Obserwatorzy

poniedziałek, 16 lipca 2018

Kartka z aniołkami

Zrobiłam w końcu kartkę na pierwszą z zabaw, czyli lipcowe kartkowanie u Uli.
Niby cały czas robię kartki, ale na inne okoliczności;)


Mapka od razu mnie zachwyciła, ale już w fazie przygotowań miałam kilka krytycznych momentów;) Po pierwsze są dwa tagi, dlatego długo szukałam grafiki, która by jakoś ze sobą współgrała. Po drugie, kilka razy drukowałam zmieniając rozmiary, by obrazek pasował do wykrojnika, a przede wszystkim nit nie wypadł akurat np. na twarzy. No i po trzecie, nie miałam odpowiednio dużej serwetki, ale myślę że ta jakoś ujdzie;)
Mimo wszystko z karteczki jestem zadowolona.


Pozdrawiam cieplutko:)

niedziela, 15 lipca 2018

Mój pierwszy raz

Hehe, przypomniała mi się pewna historia związana z moim spotkaniem z policją;) Prawo jazdy mam od 22 lat, teraz już raczej pozwalam się wozić, ale kiedyś jeździłam dużo i po całej Polsce, na szczęście policja zatrzymała mnie tylko raz, i to jakieś 15 km od domu. Możecie wyobrazić sobie moje zdenerwowanie, dostałam jakiejś trzęsawki, aż policjant pyta:
- Czemu pani się tak denerwuje?
- Bo to mój pierwszy raz.
Na to policjant z pobłażliwym uśmiechem - postaramy się być delikatni;)
Tak było, sprawdzili tylko obowiązkowe wyposażenie samochodu i oddając dokumenty zapytali:
- I jak? Byliśmy delikatni?
Hihi, nie da się ukryć, byli;)

Postanowiłam, że przy każdej następnej kontroli będę twierdziła że to mój pierwszy raz, na szczęście następnych nie było;)

Dziś jednak chciałam o innym moim pierwszym razie;)
Do tej pory robiłam tradycyjne karteczki, najczęściej w kwadracie 13,5x13,5 lub 15x15, od czasu do czasu prostokątne, teraz postanowiłam zmierzyć się z innymi formami i na pierwszy ogień wzięłam schodkową.
Kurs znalazłam TUTAJ
Oto moja pierwsza schodkowa kartka, zrobiłam ją na urodziny syna.



 


Kamil jest kierowcą tira, więc i tort miał odpowiedni, niestety nie zdążyłam ze zdjęciem, dzieci zdążyły zjeść wskazówkę;)


Idąc za ciosem zrobiłam drugą, na drugie urodzinki Poli, miłośniczki bajki "Masza i Niedźwiedź".
Zrobiłam ją już po swojemu, powiększyłam i zmieniłam poszczególne wymiary...




Do obu kartek zrobiłam koperty 3D. Troszkę nad nimi posiedziałam, bo kartki są większe niż koperty, które robiłam wcześniej, mają ok 16x16, więc koperta musiała być jeszcze większa. Metodą prób i błędów udało się. Na zdjęcie załapała się tylko koperta dla Poli.
 Zdjęcie tego nie oddaje, ale ma aż 2cm grubości.
Na pewno nie będzie to moje ostatnie spotkanie z tą formą.

Na koniec chciałam się jeszcze pochwalić.

Od moich uczniów (bliźniaków) dostałam kartkę z wakacji.
Przy okazji powiem, że w klasie mam dwie pary bliźniaków, jedna to para mieszana: Maja i Filip, druga to bliźniaczki jednojajowe: Nikola i Oliwia. Po dwóch latach nauki trochę nauczyłam się je odróżniać, ale wcześniej było ciężko;)

Druga rzecz, którą chciałam się pochwalić to prezent od Grażynki, również nauczycielki. Grażynka jest wszechstronnie uzdolniona, tutaj możecie zobaczyć co tworzy. Mnie najbardziej zachwyciły Jej prace w technice pergamano, tego jeszcze nie potrafię. Szkoda że mieszka tak daleko, na pewno zapisałabym się u Niej na taki kurs.
Grażynka poprosiła mnie o wzorek haftu xxx. Nie był to dla mnie żaden problem, zeskanowałam, wysłałam i to wszystko, w zamian dostałam takie cudowności...
 Podstawkę
 Zakładkę ..., chyba żal będzie mi jej używać;)

 I obrazek... to ja w moim ogrodzie;) Ciężko jest zrobić zdjęcie, bo światło odbija się od szybki, ale uwierzcie mi, jest przepiękny!
Grażynko, jeszcze raz - dziękuję:)

Pozdrawiam cieplutko Wszystkich tu zagladających i życzę miłej niedzieli:)

piątek, 13 lipca 2018

Kartka dla rolnika

Nie lubię robić męskich kartek, ale jakoś tak się zdarza że najczęściej o takie jestem proszona ;)

Dziś chciałam Wam pokazać kartkę na osiemnaste urodziny Dominika.







Dziękuję Wam za odwiedziny, komentarze i pozdrawiam cieplutko:)

czwartek, 12 lipca 2018

Most Oresund

Dziś, jak wcześniej zapowiadałam, chciałam Wam przybliżyć most łączący Szwecję i Danię, czyli Most Oresund.
Zdjęcia w większości pochodzą z Internetu, bo nie da się z autokaru pokazać go w całej okazałości.

                                                                       źródło

                                                                    źródło

Jest to najdłuższy na świecie wantowy most drogowo-kolejowy, licząc od wjazdu na stałym lądzie (Malmo) do wyjazdu z tunelu (Kopenhaga) ma ok.16km. Jest dwupoziomowy, u góry dwie dwupasmowe jezdnie, pod nimi dwie nitki torów kolejowych.


Już wcześniej (w latach pięćdziesiątych) myślano o połączeniu tych dwóch państw mostem, ale decyzję o budowie rozpoczęto dopiero w 1991 roku, wówczas to ministrowie komunikacji Szwecji i Danii podpisali stosowną umowę i w 1992 roku powstało Oresundkonsorcjum (złożone z przedsiębiorstw szwedzkich i duńskich), któremu powierzono zaprojektowanie, budowę, sfinansowanie i eksploatację przeprawy. Faza przygotowań trwała aż 4 lata, sam wybór projektu był trudny, ponieważ most w całości nie mógł wyglądać tak jak na powyższej fotografii, czyli z wysokimi pylonami (filarami o wys.204 m) ze względu na to że po stronie duńskiej, blisko wybrzeża, znajduje się lotnisko i wysoki most mógłby być niebezpieczny dla samolotów. Druga sprawa to obawa o wpływ inwestycji na środowisko. Ostatecznie od strony Szwecji cała konstrukcja łagodnie pnie się ku górze, osiągając w najwyższym punkcie 57 m powyżej poziomu morza (umożliwia to statkom swobodne przepływanie), dalej stopniowo obniża się i kończy na sztucznej wyspie Peberholm(usypanej w tym celu), by dalej przejść w 4km tunel. To wszystko sprawia niesamowite wrażenie, most wygląda jakby kończył się na środku morza. Jednak dzięki takiemu rozwiązaniu samoloty mogą swobodnie startować i lądować.

                                                                              źródło

   źródło

Oresundkonsorcjum spełniło wszystkie warunki i w 1995 rozpoczęto budowę.
Każde z państw budowało przeprawę od swojej strony. Duńczycy rozpoczęli od usypania sztucznej wyspy, później budowali tunel, który w najgłębszym miejscu znajduje się 20 m pod powierzchnią morza.
Szwedzi natomiast budowali most fragmentami na lądzie, dopiero później transportowali te kolosy na miejsce docelowe.

Uroczyste otwarcie mostu miało miejsce 1 lipca 2000 roku, czyli parę dni temu obchodził osiemnastkę;)

Most Oresund jest rzeczywiście niesamowitą konstrukcją. Niestety, ze względów bezpieczeństwa (ponad 50 m nad ziemią, silne wiatry itp.) nie można na nim poruszać się ani rowerem, ani pieszo, ani zatrzymywać. W całości jest monitorowany i jeśli zdarzy się awaria samochodu, po paru minutach podjeżdżają służby z lawetą. Brak dróg rowerowych jest wielkim minusem, szczególnie dla Duńczyków, gdzie rower jest najpopularniejszym pojazdem, a rowerzyści najbardziej uprzywilejowanymi uczestnikami ruchu. Są jednak plany powstania dróg rowerowych zawieszonych w specjalnych rurach, ale to dopiero nieśmiała melodia przyszłości.

 Wjeżdżając na most i spoglądając do tyłu, widzimy Malmo i nietypowy, przekręcony wieżowiec. Skręt od podstawy do szczytu wynosi 90 stopni.
Na moich zdjęciach nie jest on zbyt widoczny, dlatego znowu posiłkuję się zdjęciem z Internetu


Nie sprawdziły się obawy ekologów, most nie tylko nie zaburzył prądów morskich czego się obawiano, nie wpłynął niekorzystnie na faunę tego terenu, wprost przeciwnie, wysepki w pobiżu mostu stały się ostoją ptactwa wodnego.





Wjazd na most jest płatny.
Całkowity koszt inwestycji to 1,58 miliarda euro. Koszty jego budowy poniosły w równych częściach oba kraje i przewiduje się że inwestycja zwróci się po ok. 27 latach.

Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze i pozdrawiam cieplutko:)

wtorek, 10 lipca 2018

Papierowa rocznica ślubu

Mam mnóstwo zaległych prac, dlatego możecie się mnie spodziewać codziennie, no może co drugi dzień;) W większości są to kartki, ale zdarzają się i inne prace. Dziś właśnie jedna z nich.

Młody małżonek poprosił mnie o papierowe kwiaty na papierową rocznicę ślubu. Było to na przełomie maja i  czerwca, czyli w najgorętszym dla mnie czasie, dlatego nie bawiłam się już w robienie osłonki z papierowej wikliny, wykorzystałam gotowca. Różyczki zwijałam tzw. metodą cukierkową. Muszę poćwiczyć ten inny sposób, bo bardziej mi się podobają, są takie naturalne, ale wówczas nie było na to czasu. Na szczęście bukiet się podobał, mam nadzieję że młodej małżonce również.



 Na koniec prawdziwe róże w różowej tonacji.


Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za Wasze odwiedziny oraz komentarze:)