startują i szybciej przekwitają, mam nadzieję, że po obcięciu zakwitną raz jeszcze :)
Pozdrawiam :)
Tytuł mnie zaskoczył, potem rozbawił- myślałam, że może źle się szydełkowało, albo cóś:)ale są śliczne i bardzo elegancko wyglądają pod filiżanką.
OdpowiedzUsuńU nas burze dla odmiany codziennie i powiem, że mam ich już trochę dość- mój organizm źle je znosi:)
piękny ogród
Pozdrawiam cieplutko:)
Piękne serwetki...
OdpowiedzUsuńNo kurna chyba mi sie na wzrok ten upał rzucił bo przeczytałam kretyńskie i se myślę, czemu tak brzydko mówisz o takim pięknym dziele. Aż sie wróciłam spowrotem do tytułu i słusznie zrobiłam . No popatrz a to tylko jedna literka była :-))))
OdpowiedzUsuńJa też się bez robótek nigdzie nie ruszam , a moi znajomi jakoś tak dziwinie na mnie patrzą !! A pomidorki mniam czuje ich zapach o kwaiatuszkach nie wspomnę bo są sliczne.
Pozdrawiam serdecznie
Aniu, widzę, że faktycznie nigdzie się nie nudzisz.
OdpowiedzUsuńSame śliczności u Ciebie i dla ochłody woda blisko.
Buziaki
Piękne podkładki. Mi się skojarzyły z śnieżynkami :)
OdpowiedzUsuńPiękne podkładki powstały. Też tak mam , ze w każdą podróż zabieram jakieś robótki. Przeważnie czółenka a akurat koronka frywolitkowa nie pruje się jak szydełkowe czy na drutach robótki. Piękne zapachy i kwiatów i pomidorów... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń