Dziękuję Wam za wszystkie przemiłe komentarze pod moimi karteczkami. Przepraszam, że nie zawsze odpowiadam, ale wciąż cierpię na brak czasu i chcąc odwiedzić Wasze blogi, nie daję rady ogarnąć wszystkiego. Poza tym nie potrafię zlikwidować swojej osoby wśród najczęściej komentujących (taka ze mnie komputerowa gapa;) ) i razi mnie to, że prowadzę u siebie w statystykach hehe. Mam nadzieję że wybaczycie;)
Dziś ptaszkowy temat i zacznę przewrotnie od szydełkowego kogucika;)
Pamiętacie wcześniejsze moje
walentynkowe gadżeciki ? Wszystkie znalazły swoich właścicieli, ponadto dostałam jeszcze zamówienie na kogucika... oto on;)
Mam nadzieję że docieplił co trzeba;)
Od piątku temperatura na plusie, pada deszcz, śnieg stopił się w mgnieniu oka, ale nie można zaniedbywać dokarmiania ptaków, to dla nich najgorszy okres, taki nasz przednówek.
U mnie stołówki działają pełną parą, nawet nie liczę ile idzie kilogramów wszelkich nasion, szczególnie zbóż i słonecznika, ale i jabłek, słoniny itp. Stałymi gośćmi są wróble, sikorki i sierpówki. W tym roku nie widziałam ani dzwońców, ani trznadli, czyżyków, nawet modraszek, nie mówiąc już o grubodziobach czy innych, które w czasie poprzednich zim gościły w moim karmiku, a może są, tylko dawniej miałam karmnik na parapecie i mogłam częściej obserwować.
Sierpówki uwielbiają przesiadywać na pergoli nad furtką, szkoda tylko że pogoda jest jaka jest i zdjęcia wychodzą tragicznie:(
Któregoś dnia moją uwagę przykuło głośne terkotanie. Wyjrzałam przez okno, a tam, w odległości ok.25 - 30 m, na czereśni siedział kwiczoł.
Natomiast w ogródku buszował kos
Wciąż żałuję że nie mam profesjonalnego aparatu. Uwielbiam fotografować przyrodę.
Życzę Wam miłej soboty:)