Obserwatorzy

sobota, 15 października 2016

Przerywnik

Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa i życzenia:)
Trochę szalony tydzień, bo i pasowanie i DEN, zakończyłam dziś imieninami mamci;) Teraz mogę w spokoju pomyśleć za co się zabrać, chociaż z moim ADHD na pewno wezmę się za kilka rzeczy na raz hehe.
Mam trochę zaczętych robótek, z których muszę wywiązać się w określonym czasie, ale zamiast przysiąść nad nimi zrobiłam taki mały przerywnik;) Córka śmieje się ze mnie, ale co ja zrobię, tak już mam hehe, taki mój urok;)

 Matkę Boską z Dzieciątkiem wyszywam już po raz n-ty. Lubię od czasu do czasu popracować nad jednokolorowymi wzorami, przy których nie trzeba za bardzo się skupiać;)
Swoją już mam, znajomi też obdarowani, więc ta będzie sprzedana, mam nadzieję że będzie;)

Wcześniej zakupiłam dwie ramki, na razie nie oprawiam, nie wiem która bardziej spodoba się ewentualnej klientce/klientowi.

Wyszywałam na kanwie z błyszczącą nitką, ale same wiecie że sfotografowanie jej graniczy z cudem:( Próbowałam na zbliżeniu, przy świetle dziennym i sztucznym i efekt mizerny, chociaż coś tam się błyszczy:(




Wczoraj był piękny, słoneczny dzień. Dziś już zimno i okropnie wieje:( Na szczęście zdążyłam zrobić parę jesiennych fotek.






Pozdrawiam Was ciepluteńko i życzę słonecznej niedzieli:)

czwartek, 13 października 2016

Biało-czarna kolia

Powstała na zamówienie koleżanki, jako prezent na imieniny dla Jej mamy.
Lubię robić kolie. Zrobiłam już kilka, możecie je obejrzeć klikając w etykietę"kolia". Początkowo niektóre z czasem rozsypały się, ale gdy zakupiłam porządne nici (Tytan) są nie do zdarcia;)






Pozdrawiam cieplutko:)

wtorek, 11 października 2016

Mitenki dla wnusia

Wczoraj pokazywałam dziewczęce mitenki, ale przecież chłopakom też rączki marzną. Kiedyś, gdy odprowadzałam  Filipa do zerówki, właściwie to jechaliśmy rowerami, narzekał że zimno mu w łapki.
Złapałam włóczkę, szydełko... dziś było mu w rączki cieplutko. Poza tym powiedział mi, że zawsze marzył o takich rękawiczkach, bo takie mają kolarze. No, może niezupełnie takie, ale najważniejsze że wnusio zadowolony;)



Jutro moje pierwszaczki mają pasowanie na ucznia, choróbsko mnie nadal trzyma, ale jakoś udało mi się dotrwać i nie rozłożyć na amen.
Pogoda bez zmian, ogród skąpany w deszczu... nareszcie jestem spokojna o roślinki.









Witam cieplutko moje nowe Obserwatorki:) Dziewczyny, dziękuję że chciałyście pozostać, bawcie się dobrze:)
Pozdrawiam ciepluteńko:)

poniedziałek, 10 października 2016

Mitenki dla panienki

Chyba 4 lata temu zrobiłam ponczo i mitenki dla pewnej, wówczas 5-letniej Julki. Tak uwielbiała ten komplecik, szczególnie mitenki, że nawet w za małe, ale starała się na siłę wciskać paluszki, by jakoś je założyć. Andżela, gdy to zobaczyła, poprosiła mnie o zrobienie większych. Julka lubi niebieskości, dlatego koniecznie musiały być w tym kolorze.


Nowe i stara

Na zewnątrz wciąż chmury i od czasu do czasu deszcz. Na szczęście już tak strasznie nie wieje, a nawet czasem pokaże się słoneczko. Taka pogoda sprzyja powstawaniu tęczy...



Zebrałam słoneczniki i na tarasie suszę ich nasiona dla ptaszków na zimę. Wróble, mazurki i sikorki szybko je wypatrzyły i przylatują do darmowej stołówki;) Muszę zabrać, teraz niech jeszcze sobie szukają pokarmu w naturalnym środowisku.




Pozdrawiam Was ciepluteńko:)

piątek, 7 października 2016

Zaszalałam

Pamiętacie mój rozcięty palec? Szwy już dawno zdjęte, ale palec mniej sprawny, mam nadzieję że z czasem będzie lepiej.
Sama o tym nie pomyślałam, na szczęście podpowiedziano mi że przecież jestem ubezpieczona, więc powinnam dostać jakieś odszkodowanie;)
Dostałam;)
Postanowiłam niespodziewaną kasiurę dobrze spożytkować. Wymyśliłam, że oprócz blizny chcę mieć inną, namacalną pamiątkę;)

Już od dawna marzyłam, chociaż wiedziałam że to nierealne, że nawet Mikołaj nie będzie w stanie przynieść mi takiego prezentu, dlatego wykorzystałam okazję i mam...
 ... własnego Big Shota;)


 Od razu zakupiłam kilka wykrojników, pozostałe mam nadzieję dostawać;) Rodzina już nie musi wymyślać co mi kupić w prezencie hihi.

Dziś dzień bez deszczu, nawet wyjrzało słoneczko, może w ogrodzie zagości złota polska jesień, bo na razie tylko nieśmiało puka do drzwi;)

 Irga błyszcząca powolutku zaczyna łapać kolorki.

 Hosty jeszcze zielone, tylko jedna poczuła jesień.
 Jeszcze w zieleni trzmielina oskrzydlona...
 ...i winobluszcz.
 Na koniec delikatne, ale jakie piękne kwiatki jagody goji.

Za czasów mojego dzieciństwa  krzewy jagód goji(kolcowoju chińskiego) rosły jako dzikie chaszcze, z siostrą robiłyśmy sobie w nich kryjówki, i nikt nie wiedział że jej jagody to taki rarytas dla naszego zdrowia.

Pozdrawiam i życzę Wam wspaniałego weekendu:) Uwielbiam piątkowe popołudnia;)