Obserwatorzy

niedziela, 13 września 2015

Niby podobna, a jednak inna

Zabawiłam się w inne wykorzystanie siatki i powstała taka bransoletka...


Pięknie fotografujecie biżuterię na muszlach, czy brzozowych kołeczkach(np. Danusia ), no to ja wzięłam sobie szyszunię hehe, ale na pewno muszle czy muszlę też wykorzystam, mam nadzieję że mogę;)

Pierwsza bransoletka zrobiona była dla córci, ale na pewno powstaną inne.

Ta akurat pięknie wpasowała się w wyzwanie Szuflady, dlatego zgłaszam moją niby zeberkę;)

Szkoda że weekend się kończy:( Życzę Wam miłego tygodnia, a sobie by ten tydzień przeleciał jak najszybciej;)
Pozdrawiam:)

piątek, 11 września 2015

Ślubna

Zanim pokażę następną karteczkę chciałam Wam podziękować za wszystkie ciepłe komentarze odnośnie poprzedniej. Zwróciłyście uwagę na ciekawe imię, więc dodam że Bart z rodzicami mieszka za granicą, tata to Bartek, mały jubilat urodzony już w Holandii - Bart;)

Tym razem ślubna.






Ogrodu właściwie nie oglądałam przez cały tydzień, chyba że przez okno, ewentualnie w biegu po marchewkę czy inne warzywo:( Po pracy od razu brałam się za przygotowanie obiadu, później nurkowałam w papierach, a ewentualne wolne minuty(najczęściej około północy) poświęcałam na zamówione robótki. Mam nadzieję że jakoś przeżyję wrzesień i wtedy trochę odetchnę, tylko trochę, bo w tym roku mam z koleżanką samorząd, więc wszystkie imprezy szkolne na naszej głowie:( Następny tydzień będę miała najbardziej pracowity - w poniedziałek rada, we wtorek zebranie związkowe, w środę zebranie z rodzicami, w międzyczasie przygotowanie wyborów do samorządu i przemyślenie imprezy na Dzień Chlopca, nie mówię już o standardowych dokumentach i tych z cyklu "zrobić, bo może ktoś będzie wymagał", tych jest ogrom, chociaż z czasem okazuje się że może 10% jest potrzebnych, pozostałe lądują pewnie w koszu...ufff.
Dziś zastrajkowałam, dokumentów nie chcę widzieć:( Za to obejrzałam ogród...

Młode, w tym roku kiepsko kwitnące hortensje, łapią jesienne barwy. Na zdjęciu "Phantom"

Dzielżan i floksy

Zaczyna rozkwitać złocień czerwonawy

Irga pozioma (chyba) pyszni się już pięknymi, czerwonymi koralikami...
 ... natomiast korale irgi błyszczącej są mało widoczne, ale jej największym walorem są cudnie przebarwiające się jesienią liście. Na to jednak trzeba jeszcze troszkę poczekać.

Taki sobie widoczek przy studni;)

Miłego weekendu:)

czwartek, 10 września 2015

Dla małego jubilata

Dziś mały Bart ma 5 lat. Z tej okazji babcia zamówiła karteczkę. Bart lubi kolor pomarańczowy, dlatego ten właśnie przeważa.





Dziś króciutko. Za oknem raz słońce raz deszcz, chłodno, ale nie narzekam, wolę takie temeratury niż upały.
Pozdrawiam cieplutko:)

poniedziałek, 7 września 2015

Festyn archeologiczny w Wietrzychowicach

O Wietrzychowicach pisałam wczoraj, dziś zgodnie z obietnicą o odbywającym się tam corocznie festynie archeologicznym.
Z komentarzy wiem, że nie znałyście tego miejsca. Wcale się nie dziwię, bo mieszkam (jak na jednodniowy, a nawet półdniowy wypad) dość blisko, a też dowiedziałam się o nim w ubiegłym roku.
Miejsce to wcześniej nie było rozpropagowane, w bieżącym roku odbył się dopiero ósmy festyn pod nazwą"Wehikuł czasu", odbywa się zawsze na początku września w ramach obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa.
W czasie tej imprezy można bliżej poznać życie codzienne w neolicie, życie ludzi pucharów lejkowatych.
Żałuję że w tym akurat dniu pogoda nie dopisała, mimo wszystko pojechaliśmy. Na zaaranżowanych stanowiskach mogliśmy, nie tylko obserwować, ale samodzielnie wytwarzać i posługiwać się ówczesnymi narzędziami itd.

Lepiono i wypalano naczynia




 Dzieci doskonale bawiły się rozcierając ziarna na mąkę.
 Wyplatano chatę
 A tu coś dla wszystkich rękodzielniczek, nasza przodkini hehe.

 Zioła
 Używanie wiertarki do tworzenia bizuterii

 Rogi zwierząt i wytwarzana z nich broń oraz narzędzia.
 Dzieci zafascynowane były tworzeniem strzał.
Wytwarzanie smoły drzewnej i dziegciu.

 Budowa łodzi jednopiennej za pomocą wypalania.




 W dzieciństwie, oprócz pedagogiki, marzylam też o archeologii, fascynowała mnie Starożytność, lubiłam nawet filozofię, ale tylko czasów Sokratesa, Platona, Arystotelesa, dlatego takie imprezy to dla mnie uczta dla duszy. Żałuję tylko że pogoda pokrzyżowała plany, stanowisk i pokazów było mniej niż w poprzednich latach, ale nic straconego, może za rok będzie lepiej.


Wczoraj deszcz mnie denerwował, ale dziś cieszę się że w końcu porządnie pada.
Życzę Wam miłego tygodnia:)

niedziela, 6 września 2015

3 500 lat p.n.e

Na południowo-wschodnim krańcu województwa kujawsko-pomorskiego, niedaleko Izbicy Kujawskiej, w Wietrzychowicach, znajduje się cmentarzysko grobowców megalitycznych nazywanych "polskimi piramidami".


Budowała je w neolicie ludność pucharów lejkowatych(nazwa wzięła się od charakterystycznego kształtu naczyń przez nich wytwarzanych).




Megality występowały przede wszystkim na Kujawach, częściowo również na Pomorzu.
W rezerwacie archeologicznym w Wietrzychowicach znajduje się pięć takich grobowców. Mają formę wydłużonego trapezu, ich oś podłużna przebiega z południowego-wschodu(czoło grobowca) na północny-zachód(ogon). Trzeci, najdłuższy z nich ma 115m długości, 10m szerokości w części czołowej i 1,5m wysokości. Najwyższe są od czoła i stopniowo się obniżają. Ogromne głazy stanowiły obstawę mającą chronić groby przed rozmyciem.
Nie będę się rozpisywała, kto zainteresowany zawsze może poczytać np. TUTAJ.

Pierwszy raz odwiedziłam Wietrzychowice(znów dzięki córci) dwa tygodnie temu. Był upał, na szczęście rezerwat znajduje się w lesie nad zbiornikiem retencyjnym. Ściółka trzeszczała pod stopami, a ze zbiornika zostały nędzne resztki.






 Jest to ciekawe miejsce rownież pod względem przyrodniczym i widać że gospodarze dbają o nie, wszędzie znajdują się tablice informacyjne.




Udało nam się zaobserwować kilka dzięciołów, ale tylko jeden chciał przez moment pozować.
Zbliżamy się do grobowców...

 ... niesamowity widok, jak prehistoryczny potwór pełznący wśród drzew.







Grobowce zawierały szczątki kilku mężczyzn, starszych rodu, poza tym pozostałości uczt pogrzebowych i drewnianych komór kultowych.




 To niesamowite miejsce, spacerując tam czułam namacalnie że dotykam naszej historii.

Niestety spacer zakończył się zniesmaczeniem. W drodze powrotnej z daleka usłyszeliśmy grupę rozwrzeszczanych dzieci:( Dopiero po paru minutach zza zakrętu wyłoniła się grupka w wieku od 5 do 9 lat... krzyczeli, walili kijami w drzewa, rozrzucali ściółkę. Odetchnęlismy z ulgą gdy ich krzyki ucichły, wtedy dopiero nadeszła grupka dorosłych z psem. Zdziwiliśmy się że nie reagują, a przede wszystkim że nie boją się że dzieci zabłądzą w lesie, ale przestaliśmy się dziwić, gdy mijając ich usłyszeliśmy że paniusia mówi do pieska "szukaj trupów, szukaj":(
Co ja się dziwię dzieciom że nie potrafią uszanować takiego miejsca, a kto ma ich tego nauczyć!!!:(

Moje dzieci, i te rodzone i te szkolne, wiedzą że w lesie to my jesteśmy gośćmi, że to dom zwierząt... tym bardziej las który jest cmentarzyskiem, w którym "patrzą" na nas pokolenia przodków, powinien być uszanowany.
Dziś byłam w tym miejscu na festynie archeologicznym, ale o nim jutro. Niestety, gdy prosiłam o deszcz nie padało, a dziś jak na złość wiało i padało:(
Pozdrawiam:)