Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bocian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bocian. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2020

Poranny alarm

Witajcie!
Osoby, które od dawna śledzą mojego bloga, pewnie pamiętają Kajtka, bociana, którego mój zięć wychował od pisklaka. Dużo o nim pisałam, nie będę Wam linkować wszystkich postów, ale tutaj są jego początki, a tutaj o nim - dorosłym bocianie. Jeśli macie ochotę na więcej, możecie wejść w etykietę "bocian".

Kajtek, mając przeszło dwa lata zaginął. Wszyscy to strasznie przeżywali, oczywiście najbardziej Damian, który jeździł po okolicy i wciąż go szukał. Niestety, ślad po nim zaginął:( Widziano go obok dużego sklepu sieciowego, gdzie często przyfruwał za Damiana mamą, ludzie robili sobie z nim zdjęcia, był lokalną atrakcją. Często Andżela jeździła, by "odholować" go do domu, tzn. ona jechała, a on podfruwał za nią;) 
Nie wiedzieliśmy co myśleć, ale wciąż wierzyliśmy że wróci. Niestety, poszukiwania nie przyniosły efektów.

Nie pamiętam dokładnie, ale chyba po paru miesiącach (może dwóch - trzech) do Damiana zadzwonili z łódzkiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt. Okazało się, że trafił do nich bocian, a ponieważ miał obrączkę z imieniem i numerem telefonu, wiedzieli kogo powiadomić. To był Kajtek, znalazł się ponad 100 km od domu. Wszyscy byli szczęśliwi że żyje, jednak nie było możliwe by do nas wrócił, został tam, gdzie wierzymy, że też będzie mu dobrze:(

Parę dni temu Andżela trafiła na artykuł z 2017 roku,  o bocianie, który zaatakował dziecko. Okazało się, że to nasz Kajtek(poznaliśmy po obrączce, którą Damian mu założył), tym razem uciekł z wyżej wymienionego ośrodka!

https://expressilustrowany.pl/bocian-zaatakowal-dziecko-spacerowal-miejskimi-chodnikami/ar/12443880

Kajtek atakujący dziecko?! Nigdy w to nie uwierzymy. Tutaj dzieci mogły biegać obok niego, robić zdjęcia i żadnego nawet nie postraszył. Jestem pewna, że to dzieci atakowały jego, on się po prostu bronił. Zdenerwowało nas też nierzetelne przedstawienie faktów przez autora artykułu, dokładnie słowa, że "został porzucony przez człowieka". Wkurzają mnie osoby, które tak nieprofesjonalnie podchodzą do swojej pracy, za którą przecież biorą pieniądze! Wystarczyło, by autor podjął minimalny wysiłek, porozmawiał w ośrodku, oni znają historię Kajtka! Czy ptak porzucony przez człowieka ma na nodze jego numer telefonu? Może autor artykułu nie lubi zwierząt, ale dla nas, a szczególnie dla Damiana i jego bliskich, Kajtek był członkiem rodziny.

Zaczęłam o Kajtku, ale dzisiejszy post jest raczej o jego gnieździe, które Damian zrobił specjalnie dla niego, bo bociany z rodzinnego gniazda wciąż go przeganiały. Teraz stało niepotrzebne, dlatego jesienią Damian przywiózł je z nadzieją, że kiedyś osiedlą się tu inne bociany. Miejsce jest dobre: mini rzeczka, staw, łąki i pola. Niestety, na razie żadna para nie osiedliła się.

Parę dni temu budzi mnie telefon - to Damian, który był już w pracy. Zaaferowany krzyczy, że podobno na gnieździe siedzi bocian (sąsiedzi do niego dzwonili), prosił bym zrobiła zdjęcie i mu przysłała;)
Podnoszę roletę - rzeczywiście, siedzi!
Zrobiłam mu całą sesję fotograficzną, niestety nie chciał się osiedlić, pewnie tylko przysiadł na odpoczynek, zresztą już chyba za późno na zakładanie gniazda. Mimo wszystko sprawił nam i sąsiadom mnóstwo radości, wierzymy że za rok może jakaś para się tu osiedli;)









Po odpoczynku i toalecie odleciał, gniazdo znowu jest puste.

Widzimy jednak, że bociany chętnie szukają pożywienia na okolicznych polach, więc wierzymy że kiedyś i tutaj się osiedlą;)




Dziś był post przyrodniczy, ale w następnym pokażę na co potrzebne były mi foamiranowe kwiatki, które tworzyłam ;)



Dziękuję Wam za odwiedziny i wszystkie komentarze:) Pozdrawiam cieplutko:)

niedziela, 4 sierpnia 2019

Zaproszenia na osiemnastkę

Witajcie!
Zostałam poproszona o zrobienie 30-stu prostych zaproszeń na osiemnastkę. Czasu było mało, dlatego szybko ustaliłam kolorystykę, zamówiłam w sklepie, w którym dużo zamawiam potrzebne materiały, zapłaciłam i... czekałam, czekałam, obgryzałam paznokcie, bo czas oddania zaproszeń się zbliżał... i znów czekałam:( W końcu po którejś takiej samej informacji ze sklepu, że moje zamówienie zostało przekazane do realizacji, zadzwoniłam na infolinię. Okazało się że moja przesyłka zawieruszyła się w magazynie!!! Nie do pojęcia!!! Nie wiem, może jakaś inna jestem, ale strasznie mnie wkurza brak profesjonalizmu, dlatego sklep PaperConcept trafia na moją prywatną czarną listę! Nie zamówię już tam, choćby nawet rozdawali za darmo, a wierzcie mi - uparta jestem;)

Ja nie chciałam zawieść zamawiającej, nie miałam wyjścia, wymyśliłam inną kolorystykę i zaproszenia oddałam na czas.

I wszystkie razem, chociaż zdjęcie okropne, bo światło już było nieodpowiednie.

Na polach widocznych z mojego okna już zebrano zboża i przygotowano ziemię, pewnie pod zasiew roślin ozimych. Bociany, chcąc najeść się przed podróżą, (bo już zaczynają zbierać się na sejmiki) chodziły za ciągnikiem wybierając smakołyki.





Miłego dnia:)

piątek, 14 kwietnia 2017

Radosnych Świąt

Szybciutko pokazuję ostatnie jajko. Między poprzednimi, a tym zrobiłam kilka innych, ale nie zdążyłam ich sfotografować:(

Myślę że domyślacie się dla kogo;) Wiem, że do ideału bardzo daleko, ale z moimi zdolnościami manualnymi i tak jestem zadowolona;)






Myślę że powinno Mu się podobać;)

Dziś szybciutko, ale chciałabym jeszcze podziękować za następne prezenty, kartki i życzenia...
Od Asi dostałam cudowne auta dla wnusiów, jajeczka i rewelacyjnego, wiosennego króliczka.


A córka Asi -  Sylwia zrobiła piękną kartkę:) Dziękuję dziewczyny:)

Irence dzięuję za ogromną pakę dla moich Kolorowych Niteczek, ale dokładniej o tym napiszę na ich blogu.
Był też prezent dla mnie,  dostałam igły do blokowania i piękną kartkę;) Irenko, jesteś wielka, dziękuję:)



I jeszcze jedna karteczka, od mojej ogrodowozakręconej koleżanki Krysi:)

Z okazji Świąt Wielkanocnych
składam Wam wiosenne życzenia,
aby w ten czas zagościła w Waszych sercach
radość, spokój i wielka nadzieja
odradzającego się życia.

Radosnego Alleluja!

środa, 24 sierpnia 2016

Wspaniały prezent i Kajtek

Witajcie:)
W domu zagospodarowuję już wyremontowany pokój, czyli pracy jeszcze dużo, ale to już sama przyjemność;)

Wpadam dziś pochwalić się prezentem, jaki dostałam od Basi z bloga Pięć pór roku. Jakiś czas temu Basia zorganizowała konkurs ziołowy, chodziło o podanie nazw roślin. Jak zwykle z moim ADHD nie doczytałam terminu, a był bodajże miesiąc, usiadłam, co umiałam napisałam, wysłałam i już hehe. Oczywiście nie znałam wszystkich, super mistrzynią, czyli Zielarką nr 1 okazała się Małgosia, której serdecznie gratuluję:) Mam małą satysfakcję, bo odgadłam jednak dość dużo, poza tym Basia, ta cudowna osóbka, obdarowała wszystkich uczestników, i tak właśnie stałam się szczęśliwą właścicielką Jej książki...

 Jestem niesamowicie dumna, pokazuję wszystkim wokół, bo to wielka rzecz mieć książkę z dedykacją autorki!
Wspaniała poezja! Dziękuję Basiu:)

Dawno nie pisałam o Kajtku;)
Niestety nie założył rodziny, z gniazda(dawniej rodzinnego) przegoniły go stare bociany, ale Damian zbudował mu jego własne M1, które bardzo mu się spodobało.
Kajtek jest bardzo przywiązany do Damiana i jego mamy. Tam gdzie oni jadą, on frunie za nimi. Już nikt się nie dziwi bocianowi stojącemu przy Dino, a nawet na cmentarzu;)
Któregoś dnia przyleciał za Damianem do nas, usiadł na lampie parę metrów dalej i obserwował...
 ... najpierw z zainteresowaniem...

... jednak nudy u nas, postanowił się zdrzemnąć;)


Gdy nadszedł czas na kolację, spojrzał, Damiana auto jeszcze stoi...
 ... przeciągnł się parę razy...
 ... i postanowił zanocować na lampie;)

Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za odwiedziny:)