Dziś post nierobótkowy. Urlop się skończył, jednak cały czas coś robię, chociaż przy tym upale wena jakby mniejsza, a tempo ślimacze. Cały czas robię karteczki, ale niektórych jeszcze nie mogę pokazać, z kolei inne z pełną premedytacją trzymam w folderze "do pokazania", mam nadzieję że wpiszą się w któreś z wyzwań karteczkowych u Ani, czasem uda mi się trafić z okolicznościową, ale najczęściej czekają dalej;)
Jeszcze do wczoraj mieliśmy upał, w nocy błyskało, na szczęście przeszło bokiem, dziś cudowne 20 stopni i drobny deszczyk. Oby już tak zostało.
Wychodząc nawet na warzywnik po marchewkę zawsze zabieram aparat, poluję na admirała;) Fruwa sobie łobuz z kwiatka na kwiatek, ale przy tym upale nie chce rozkładać skrzydeł, a ja też nie mam siły ani czasu, by się wciąż za nim uganiać;) Zamiast niego upolowałam szablaka, wydaje mi się że to szablak krwisty.
W ogrodzie powtarzają kwitnienie róże, magnolia, ale przede wszystkim królują moje ulubione hortensje bukietowe. Na razie mam 5 jeszcze młodych ... miałam 7 jednak jedna nie przetrwała, drugą (Pinky Winky)oddałam siostrze, ponieważ nie spełniała moich oczekiwań, a chciałam na jej miejsce przekopać Phantom, którą jestem zachwycona. Na zdjęciu nie widać, ale ma ogromne kwiatostany i już sobie wyobrażam jak pięknie będzie wyglądała za rok.
Vanille Fraise
Limelight rośnie w towarzystwie trawy piórkówki, a obok wysiał się cudownie pachnący tytoń ozdobny.
Następne dwie słabiej zakwitły, może dlatego że to ubiegłoroczny jesienny zakup.
Sundae Fraise
I ostatnia, której nazwa w tym momencie wyleciała mi z głowy.
Oczyma wyobraźni widzę jak pięknie będą prezentowały się za rok;)
Na zakończenie pochwalę się zakładką jaką dostałam od mojej najlepszej koleżanki, a nawet przyjaciółki, która wypoczywała w Grecji.
Życzę Wam miłego i spokojnego dnia:)