Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2018

Rzekotka drzewna i kartka urodzinowa

Pogoda nareszcie dla mnie znośna, dlatego nadrabiam całe lato. Wtedy tylko myślałam co zrobić, by przetrwać upały, na pracę w ogrodzie czy jakąkolwiek inną nie było szans, nawet wieczorem czy wcześnie rano:( Za to teraz szaleję tak, że wieczorem znów nie mogę wejść po schodach;)
Wczoraj trochę pracowałam w ogrodzie, trochę w części gospodarczej przy drewnie, a młodzi czyścili basen i porządkowali miejsce gdzie stał. W pewnym momencie Damian zauważył żabcię, a że ja mam zawsze aparat w pogotowiu szybko załapała się na sesję;)

To rzekotka drzewna, żaba która prowadzi lądowy i nadrzewny tryb życia. 
W ostatnich dniach urządzają takie koncerty, że w domu przy otwartym oknie trudno rozmawiać. 
Zresztą posłuchajcie, mam nadzieję że uda mi się wstawić.
Któregoś roku próbowałam je wyśledzić na drzewach i krzewach w ogrodzie, ale tak zlewa się z liśćmi, że było bardzo ciężko.
Cieszę się że są, bo to oznacza że mamy czyste środowisko.






Na koniec kartka schodkowa, zrobiona jeszcze na początku sierpnia, na 25 urodziny Bartosza.



 Do niej tradycyjnie koperta 3D wielkości 17x17cm. Pamiętam że Ania prosiła o kursik, gdy teraz będę robiła kopertę na pewno sfotografuję etapy;)

Moją niezmordowanie kwitnącą Bonicą życzę Wam miłej niedzieli, a sama uciekam do papierów, we wtorek znów rada (trzecia w tym roku szkolnym):)

środa, 19 lipca 2017

Na pięćdziesiątkę

Karteczka zrobiona dla mamy mojej koleżanki, już jakiś czas temu, czekała na swoje pięć minut;)









Dziś środa, a że założyłam sobie że będę w tym dniu pokazywała postępy nad haftem, no to czas się przyznać że idzie wolno, ale idzie.  Myślałam że będę miała wolniejszy tydzień, ale nic z tego... oprócz tego że wkładam ogórki, robię karteczki i wyszywam metryczkę, dwa dni spędziłam w szkole na przeprowadzce:(  Niestety, zarządzenie odgórne, że co roku zmieniamy salę wywołuje u nas białą gorączkę, ale możemy sobie pomarudzić, a przenieść się i tak trzeba:( Zawsze zastanawiam się jakim cudem zdążę przez rok nagromadzić tyle dokumentów, pomocy i innych różności. No cóż, pot spływał po d..., bo z parteru z bocznego skrzydła przenosiłam się na piętro na przeciwległe skrzydło, na szczęście przeniosłam, rzuciłam w klasie, układać będę dopiero w sierpniu, w końcu też chcę mieć urlop!!!
Wracam do haftu. W ubiegłą środę było tyle...
Przyleciały zamówione muliny, więc mogłam zapełniać.
Na dziś mam tyle...

Dziś strasznie grzało! Najchętniej leżałabym w wodzie jak ta żaba;) Już się boję, bo nadchodzące dni mają być jeszcze gorętsze:(


Pozdrawiam moim rozwarem, który jeszcze się nie rozwarł, ale w tej fazie bardzo mi się podoba;)

niedziela, 5 czerwca 2016

Fauna, flora i przeczytane

Nie mam nic robótkowego do pokazania, niby wyszywam, ale w tempie kilkadziesiąt krzyżyków na tydzień:( Trochę walczę z chwastami, jednak wiadomo - koniec roku: imprezy szkolne, wycieczki, papiery, rady... odliczam czas do wakacji;)

Nazbierało się trochę zdjęć zwierząt, dlatego dziś post o nich.

Rozpocznę na smutno... Uwaga, drastyczne zdjęcie!
Musiało upłynąć trochę czasu, bym mogła o tym napisać:(
Pamiętacie moje kopciuszątka, było ich pięć...

 ... cudownie otwierały dzióbki w oczekiwaniu na pokarm.

Pewnego dnia rano, wychodząc do pracy, zobaczyłam taki widok:(

Płakałyśmy z Andżelą jak małe dziewczynki:(
Nie wiem co mogło je skrzywdzić? Koty po pionowej ścianie raczej by się nie dostały, zresztą nie mam swoich, jedynie koty sąsiada. Najbardziej podejrzewam sójkę, ciągle ją widzę i słyszę..., i mimo że ładna, nie lubię jej:( Wiem że w naturze to normalne, ale nie chcę więcej przeżywać takich chwil, nie pozwolę już żadnemu ptaszkowi zrobić w tym miejscu gniazda.

A tu schowana w koronie drzewa, chyba sprawczyni:(

A teraz inny drapieżnik..., kiedyś próbowałyśmy rozpoznać co to takiego.
Zdjęcia kiepskie, bo szybuje daleko nad polami, ale po upierzeniu, szczególnie po ciemniejszym trójkącie na grzbiecie, myślę że to błotniak łąkowy. Co Wy na to?








Przy pracach na warzywniku często podgląda mnie pliszka...





W stawie składają skrzek żaby...


A w ogrodzie na kamieniach i korzeniach wygrzewają się jaszczurki. Zdążyłam się już do nich przyzwyczaić;)

W tym roku jestem dumna ze swojego warzywnika;) Co roku mało że był zarośnięty aż strach, to jeszcze zadeptany, rozgrzebany przez kury, psy itp.. W ubiegłym roku nawet pies sąsiada zerwał się z łańcuchem, przecwałował przez mój warzywnik i czego nie zadeptał to wyrwał łańcuchem i kołkiem:(  Zdenerwowałam się, ogrodziłam prowizorycznie siatką leśną, daję radę z odchwaszczaniem, więc mogę się pochwalić;)

W tunelu mam już małe pomidorki i papryczki...

W ogrodzie szaleństwo barw i zapachów, muszę jednak przyznać że chwastów również, no cóż, coś za coś;)







I jeszcze na koniec co przeczytałam...
Tym razem nowa dla mnie autorka, Małgorzata Thiele i "Trzy panie w samochodzie czyli sekta olimpijska". Książka lekka, łatwa i przyjemna, czyli coś, co w tym zabieganym czasie było mi potrzebne.



Pozdrawiam :)