Obserwatorzy

niedziela, 12 stycznia 2014

Gram z WOŚP

... zresztą jak co roku, od wielu już lat.
Gram oczywiście tak jak potrafię, czyli przeznaczając swoje prace na licytację .
 Spieszyłam się i nie zrobiłam zdjęć gotowych serc... to tylko półprodukt...
... musicie mi uwierzyć, wszystkie były udekorowane,...
 ...podpisane i  pięknie opakowane...
 Na licytację przeznaczyłam również bransoletki shamballe ...
 ... i szal boa.

Mam nadzieję, że wszystko osiągnie jak najwyższą cenę:) 


Ostatnio bardzo rzadko do Was zaglądam, ale nastrój mam do niczego i nie chcę Was nim zarażać. Może, gdyby przyszła w końcu prawdziwa zima, to i na duszy byłoby lepiej... Niestety - za oknem listopadowa pogoda - szalejący wiatr, deszcz, brak słoneczka:(
Poza tym zbliża się  koniec półrocza, a to oznacza, że nosa znad papierzysk nie wychylam:(
Buziaczki dla Was:)
Pozdrawiam cieplutko moich nowych Obserwatorów:) Cieszę się, że do mnie trafiliście i zostaliście na dłużej:)

niedziela, 5 stycznia 2014

Pierwszy w 2014

Trochę nasmuciłam w ostatnim poście, wybaczcie, taki akurat miałam podły humorek... od czasu do czasu coś takiego mnie nachodzi.
Dziękuję Wam za słowa otuchy - od razu mi lepiej na serduchu:)

Robótkowo nie próżnuję, ale wiele rzeczy mam zaczętych i nie nadają się do pokazywania... cały czas dziergam boa, jednak boję się że macie już ich dość, więc dziś pokażę tylko serduszka... jeszcze nie mam na nie pomysłu, ale na coś tam wykorzystam... może na karteczki...

... i hafciki...
Ten, prościutki, powstał w jedno popołudnie - poleci(z innymi) na podusie dla chorych dzieciaczków....

 A wczoraj zaczęłam wyszywać obrazek na chrzest... lubię ten moment, gdy zaczynają wyłaniać się poszczególne elementy...

W nocy padał deszcz, do południa świeciło cudnie słoneczko, więc postanowiłam wybrać się po obiedzie do lasu... niestety, po południu nadciągnęły chmury, na szczęście nie padało, ale zdjęcia są jakie są:(
Leśne drogi nie bardzo nadawały się do jazdy rowerem...

 Sprawdziłam, że leśniczy dba o leśną zwierzynę...



























 Stanowczo za szybko zapada zmrok... czas kończyć wycieczkę... na horyzoncie widać moje osiedle...

Moim obserwatorom, tu zaglądającym i komentującym życzę 
wszystkiego co najlepsze w 2014 roku:)

wtorek, 31 grudnia 2013

W ostatnim dniu roku...

Nie lubię podsumowań, ale to taki dzień, że mimo woli człowiek myśli jak było...
No cóż, nie było najgorzej - jesteśmy zdrowi, pracę mam (na przeżycie z miesiąca na miesiąc musi wystarczyć) ... szkoda, że tylko ja jedna w rodzinie, że młodzi nie mają, ... a ja jestem już zmęczona, chciałabym odpocząć, ale cóż, władza zafundowała nam pracę do śmierci (bo już nie wierzę że zmieni się na lepsze - jedynie na gorsze) no to będę pracowała, ale na 100% nie dam rady - i czyja to strata?

A jak będzie? Też nie chcę myśleć, bo marzenia mają jedną wadę - nie chcą się spełniać..., więc lepiej nie marzyć, bo można dostać obuchem w łeb i już się nie pozbierać!
Smutno to zabrzmiało, ale taki mam dziś nastrój.

Lepiej pokażę co zrobiłam ...
To mój drugi w życiu świecznik z papierowej wikliny, ten poleciał do Asi ... mam nadzieję, że nie wyrzuciła go przez okno hihi.

 Po świętach powstały też następne boa, wszystkie trafiły na Galerię Talent ART inne są na Srebrnej Agrafce







Dzisiejszy dzionek przywitał mnie przymrozkiem i szronem, teraz po szronie zostało wspomnienie - jest cudny, słoneczny dzień!

Zaczęłam smutno, ale w sumie to bardzo się cieszę, że dzięki prowadzeniu bloga poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi! Dziękuję że jesteście:)

W Nowym 2014 Roku życzę Wam
zdrowia, szczęścia, pomyślności,
potęgi miłości i siły młodości!!!


niedziela, 29 grudnia 2013

Fantazyjne szaliczki boa

Lubię, a właściwie lubiłam je dziergać - teraz mam już przesyt. Policzyłam, że zrobiłam do tej pory 30 sztuk. Przed świętami nie nadążałam z dzierganiem, z czego bardzo się cieszę, bo włóczki zakupiłam tyle, że wystarczy na trzydzieści następnych! Raczej nie robię tych samych kolorów, bo nie lubię, poza tym sama nie chciałabym spotkać kogoś w mojej mieścinie w takim samym kolorze... jeśli już powtarzam, to tylko wtedy, gdy wiem że lecą w inny koniec Polski.
Sama je noszę, mimo że nie lubię niczego pod szyją, jednak boa to inna bajka ... po pierwsze leciutkie, mięciutkie,... po drugie ciepłe, przynajmniej na taką pogodę jaką mamy za oknem, ...a po trzecie śliczne, fantazyjne, zalotne! Jak widzicie - same zalety, więc jak ich nie dziergać:)
By Was nie zanudzić pokażę tylko kilka...
Ten, w szarościach, wydziergałam jako drugi czy trzeci... długo czekał, ale był przeznaczony dla Asi jako prezent świąteczny, więc nie mogłam pokazać.
 Takiego ma moja córcia, a drugi nosi córcia Asi Sylwia ... dziewczyny mieszkają ponad 400 kilometrów od siebie, to i mogą chodzić w jednakowych hehe.
 A to już trzecie boa dla mojej córci ... z jednej strony ma dobrze, bo mamcia wydzierga, ale z drugiej, oglądając włóczki nie może się zdecydować i ograniczyć do jednego, a to jest ból hihi.

Ten kolorek poleciał do Danusi jako jeden z elementów szybkiej rozdawajki...
A tu pozostałe prezenty z rozdawajki ... zdjęcie pożyczyłam od Danusi:)

 No i następne boa, których już nie ma:)









Za oknem prawdziwie późnowiosenna pogoda. Wczoraj, nie do uwierzenia, chodziłam w krótkim rękawku i walczyłam z drewnem!
Rozkwitają pierwiosnki, ...  zauważyłam pączki kwiatowe na pigwowcu! Co to będzie? Czy czeka nas rok bez owoców?
 Na koniec jeszcze moja gwiazda betlejemska...
Przepraszam że dziś tak chaotycznie, ale mam jeszcze brak kofeiny we krwi i przytłumiony umysł;)

Dziękuję że do mnie wpadacie i zostawiacie miłe słóweczka:) Pozdrawiam Was cieplutko:)