Robię różniste różności, ale dziś pochwalę się dzwoneczkami ...
A tu cała moja dotychczasowa produkcja, część usztywniona, część jeszcze czeka...
Pozdrawiam cieplutko:)
piątek, 15 listopada 2013
wtorek, 12 listopada 2013
Szal dla bezdomnego
Jak już wcześniej pisałam, dziergałam szal na akcję ogłoszoną przez Caritas w Gdańsku. Szal skończony, jeszcze tylko napiszę karteczkę z życzeniami i mogę wysyłać...
Szal jest cieplutki, włóczka Katia Peru... mam nadzieję że będzie grzał w zimowe dni i noce.
Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć, o akcji na facebooku https://www.facebook.com/events/572796829454458/?ref=5 ...
A teraz o zakupach... stwierdziłam, że muszę się leczyć, zdiagnozowałam u siebie zakupoholizm!!!
Zamówiłam w mojej ulubionej fastrydze, no i mam... cudniste, prawda?
Kupiłam też następną porcje literatury fachowej hehe...
Szkoda, że jeszcze nie można dokupić dodatkowego czasu:(
No i wieści z ogrodu... jeszcze pięknie i kolorowo...
Pozdrawiam cieplutko:)
Szal jest cieplutki, włóczka Katia Peru... mam nadzieję że będzie grzał w zimowe dni i noce.
Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć, o akcji na facebooku https://www.facebook.com/events/572796829454458/?ref=5 ...
A teraz o zakupach... stwierdziłam, że muszę się leczyć, zdiagnozowałam u siebie zakupoholizm!!!
Zamówiłam w mojej ulubionej fastrydze, no i mam... cudniste, prawda?
Kupiłam też następną porcje literatury fachowej hehe...
Szkoda, że jeszcze nie można dokupić dodatkowego czasu:(
No i wieści z ogrodu... jeszcze pięknie i kolorowo...
Pozdrawiam cieplutko:)
poniedziałek, 11 listopada 2013
Piękno jest wokół nas
Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie,
a na tej fladze biel jest i czerwień.
Czerwień - to miłość, biel - serce czyste.
Piękne są nasze barwy ojczyste.
/Czesław Janczarski/
Wczoraj, korzystając z pięknej pogody, wyruszyłyśmy z córcią na wycieczkę rowerową. Celem było leśne jeziorko... Dziś będzie dużo zdjęć, z góry przepraszam:)
Po drodze podziwiamy szumiące trawy, zwiewne, niestety już prawie bezlistne brzozy...
I zbliżamy się do lasu, który jest naszym celem, ale wcześniej zatrzymamy się na skraju...
... jest tam pomnik, a właściwie tablica informacyjna, że w tym miejscu, w XIX wieku znajdował się cmentarz żydowski. Został on doszczętnie zniszczony podczas II wojny światowej.
Jedziemy dalej, i po chwili naszym oczom ukazuje się mały akwenik w środku lasu...
Nazwałam go leśnym jeziorkiem...
Przyjechałyśmy o parę dni za późno, brzozy straciły liście, ale i tak jest się czym zachwycać.
Leśne jeziorko to ostoja ptactwa wodnego(niestety pochowały się w trzcinach) i raj dla wędkarzy... tym razem nie było nikogo, ale cieszę się, bo mogłyśmy bez przeszkód delektować się ciszą...
Z lasu wyjechałyśmy inną drogą, niestety słoneczko już się schowało...
... postanowiłyśmy zobaczyć jak wygląda stary cmentarz ewangelicki... Wstyd przyznać... już sam parkan świadczy o skali jego zaniedbania...
Od strony ulicy wygląda troszkę lepiej, widać że sukcesywnie wycinane są chaszcze, ale leżą nie uprzątnięte... trochę wstyd za władze gminy...
Z wycieczki przywiozłyśmy tylko takie dary przyrody, ale najważniejsze jest to, że naładowałyśmy akumulatory, by jakoś przetrwać listopadowe, smętne dni.
Na koniec trochę słodkości... co prawda nie są to prawdziwe rogale świętomarcińskie, tylko podróba, ale częstujcie się - też pyszne:)
Miłego świętowania:)
a na tej fladze biel jest i czerwień.
Czerwień - to miłość, biel - serce czyste.
Piękne są nasze barwy ojczyste.
/Czesław Janczarski/
Wczoraj, korzystając z pięknej pogody, wyruszyłyśmy z córcią na wycieczkę rowerową. Celem było leśne jeziorko... Dziś będzie dużo zdjęć, z góry przepraszam:)
Po drodze podziwiamy szumiące trawy, zwiewne, niestety już prawie bezlistne brzozy...
I zbliżamy się do lasu, który jest naszym celem, ale wcześniej zatrzymamy się na skraju...
... jest tam pomnik, a właściwie tablica informacyjna, że w tym miejscu, w XIX wieku znajdował się cmentarz żydowski. Został on doszczętnie zniszczony podczas II wojny światowej.
Jedziemy dalej, i po chwili naszym oczom ukazuje się mały akwenik w środku lasu...
Nazwałam go leśnym jeziorkiem...
Przyjechałyśmy o parę dni za późno, brzozy straciły liście, ale i tak jest się czym zachwycać.
Leśne jeziorko to ostoja ptactwa wodnego(niestety pochowały się w trzcinach) i raj dla wędkarzy... tym razem nie było nikogo, ale cieszę się, bo mogłyśmy bez przeszkód delektować się ciszą...
Z lasu wyjechałyśmy inną drogą, niestety słoneczko już się schowało...
... postanowiłyśmy zobaczyć jak wygląda stary cmentarz ewangelicki... Wstyd przyznać... już sam parkan świadczy o skali jego zaniedbania...
Od strony ulicy wygląda troszkę lepiej, widać że sukcesywnie wycinane są chaszcze, ale leżą nie uprzątnięte... trochę wstyd za władze gminy...
Na koniec trochę słodkości... co prawda nie są to prawdziwe rogale świętomarcińskie, tylko podróba, ale częstujcie się - też pyszne:)
Miłego świętowania:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
