Jakiś czas temu ASIA zaproponowała zabawę - kto odgadnie za kogo przebrana była jej córcia Lenka na przedszkolnym balu przebierańców - otrzyma uroczego misiaczka. Udało mi się i dziś otrzymałam nagrodę. Po prostu paszczęka mi opadła.... zobaczcie co dostałam!!!
Główna nagroda - uroczy, milusi misiaczek... taki w sam raz do przytulania:)
...przydasie do haftu...
I tyle cudowności do tworzenia biżutków!!! Moja córcia piszczała z radości hehe, zresztą ja też... wszystko jest cudowne!!!
Jakby tego było mało, to jeszcze Asia dołożyła coś dla ciałka...
Asiu - brak mi słów... sprawiłaś mi, a właściwie nam, tyle radości, że samo "dziękuję" to o wiele za mało, ale nic innego nie mogę powiedzieć - DZIĘKUJĘ :):):) Całuski dla Lenki:):):)
Dziś dostałam też drugą niespodziankę, ale o tym jutro.
Miłego wieczora:)
piątek, 15 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
Walentynkowe uściski dla Was
Co prawda nie jestem fanką tego święta, uważam że jeśli ktoś kocha, to powinien okazywać to codziennie... Nie, nie mówię tu o prezentach, ale słowach, gestach itp.
Skoro się jednak już przyjęło, to zrobiłam parę serduszek z papierowej wikliny... część ozdobiłam różyczkami z krepy...
... te jeszcze bez ozdób, ale są przeznaczone na koncert charytatywny, więc jeszcze zdążę.
Cały czas zwijam sobie różyczki - zamówiłam kule styropianowe, więc będzie ich trochę potrzeba...
Przesyłam Wam moc gorących uścisków:):):)
Dostałam od Asiulki takie cudne wyróżnienie. Dziękuję Skarbie:)
Przekazuję je wszystkim moim Obserwatorom:):):)
Skoro się jednak już przyjęło, to zrobiłam parę serduszek z papierowej wikliny... część ozdobiłam różyczkami z krepy...
... te jeszcze bez ozdób, ale są przeznaczone na koncert charytatywny, więc jeszcze zdążę.
Cały czas zwijam sobie różyczki - zamówiłam kule styropianowe, więc będzie ich trochę potrzeba...
Przesyłam Wam moc gorących uścisków:):):)
Dostałam od Asiulki takie cudne wyróżnienie. Dziękuję Skarbie:)
Przekazuję je wszystkim moim Obserwatorom:):):)
środa, 13 lutego 2013
Co słychać w temacie haftu...
Doskonale wiecie, że robię wiele rzeczy równolegle... no, to teraz pokażę co słychać wśród moich hafcików i haftów.
Skończyłam poduszkowego delfinka
...zaczęłam parostatek, ... jest mały więc szybko skończę.
Z większych obrazów, już wspominałam, że szyję dla naszej Asiulki "Słoneczniki"... jak szybko zaczęłam, tak musiały się trochę odleżeć, bo brakowało mi mulinek, a lubię wyszywać jak wszystkie mam - no może nie wszystkie, ale przynajmniej te, które potrzebne są w części, którą wyszywam...
... zamówiłam najpotrzebniejsze, ... przyleciały, ale okazało się że pomylili mi parę numerów... złożyłam reklamację i muszę przyznać, że szybko naprawili swój błąd, oczywiście na ich koszt... tym samym mam parę mulinek w gratisie hehe. Asiu - działam dalej:)
Następnym dużym obrazem, z którym się męczę już dość długo, jest ślubny syna i synowej mojej koleżanki... Boję się, że tu polegnę. Wzór jest bardzo duży, dlatego by obraz nie wyszedł na całą ścianę musiałam wziąć kanwę 18-nastkę, ponadto obraz jest w sepi, więc nawet przy dziennym świetle, dostaję oczopląsu od tych wszystkich odcieni brązowości... Zastosowałam samodyscyplinę - codziennie przynajmniej parę xxx... szału nie ma, ale przynajmniej wiem, że posuwam się do przodu.
Tak to ma wyglądać...
W nocy zaczął padać śnieg, rano było go tyle, że bez odśnieżania by się nie wyszło - cieszę się, bo zima ma być zimą, a nie jakąś zgniłą jesienio-wiosną!
Ana - witam Cię cieplutko wśród moich obserwatorów, a wszystkim zaglądającym i komentującym przesyłam gorące pozdrowionka :):):)
Skończyłam poduszkowego delfinka
...zaczęłam parostatek, ... jest mały więc szybko skończę.
Z większych obrazów, już wspominałam, że szyję dla naszej Asiulki "Słoneczniki"... jak szybko zaczęłam, tak musiały się trochę odleżeć, bo brakowało mi mulinek, a lubię wyszywać jak wszystkie mam - no może nie wszystkie, ale przynajmniej te, które potrzebne są w części, którą wyszywam...
... zamówiłam najpotrzebniejsze, ... przyleciały, ale okazało się że pomylili mi parę numerów... złożyłam reklamację i muszę przyznać, że szybko naprawili swój błąd, oczywiście na ich koszt... tym samym mam parę mulinek w gratisie hehe. Asiu - działam dalej:)
Następnym dużym obrazem, z którym się męczę już dość długo, jest ślubny syna i synowej mojej koleżanki... Boję się, że tu polegnę. Wzór jest bardzo duży, dlatego by obraz nie wyszedł na całą ścianę musiałam wziąć kanwę 18-nastkę, ponadto obraz jest w sepi, więc nawet przy dziennym świetle, dostaję oczopląsu od tych wszystkich odcieni brązowości... Zastosowałam samodyscyplinę - codziennie przynajmniej parę xxx... szału nie ma, ale przynajmniej wiem, że posuwam się do przodu.
Tak to ma wyglądać...
W nocy zaczął padać śnieg, rano było go tyle, że bez odśnieżania by się nie wyszło - cieszę się, bo zima ma być zimą, a nie jakąś zgniłą jesienio-wiosną!
Ana - witam Cię cieplutko wśród moich obserwatorów, a wszystkim zaglądającym i komentującym przesyłam gorące pozdrowionka :):):)
wtorek, 12 lutego 2013
O tęczowych ptasiorkach ...
Jakiś czas temu pokazałam kolorowe placki i zapytałam - co z tego będzie? Osoba, która odgadnie miała otrzymać to coś... Myślałam że to trudna zagadka, a okazało się że prawie od razu została rozwiązana hehe...
Z tęczowych placuszków powstały oczywiście radosne ptaszki...
No i, tak jak obiecałam, jeden z nich poleciał do zwyciężczyni małej zgadywanki Irenki
... a by mu w drodze nie było nudno - dołożyłam małe co nieco...
/zdjęcie pożyczyłam od Irenki, bo sama nie zdążyłam sfocić... mam nadzieję Irenko, że się na mnie nie pogniewasz/
A teraz z innej beczki...
Dziś przyleciała zamówiona krepina, więc kręcę różyczki na przemian z wyszywaniem hafcików...
Jako że dziś ostatki, zostawiam Wam pyszne pączki - z konfiturą różaną i z kremem ptysiowym - częstujcie się... smacznego:)
Z tęczowych placuszków powstały oczywiście radosne ptaszki...
No i, tak jak obiecałam, jeden z nich poleciał do zwyciężczyni małej zgadywanki Irenki
... a by mu w drodze nie było nudno - dołożyłam małe co nieco...
/zdjęcie pożyczyłam od Irenki, bo sama nie zdążyłam sfocić... mam nadzieję Irenko, że się na mnie nie pogniewasz/
A teraz z innej beczki...
Dziś przyleciała zamówiona krepina, więc kręcę różyczki na przemian z wyszywaniem hafcików...
Jako że dziś ostatki, zostawiam Wam pyszne pączki - z konfiturą różaną i z kremem ptysiowym - częstujcie się... smacznego:)
niedziela, 10 lutego 2013
Poduszkowe hafciki
Już od jakiegoś czasu staram się pracami swoimi i moich uczniów wspierać akcję prowadzoną przez wspaniałą osobę - Celinkę - "Poduszki dla chorych dzieci". Cel jest wspaniały - chore, pokrzywdzone przez los dzieciaczki dostają kolorowe podusie, w ten sposób nawet w szpitalu mają coś swojego, radosnego, kolorowego, do czego mogą się przytulić, a może znaleźć promyk nadziei....
Tak wyglądają gotowe podusie - hafciki moich uczennic, pozostała praca Celinki:)
Tym razem poduszki trafią do podopiecznych gdańskiego hospicjum.
Ma ono pod opieką około 30 dzieci, ... mamy jednak aspirację, by obdarować nie tylko dziecko chore, ale również jego rodzeństwo.
Trzymajcie kciuki, by nam się udało.
Na razie mam dopiero kilka hafcików, ale na pewno będzie więcej...
... i pracuję nad panną delfinkową.
Córcia w ramach odstresowania po egzaminach również dołożyła swój hafcik.
Przepraszam, że pokazuję takie pogniecione, ale i tak pójdą do prania.
W piątek spotkała mnie miła niespodzianka - od mojej koleżanki Krysi przyszła taka cudowna przesyłka. Ta wspaniała osóbka, spotykając coś w sklepie, od razu myśli sobie - ooo... to się przyda mojej koleżance X, to lubi koleżanka Y, a jeszcze coś innego sprawi radość koleżance Z. Fajnie mieć taką wspaniałą kumpelę, prawda? Krysiu, bardzo gorąco dziękuję. Wielkie buziaczki dla Ciebie:):):) Już przejrzałam - na pewno skorzystam!
Tak wyglądają gotowe podusie - hafciki moich uczennic, pozostała praca Celinki:)
Tym razem poduszki trafią do podopiecznych gdańskiego hospicjum.
Ma ono pod opieką około 30 dzieci, ... mamy jednak aspirację, by obdarować nie tylko dziecko chore, ale również jego rodzeństwo.
Trzymajcie kciuki, by nam się udało.
Na razie mam dopiero kilka hafcików, ale na pewno będzie więcej...
... i pracuję nad panną delfinkową.
Córcia w ramach odstresowania po egzaminach również dołożyła swój hafcik.
Przepraszam, że pokazuję takie pogniecione, ale i tak pójdą do prania.
W piątek spotkała mnie miła niespodzianka - od mojej koleżanki Krysi przyszła taka cudowna przesyłka. Ta wspaniała osóbka, spotykając coś w sklepie, od razu myśli sobie - ooo... to się przyda mojej koleżance X, to lubi koleżanka Y, a jeszcze coś innego sprawi radość koleżance Z. Fajnie mieć taką wspaniałą kumpelę, prawda? Krysiu, bardzo gorąco dziękuję. Wielkie buziaczki dla Ciebie:):):) Już przejrzałam - na pewno skorzystam!
Wśród moich Obserwatorów witam cieplutko Dorotkę:):):)
Życzę Wam spokojnego wieczoru, a sama uciekam kończyć delfinka:)
sobota, 9 lutego 2013
Szybki prezent
Córci przypomniało się w ostatnim momencie że kolega ma urodziny, no i problem z prezentem. Na szczęście co dwie głowy, a właściwie trzy - to nie jedna hehe.
Córcia wpadła na pomysł, że muszą być procenty, bo mężczyzna, a że kawaler to przydałaby się kobietka. No to szybciutko ... spódnica z szyfonu - talii nie było, więc wyszła taka lala XXL, piersi z elementów dekoracyjnych i moich perełek - wymsknęło mi się, że są niesymetryczne, ale córcia na to, że ja też takie mam i dobrze...ups, już się nie odezwałam. Włosy z sizalu, akurat miałyśmy blond z rudymi pasemkami, oczęta - gotowce, usteczka - plastelina ... miała wyjść zdziwiona minka, ale wyszła Bambo-murzynka (nawet mi się zrymowało hehe), no i czegoś brakowało - dobrze że była akurat koleżanka, podpowiedziała, że brak jej kapelusza! Teraz problem, z czego go zrobić.. nagle EUREKA został jeszcze plasterek na ptasiorka, z bólem serca, ale poświęciłam go... no i lala w całej okazałości...
Zrobiłam też następny kołnierzyk - ecri, ostatni rząd ze złotej nitki. Wcześniej powstał podobny, ale węższy... tego powiększyłam jeszcze o trzy rzędy.
Witam cieplutko moje nowe Obserwatorki - Anię i Jutę:) Cieszę się, że jesteście i dziękuję za miłe słowa:)
Wszystkim tu goszczącym życzę kolorowych snów:)
Córcia wpadła na pomysł, że muszą być procenty, bo mężczyzna, a że kawaler to przydałaby się kobietka. No to szybciutko ... spódnica z szyfonu - talii nie było, więc wyszła taka lala XXL, piersi z elementów dekoracyjnych i moich perełek - wymsknęło mi się, że są niesymetryczne, ale córcia na to, że ja też takie mam i dobrze...ups, już się nie odezwałam. Włosy z sizalu, akurat miałyśmy blond z rudymi pasemkami, oczęta - gotowce, usteczka - plastelina ... miała wyjść zdziwiona minka, ale wyszła Bambo-murzynka (nawet mi się zrymowało hehe), no i czegoś brakowało - dobrze że była akurat koleżanka, podpowiedziała, że brak jej kapelusza! Teraz problem, z czego go zrobić.. nagle EUREKA został jeszcze plasterek na ptasiorka, z bólem serca, ale poświęciłam go... no i lala w całej okazałości...
Zrobiłam też następny kołnierzyk - ecri, ostatni rząd ze złotej nitki. Wcześniej powstał podobny, ale węższy... tego powiększyłam jeszcze o trzy rzędy.
Witam cieplutko moje nowe Obserwatorki - Anię i Jutę:) Cieszę się, że jesteście i dziękuję za miłe słowa:)
Wszystkim tu goszczącym życzę kolorowych snów:)
czwartek, 7 lutego 2013
Kogucik i jajucha
Jam Wam się podoba?
Na parapecie pachnąca wiosna, za oknem ... ech, szkoda gadać - ni to zima, ni to wiosna.
Miłego dnia Wam życzę:)
Na parapecie pachnąca wiosna, za oknem ... ech, szkoda gadać - ni to zima, ni to wiosna.
Miłego dnia Wam życzę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


