Obserwatorzy

wtorek, 10 września 2019

Poznań cz.2. - dla fanów sportu

Witajcie!
Przede wszystkim chciałabym Wam bardzo podziękować za podtrzymujące na duchu komentarze:) Sama wiem, że działamy w ciągłym pośpiechu, że dzielimy czas na życie prywatne, zawodowe, blogowe, a do tego jeszcze nasze pasje, więc trudno jest ogarnąć wszystkie blogi. Sama jednak wiem jakie to ważne dla prowadzących bloga, by zostawić choć mały ślad po swojej bytności, więc króciutko, ale zawsze staram się coś napisać. Wiem, oczywiście że wiem że statystyk nie ma co śledzić i tego nie robię, ale traf chciał że akurat rzuciła mi się ta dysproporcja;)

Zostawiając tę sprawę przejdźmy do tego co chciałam Wam dzisiaj pokazać.
Wcześniej oprowadzałam Was po Poznaniu, dziś następny punkt wycieczki - Stadion Lecha Poznań zwany również INEA Stadion lub Stadion przy Bułgarskiej. Był jednym z czterech obiektów, na których rozgrywano w Polsce mecze Euro 2012.
Modernizacja starego stadionu rozpoczęła się w 2003 roku, zakończyła w 2010, jednakże do 2012 wprowadzano następne modernizacje. Początkowo pojemność stadionu wynosiła ponad 41 tys., zwiększono do ponad 43 tys., dobudowano również kładkę dla gości, by nie dochodziło do konfliktów między kibicami.

Jestem zagorzałą fanką różnych sportów, marzę by obejrzeć kiedyś na żywo mecz siatkówki, najlepiej męskiej kadry, ale nigdy do tej pory nie byłam na żadnym stadionie piłkarskim. Z zewnątrz widziałam i PGE Narodowy i Stadion Energa w Gdańsku, dlatego zaskoczył mnie rozmiar, wydał mi się dużo mniejszy niż sobie wyobrażałam.





Zwiedziliśmy pomieszczenia dla zawodników... Widzieliśmy i szatnię i boisko do treningu, ale wciąż było tam tyle dzieci, że mogę pokazać tylko pomieszczenia do higieny;)

Odbyliśmy również konferencję prasową;)


Nie tylko chłopcy byli zachwyceni tym punktem wycieczki;)


Na dziś tyle. Zostawiam dla Was przesłanie Lecha...
Dziękuję że jesteście, że zaglądacie i pozostawiacie parę słów:) Pozdrawiam:)

niedziela, 8 września 2019

Hafciki na celinki i nie tylko

Witajcie!
Jakoś nigdy nie przywiązywałam wagi do statystyk, chociaż lubiłam zajrzeć z jakiej części kuli ziemskiej jestem obserwowana, ale gdy wczoraj zerknęłam na liczbę wejść i komentarzy trochę się zastanowiłam. Wczoraj, przy 566 wejściach, dziś już prawie stu, skomentowało 6 osób:( Wywnioskowałam, że moich kartek wszyscy już mają powyżej uszu, bo przecież chyba nie jest jakąś trudnością napisać "Fajne", "Nie w moim stylu", "Podoba mi się ta, a nie podoba tamta"..., to dla autora namacalny dowód, że prace wywołują jakieś emocje.

Wyciągnęłam więc swoje wnioski i dam Wam odpocząć od kartek, dziś haft;)
Kiedyś Anulka napisała...

cudna ta tęczowa żyrafka i świetnie Aniu że sięgnęłaś po igiełkę, tak dawno hafcików u Ciebie nie było.
Trzymam kciuki za pomyślny finał :-), mnie zostało 111 dni
Pozdrawiam
Faktycznie, ostatnio bardziej wciągnęły mnie kartki, wyszywam mniej ale to nie oznacza że zupełnie zarzuciłam haft.

Zacznę od mojej ostatniej pracy, chociaż nie, teraz wzięło mnie na zakładki, ale o nich innym razem;) Dziś najnowszy hafcik dla Celinki na podusie dla chorych dzieciaczków.
Żabola wyszywałam już parę razy, robiłam też kontury dla moich KN, ale wzór jest sympatyczny, może być zarówno dla dziewczynki jak i chłopca, więc jeszcze kilka razy do niego wrócę.
Zebrało już się parę moich hafcików...

... i ostatnich hafcików moich Kolorowych Niteczek. Ostatnich, bo koło umarło śmiercią naturalną:( Dziewczyny urosły, wyszły ze Szkoły Podstawowej, na młodsze nie miałam tyle czasu ile bym chciała, bo w szkołach ważne są papiery, a nie praca z dziećmi, a nauczyciel też człowiek, nie robot:(
Cieszę się, że mimo wszystko udało mi się zaszczepić pasję do wyszywania, nie tylko wśród uczennic, ale czasem i ich mam;)

Jest jeszcze jeden hafcik, ale doczytałam, żeby wypełniać cały obrazek, dlatego będę jeszcze musiała uzupełnić tło.
I wszystko razem poleci do Celinki, która wraz z innymi zdolnymi osóbkami stworzy z nich podusie.
Żabol leci też do Moniki, chociaż nie potrafię tam wstawiać i wykorzystuję Monikę wysyłając na maila, mam nadzieję że mi wybaczy;)
Oprócz hafcików na celinki wyszywam, tak jak wspomniałam - zakładki, mam już skończonego następnego aniołka, ale pokażę go jak oprawię, a z trochę większych wyszywam Matkę Boską Karmiącą. Będzie to mój drugi obraz, dlatego wolno mi to idzie, ale zamówienie mam na sierpnia 2021, więc i nie spieszę się za bardzo;)
Zabrałam się za niego pod koniec marca 2019, dopiero mam tyle;)

Na dziś to tyle. U mnie od wczoraj nareszcie pada!!! Właściwie to dziś tylko mży, ale dzień się nie skończył, może jeszcze solidnie podleje;)
Życzę Wam miłego dnia i wspaniałego odpoczynku:)

piątek, 6 września 2019

Kartki na łączoną uroczystość

Witajcie!
Noce chłodne, nareszcie mogę się wyspać;)

Dziś chciałam pokazać Wam dwie kartki na połączone uroczystości: 36. rocznicę ślubu i sześćdziesiąte urodziny jednego z małżonków.

Zacznę od kartki na rocznicę ślubu. Koleżanka zamówiła kartkę na 35. rocznicę, a ponieważ to koralowe gody, starałam utrzymać się, choć w przybliżeniu, w koralowej kolorystyce. Gdy kartka była gotowa okazało się że koleżanka nie wiedziała dokładnie, rocznica jest 36.;) No cóż, ciężko było, bo cyfra dobrze przyklejona, a i w środku życzenia z okazji koralowych godów, ale jakoś dałam radę;)





Druga kartka dla Pana Andrzeja z okazji urodzin.
Już tradycyjnie wykorzystałam męską sylwetkę.



Na zakończenie jesienne kwiaty...



Pozdrawiam cieplutko:)

wtorek, 3 września 2019

U progu jesieni

"Mimozami jesień się zaczyna..."
                                            Julian Tuwim

Mimoza to roślina tropikalna, ale mamy polską mimozę, czyli nawłoć pospolitą. Może nie do końca polską, bo pochodzi z Azji Mniejszej, ale tak wpisała się w nasz krajobraz, że chyba każdy ją zna. Jest bardzo ekspansywna, rośnie przy drogach, na brzegach pół, nieużytkach, w zaroślach. Kwitnie późnym latem i zapowiada nadejście jesieni.

Chyba każdy zna piosenkę Czesława Niemena... 


Pewnie nie tylko ja mam wrażenie, że wraz z nastaniem września w powietrzu czuje się jesień, chociaż do tej kalendarzowej zostało jeszcze 20 dni.  Uważny obserwator dostrzeże: poranne mgły snujące się nad polami, stada przemieszczających się ptaków (pewnie szpaków), sieci pajęcze, przebarwiające się liście, jesienne owoce...







Najbardziej cieszę się, że od wczoraj upał ustąpił i nawet trochę popadało.Niestety, tylko wczoraj, dziś już sucho, słonecznie, ale temperatury znośne.








Powolutku zaczynam robić jesienne dekoracje.
Zrobiłam wianek z hortensji, całkowicie przypadkowo wyszło serce, ale też mi się podoba;)

W tym roku ćwierć warzywnika zajmują dynie zdobne i patisony. Będzie z czego robić dekoracje;)


Pozdrawiam Was ciepluteńko:)