Dziś szybciutko, bo pisanina czeka;)
Pochłonęłam VII, jak do tej pory ostatnią część serii Katarzyny Puzyńskiej o policjantach z Lipowa - "Dom czwarty".
Autorka trzyma poziom. Akcja rozgrywa się w rodzinnych stronach Klementyny, ale obejmuje czasy wojenne (1939), gierkowskie (1976) oraz 2014 i 2016 rok. Autorka, jak zwykle, prowadzi nas krętymi ścieżkami. Już wydawało mi się, że wiem kto jest mordercą, późniejsze wyniki śledztwa tylko mnie w tym utwierdziły, pomyślałam sobie, ha!, nauczyłam się podążać tokiem rozumowania Puzyńskiej... i co?, guzik prawda, okazuje się że mordercą jest zupełnie ktoś inny, nawet policja była w błędzie;)
Szokiem dla mnie była metamorfoza Daniela, ale cóż, bohaterowie nie mogą być byle jacy, musimy ich kochać, albo nienawidzić.
Z czystym sumieniem polecam. Jeszcze nigdy seria nie trzymała mnie w takim napięciu... Czekam na następne części, mam nadzieję że autorka myśli nad kontynuacją.
Pokażę jeszcze karteczkę na roczek Mai. Dziś skończyłam, czyli jeszcze gorąca;)
Pozdrawiam cieplutko i byle do piątku:)
wtorek, 10 stycznia 2017
niedziela, 8 stycznia 2017
Serwetka i ptaki
Pamiętacie jak 1 stycznia pokazywałam zaczęte po świętach robótki? No to już dwie z nich mam skończone, wcześniej pokazywałam ananaskowy bieżniczek, teraz kolej na ananaskową serwetkę;) Średnica ok. 34 cm.
Na pergoli i na gruszy są jabłka i słoninka...
Powiesiłam też następny karmniczek na rajskiej jabłoneczce, by Filip mógł obserwować ptaszki.
Wróble upodobały sobie jałowiec, chowają się w jego gąszczu przed mrozem, a gdy wyjdą grzać się w słoneczku, wyglądają jak bombki na choince;)
Pozdrawiam Was ciepluteńko (jeszcze mrozi) i życzę spokojnego tygodnia:)
Został jeszcze obrus dla Andżeli, i tu powiem Wam - ruszyłam do przodu!!! Myślałam że pomyliłam się w rzędzie do którego dołączałam, a okazało się że pomyliłam się w dołączanym kwadraciku hehe, wystarczyło tylko jego podpruć i do przodu;)
Zapomniałam jeszcze o zaczętej zazdrosce do łazienki, to moja pierwsza, jeszcze nigdy nie robiłam ściegiem siatkowym, ale powolutku brnę do przodu;) Myślę już o rozpoczęciu jakiejś następnej serwetki, chociaż Andżela chciałaby czapkę, no zobaczymy, na razie wdaję się w romans z papierzyskami;)
Ostatnie mroźne dni były bardzo ciężkie dla ptaków, gdyby nie my-ludzie, kto wie czy udałoby się im przetrwać.
Z dokarmianiem zawsze ruszam, pod koniec listopada czy na początku grudnia, w zależności od pogody. Ważne by ptaki wiedziały gdzie mają darmowe stołówki i z nastaniem takich mrozów jak teraz nie traciły zbędnej energii na poszukiwania.
Dokarmiam w kilku miejscach... czasem śmiejemy się z córcią że u nas wśród ptaków ruch jak na autostradzie;)
Najważniejszy i najlepiej zaopatrzony jest karmnik na tarasie. Oprócz nasion zbóż i słonecznika zaserwowałam smalec wymieszany ze słonecznikiem, słoninkę i jabłka dla kosów.
Niko czasem je straszy, na szczęście szybko mu się nudzi.
Powiesiłam też następny karmniczek na rajskiej jabłoneczce, by Filip mógł obserwować ptaszki.
Wróble upodobały sobie jałowiec, chowają się w jego gąszczu przed mrozem, a gdy wyjdą grzać się w słoneczku, wyglądają jak bombki na choince;)
sobota, 7 stycznia 2017
Kartkowanie u Uli
Jakby mało było kartkowania z Anią, to jeszcze zapisałam się do zabawy u Ulki ;)
Jak na banerku, w styczniu ma być jemioła.
Zanurkowałam w necie, znalazłam cudną grafikę z niebieskim ptakiem, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, no i zabrałam do tworzenia karteczki...
Kurcze, chyba straciłam wenę do kartek:( Pewnie wszystkiemu winna poczta i jej sprawna inaczej działalność:( Jestem wściekła, na BN wysłałam mnóstwo kartek, a doszła chyba połowa. Pomijając już kasę, to żal mi mojej pracy, a na myśl że poniewierają się gdzieś po kątach, odechciewa się wszystkiego:( Chyba dzięki tej instytucji kartki zostaną zastąpione SMS-ami lub mailami:(
No ale dosyć marudzenia...
Zrobiłam karteczkę, chociaż do końca nie jestem z niej zadowolona, ale pokazuję...
Pozdrawiam cieplutko:)
Jak na banerku, w styczniu ma być jemioła.
Zanurkowałam w necie, znalazłam cudną grafikę z niebieskim ptakiem, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, no i zabrałam do tworzenia karteczki...
Kurcze, chyba straciłam wenę do kartek:( Pewnie wszystkiemu winna poczta i jej sprawna inaczej działalność:( Jestem wściekła, na BN wysłałam mnóstwo kartek, a doszła chyba połowa. Pomijając już kasę, to żal mi mojej pracy, a na myśl że poniewierają się gdzieś po kątach, odechciewa się wszystkiego:( Chyba dzięki tej instytucji kartki zostaną zastąpione SMS-ami lub mailami:(
No ale dosyć marudzenia...
Zrobiłam karteczkę, chociaż do końca nie jestem z niej zadowolona, ale pokazuję...
Pozdrawiam cieplutko:)
piątek, 6 stycznia 2017
Przeczytane i prośba
Zanim przejdę do tematu posta chciałam Wam serdecznie podziękować za miłe słowa odnośnie ananaskowego bieżnika, a przede wszystkim za rady co do blokowania. Na pewno poszukam igieł do zastrzyków i spróbuję nimi. Dziękuję:)
Sama sobie się dziwię jakim cudem udało mi się przez niecałe dwa tygodnie przeczytać dwie książki, z czego druga bardzo gruba;)
Pierwsza to "Powrót" Viktorii Hislop, 472 strony
Męczyłam się z nią. Nie lubię książek, w których akcja nie jest dynamiczna, gdzie autorka niepotrzebnie rozwleka wątki. Czytałam wiele pochlebnych recenzji o "Wyspie" tej autorki, dlatego z braku tamtego tytułu zdecydowałam się na ten, ale książka nie zachwyciła mnie, nie polecam.
Następna to "Laskun" Puzyńskiej, czyli VI część z serii o policjantach z Lipowa, chyba najgrubsza, bo aż 832 strony, ale czyta się jednym tchem! Świetna! Wszystkie części bardzo mi się podobały, a ta najbardziej!
Wcześniej zajrzałam do biblioteki, na szczęście jest dobrze zaopatrzona i czytam już "Dom czwarty", czyli VII, najnowszą, bo wydaną 8 listopada, część.
To tyle jeśli chodzi o czytanie, teraz prośba.
Wiem że często wysyłacie karteczki dla chorych dzieciaczków, sama też to robię, teraz co prawda dorosła osóbka, ale zawsze pomagała innym, a obecnie sama potrzebuje wsparcia. Może nasze karteczki przyniosą Jej radość życia:)
Kartka urodzinowa dla Magdy
Kochani, ten jeden raz prosimy Was o kartkowe wsparcie dla Magdy, wieloletniej uczestniczki Marzycielskiej Poczty, która sama teraz walczy z ciężką chorobą. Poniżej zamieszczamy jej apel, a na samym dole adres pocztowy. Z góry dziękujemy za wsparcie!
Magda Grzymała
Hej. Nazywam się Magda i jestem z Wam na Marzycielskiej Poczcie od jakiś sześciu lat. Zawsze starałam się wspierać dzieciaczki z wieloma z nich spotkałam się i spędzałam najpiękniejsze chwilę w życiu. Do dziś wysyłam kartki, ale tym razem ze szpitala. Niestety jestem w zamknięciu od lutego 2016 r do dnia dzisiejszego. Zaczęło się od zaburzeń odżywiania o typie anorektycznym i głębokiej depresji. Z zaburzeń odżywiania mnie wyciągnęli. Jakiś sukces w moim życiu. Niestety z depresją nie było tak łatwo i okazało się ze jest ona lekooporna połączona z zespołem stresu pourazowego. Przenieśli mnie do kliniki gdzie (w maju) rozpoczęłam terapię.... dni bywają różne raz lepsze, raz gorsze... już dwa razy wywinęłam się z przejścia na drugą stronę, raz przestało mi bić serce... teraz jestem na etapie, że nie wiem jak będzie wyglądała moja przyszłość... Ale chciałabym poczuć wsparcie od Was. Pokażcie, że jesteście (wiele dzieciaczków pisze do mnie regularnie) i proszę prześlijcie mi karteczkę urodzinowa. Urodziny obchodzę 31 stycznia (skończę 26lat), ale kartki możecie wysyłać już teraz ponieważ bardzo nie mogę się ich doczekać. Dziękuję bardzo.
Adres pocztowy Magdy:
Magda Grzymala
ul. Rzeczypospolitej 1b/39
80-369 Gdańsk
https://marzycielskapoczta.pl/newsletter/ka...nowa-dla-magdy/
Na parapecie szykują się do kwitnienia moje hipcie(hipeastrum). Jestem zdziwiona, bo kiedyś chuchałam i dmuchałam na nie - nie kwitły, teraz wiosną, kiedy tylko mogę, wyrzucam je na taras, zabieram przed przymrozkami, przesadzam i kwitną! W tym roku nawet nie przesadziłam, na szczęście nie obraziły się;)
Pozdrawiam Was cieplutko:) U mnie -12,5, na szczęście w domu ciepło i nigdzie nie muszę wychodzić;)
Sama sobie się dziwię jakim cudem udało mi się przez niecałe dwa tygodnie przeczytać dwie książki, z czego druga bardzo gruba;)
Pierwsza to "Powrót" Viktorii Hislop, 472 strony
Męczyłam się z nią. Nie lubię książek, w których akcja nie jest dynamiczna, gdzie autorka niepotrzebnie rozwleka wątki. Czytałam wiele pochlebnych recenzji o "Wyspie" tej autorki, dlatego z braku tamtego tytułu zdecydowałam się na ten, ale książka nie zachwyciła mnie, nie polecam.
Następna to "Laskun" Puzyńskiej, czyli VI część z serii o policjantach z Lipowa, chyba najgrubsza, bo aż 832 strony, ale czyta się jednym tchem! Świetna! Wszystkie części bardzo mi się podobały, a ta najbardziej!
Wcześniej zajrzałam do biblioteki, na szczęście jest dobrze zaopatrzona i czytam już "Dom czwarty", czyli VII, najnowszą, bo wydaną 8 listopada, część.
To tyle jeśli chodzi o czytanie, teraz prośba.
Wiem że często wysyłacie karteczki dla chorych dzieciaczków, sama też to robię, teraz co prawda dorosła osóbka, ale zawsze pomagała innym, a obecnie sama potrzebuje wsparcia. Może nasze karteczki przyniosą Jej radość życia:)
Kartka urodzinowa dla Magdy
Kochani, ten jeden raz prosimy Was o kartkowe wsparcie dla Magdy, wieloletniej uczestniczki Marzycielskiej Poczty, która sama teraz walczy z ciężką chorobą. Poniżej zamieszczamy jej apel, a na samym dole adres pocztowy. Z góry dziękujemy za wsparcie!
Magda Grzymała
Hej. Nazywam się Magda i jestem z Wam na Marzycielskiej Poczcie od jakiś sześciu lat. Zawsze starałam się wspierać dzieciaczki z wieloma z nich spotkałam się i spędzałam najpiękniejsze chwilę w życiu. Do dziś wysyłam kartki, ale tym razem ze szpitala. Niestety jestem w zamknięciu od lutego 2016 r do dnia dzisiejszego. Zaczęło się od zaburzeń odżywiania o typie anorektycznym i głębokiej depresji. Z zaburzeń odżywiania mnie wyciągnęli. Jakiś sukces w moim życiu. Niestety z depresją nie było tak łatwo i okazało się ze jest ona lekooporna połączona z zespołem stresu pourazowego. Przenieśli mnie do kliniki gdzie (w maju) rozpoczęłam terapię.... dni bywają różne raz lepsze, raz gorsze... już dwa razy wywinęłam się z przejścia na drugą stronę, raz przestało mi bić serce... teraz jestem na etapie, że nie wiem jak będzie wyglądała moja przyszłość... Ale chciałabym poczuć wsparcie od Was. Pokażcie, że jesteście (wiele dzieciaczków pisze do mnie regularnie) i proszę prześlijcie mi karteczkę urodzinowa. Urodziny obchodzę 31 stycznia (skończę 26lat), ale kartki możecie wysyłać już teraz ponieważ bardzo nie mogę się ich doczekać. Dziękuję bardzo.
Adres pocztowy Magdy:
Magda Grzymala
ul. Rzeczypospolitej 1b/39
80-369 Gdańsk
https://marzycielskapoczta.pl/newsletter/ka...nowa-dla-magdy/
Na parapecie szykują się do kwitnienia moje hipcie(hipeastrum). Jestem zdziwiona, bo kiedyś chuchałam i dmuchałam na nie - nie kwitły, teraz wiosną, kiedy tylko mogę, wyrzucam je na taras, zabieram przed przymrozkami, przesadzam i kwitną! W tym roku nawet nie przesadziłam, na szczęście nie obraziły się;)
Pozdrawiam Was cieplutko:) U mnie -12,5, na szczęście w domu ciepło i nigdzie nie muszę wychodzić;)
czwartek, 5 stycznia 2017
Wąski bieżnik z ananasami
Skończyłam mini-bieżnik dla siostruni i jestem z niego bardzo zadowolona. Na pewno powstanie ich więcej, a przede wszyskim jakiś w fioletach dla córci, bo robi się prosto, łatwo i przyjemnie, ale blokowanie to dla mnie tragedia:( Po przykrych doświadczeniach ze szpileczkami (śnieżynki miały ślady rdzy) blokuję jedynie drewnianymi patyczkami..., kurcze, nabawiłam się odcisku na palcu, nie mówię już o tym ile razy przeklinałam, gdy złamała się końcówka:( Zastanawiam się co zrobię przy dużym obrusie, którego nie rozłożę na styropianie, bo takich rozmiarów nie mam, a w dywan czy coś innego patyczków nie wbiję:( Jak Wy to robicie? Jakie macie doświadczenia? A może są jakieś szpilki, które nie rdzewieją?
Wracam do bieżniczka. Widziałam go już w kilku miejscach w Internecie, ale nie natrafiłam ani na schemat, ani opis. W końcu po świętach, buszując na youtube, trafiłam na świetne tłumaczenie Pani o nicku szydełko. Prawdę mówiąc wolałabym schemat graficzny, ale jak się nie ma co się lubi...;) Zapisałam sobie (swoim szyfrem hehe) kolejne kroki i oto mój ananasek;)
Kordonek: Cotton Filet
Zużycie nici: Nie wiem ile, ale miałam 100g, dł. 570m, mogła wyjść połowa. Wg. autorki wychodzi 300m.
Kolor: żadne zdjęcie nie oddaje prawdziwego, to nr 00003 - beż
I jeszcze parę fotek na różnych tłach...
Widzę, że wszędzie zima. U mnie minimalnie pobieliło, dziś trochę więcej, ale to i tak tylko jakieś 5cm. Za to zaczyna konkretnie mrozić, już -7, a mrozy zapowiadają dopiero na jutro:( Boję się o mój ogród:( Przydałaby się śniegowa pierzynka.
Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam wspaniałego, długiego weekendu:)
Wracam do bieżniczka. Widziałam go już w kilku miejscach w Internecie, ale nie natrafiłam ani na schemat, ani opis. W końcu po świętach, buszując na youtube, trafiłam na świetne tłumaczenie Pani o nicku szydełko. Prawdę mówiąc wolałabym schemat graficzny, ale jak się nie ma co się lubi...;) Zapisałam sobie (swoim szyfrem hehe) kolejne kroki i oto mój ananasek;)
Trochę danych technicznych
Rozmiar: Według autorki kursu powinien mieć ok. 160 na 30cm.
Mój, mimo że robiłam szydełkiem 1,6 ma ok.100 na 20cm, pewnie robię bardzo ściśle.Kordonek: Cotton Filet
Zużycie nici: Nie wiem ile, ale miałam 100g, dł. 570m, mogła wyjść połowa. Wg. autorki wychodzi 300m.
Kolor: żadne zdjęcie nie oddaje prawdziwego, to nr 00003 - beż
I jeszcze parę fotek na różnych tłach...
Wczoraj dotarła do mnie karteczka od Ewuni nadana 19 grudnia. Moje też widzę że nie wszystkie dotarły:( Kurcze, czy Poczta Polska potrzebuje miesiąc by przekazać zwykłą kopertę??? Czy po podwyżkach cen będą pracowali sprawniej?!
Dziękuję Ewuniu:) Karteczka w niebieskościach przepiękna!
Widzę, że wszędzie zima. U mnie minimalnie pobieliło, dziś trochę więcej, ale to i tak tylko jakieś 5cm. Za to zaczyna konkretnie mrozić, już -7, a mrozy zapowiadają dopiero na jutro:( Boję się o mój ogród:( Przydałaby się śniegowa pierzynka.
Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam wspaniałego, długiego weekendu:)
niedziela, 1 stycznia 2017
W Nowy Rok z robótkami
Inaczej być nie może, zakręcone robótkomaniaczki muszą Nowy Rok rozpocząć robótkami;)
Już wspominałam, że jakoś ostatnio wzięło mnie na szydełkowanie. Dużo mam zaczętych, bo moje robótkowe ADHD nie pozwala skupić się na jednej;)
Jedna z ukończonych to serwetka z tulipanami. Kolor to żywa, wiosenna zieleń, niestety w dzisiejszym ponurym dniu nie do uchwycenia aparatem:(
Serwetka ma średnicę 34cm.
W trakcie pracy:
... biała serwetka z ananasami. Docelowo ma mieć ok. 25cm.
... i beżowy bieżnik, też z ananasami. Ma być prezentem urodzinowym dla siostruni. Do marca jest jeszcze trochę czasu;)
W koszyku, jak wyrzut sumienia, poniewiera się obrus dla córci. Okazało się że pomyliłam się w kwadracie z przedostatniego rzędu, nie wiem co teraz zrobić, bo nie uśmiecha mi się pruć aż tyle, no i leży...:(
Mam jednak usprawiedliwienie, przygotowywałam kontury dla młodszych Niteczek.
Sorki za wygniecioną kanwę, ale przecież bez sensu jest prasować, kiedy będą wyszywane.
Zapomniałabym jeszcze o tym maleństwie... wilczek też przeznaczony jest na poduszkę dla jakiegoś chorego dzieciaczka. Jego już sama wyszyję.
I to by było na tyle. Nie wiem kiedy skończę te prace, bo teraz gorący okres, koniec półrocza, ale powolutku, a do przodu;)
Ciekawa jestem jak czujecie się po sylwestrowych szaleństwach? Ja jestem wykończona, a nigdzie nie szalałam, spędzałam czas przed telewizorem, z robótką w ręku i z szalejącym Nikusiem(pieskiem). Wszystkie psy na odgłos wystrzałów chowają się w najciemniejszy kąt, a mój biega i szczeka. Dźwięk puszczam na full, już nie wiem co lepsze - ogłuchnąć od telewizora czy od szczekania:( Dla mnie strzelanie petardami to chory zwyczaj:( Gdyby to jeszcze było tylko o północy, ale strzelają od świąt do dziś, a może i jeszcze dłużej:( Ludzie mają trochę radości, a zwierzęta dużo stresu:( Mówi się o tym od wielu lat, a jest chyba coraz gorzej:(
Pozdrawiam Was cieplutko:) Trzymajcie się zdrowo i realizujcie swoje marzenia:)
Już wspominałam, że jakoś ostatnio wzięło mnie na szydełkowanie. Dużo mam zaczętych, bo moje robótkowe ADHD nie pozwala skupić się na jednej;)
Jedna z ukończonych to serwetka z tulipanami. Kolor to żywa, wiosenna zieleń, niestety w dzisiejszym ponurym dniu nie do uchwycenia aparatem:(
Serwetka ma średnicę 34cm.
W trakcie pracy:
... biała serwetka z ananasami. Docelowo ma mieć ok. 25cm.
... i beżowy bieżnik, też z ananasami. Ma być prezentem urodzinowym dla siostruni. Do marca jest jeszcze trochę czasu;)
W koszyku, jak wyrzut sumienia, poniewiera się obrus dla córci. Okazało się że pomyliłam się w kwadracie z przedostatniego rzędu, nie wiem co teraz zrobić, bo nie uśmiecha mi się pruć aż tyle, no i leży...:(
Nie tylko szydełkiem człowiek żyje hehe, w temacie haftu też troszkę się działo.
Papieża mam tylko tyle hihi... No cóż, zawsze to jakiś początek;)
Sorki za wygniecioną kanwę, ale przecież bez sensu jest prasować, kiedy będą wyszywane.
Zapomniałabym jeszcze o tym maleństwie... wilczek też przeznaczony jest na poduszkę dla jakiegoś chorego dzieciaczka. Jego już sama wyszyję.
I to by było na tyle. Nie wiem kiedy skończę te prace, bo teraz gorący okres, koniec półrocza, ale powolutku, a do przodu;)
Ciekawa jestem jak czujecie się po sylwestrowych szaleństwach? Ja jestem wykończona, a nigdzie nie szalałam, spędzałam czas przed telewizorem, z robótką w ręku i z szalejącym Nikusiem(pieskiem). Wszystkie psy na odgłos wystrzałów chowają się w najciemniejszy kąt, a mój biega i szczeka. Dźwięk puszczam na full, już nie wiem co lepsze - ogłuchnąć od telewizora czy od szczekania:( Dla mnie strzelanie petardami to chory zwyczaj:( Gdyby to jeszcze było tylko o północy, ale strzelają od świąt do dziś, a może i jeszcze dłużej:( Ludzie mają trochę radości, a zwierzęta dużo stresu:( Mówi się o tym od wielu lat, a jest chyba coraz gorzej:(
Pozdrawiam Was cieplutko:) Trzymajcie się zdrowo i realizujcie swoje marzenia:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
