Dziś, tak się złożyło, pokażę dwie prace dla dzieci.
Zacznę od bucików...
Zdążyłam je skończyć akurat w dniu, gdy mała dziewczynka przyszła na świat. Mam nadzieję, że będą dobre.
Druga praca to karteczka na pierwsze urodziny tego przystojnego faceta.
Od wczoraj troszkę pobieliło, przymroziło, teraz okrutnie wieje.
Życzę Wam miłego tygodnia, ale niech on upłynie w ekspresowym tempie;) Pozdrawiam ciepluteńko:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buciki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buciki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 grudnia 2017
niedziela, 19 lutego 2017
Trampeczki i przeczytane
Powstały jeszcze w ferie i już dawno grzeją nóżki wnusia mojej koleżanki;)
Przeczytałam pierwszą część serii Remigiusza Mroza "Kasacja", 494 strony ... Na półce leżą dwie następne, ale nie wiem czy się za nie zabiorę:(
Nie wiem, może ze mną coś nie w porządku, może ja blondyna(chociaż nie). Czytałam same superlatywy o tym autorze i tych książkach, a mnie wcale nie zachwyciła. Da się przeczytać, ale bez wielkich ochów i achów.
Wam też się wydaje że w weekendy czas przyspiesza:(
Miłego tygodnia:)
Przeczytałam pierwszą część serii Remigiusza Mroza "Kasacja", 494 strony ... Na półce leżą dwie następne, ale nie wiem czy się za nie zabiorę:(
Nie wiem, może ze mną coś nie w porządku, może ja blondyna(chociaż nie). Czytałam same superlatywy o tym autorze i tych książkach, a mnie wcale nie zachwyciła. Da się przeczytać, ale bez wielkich ochów i achów.
Wam też się wydaje że w weekendy czas przyspiesza:(
Miłego tygodnia:)
sobota, 21 stycznia 2017
Trampeczki
Z okazji Dnia Babci zrobiłam prezencik dla mojego wnusia;)
Kolory dobierałam specjalnie pod wyzwanie kolorystyczne u Danutki, bo chyba jak większość z Was, nie lubię robić niczego bez sensu i bez konkretnego przeznaczenia.
Wybrałam połączenie szarości z czerwienią, dodatkowym kolorkiem jest biały.
Co do moich wzajemnych relacji z tym kolorem to są poprawne hehe. Nie mam może zbyt dużo szarości w szafie, ale lubię je, jesli już mam łączyć to jednak wolę z pudrowym różem, chociaż czerwień też jest okey. W pracach czasem wykorzystuję, ale w tym miesiącu miałam problem z połączeniami kolorystycznymi;)
Jeszcze tylko banerek zabawy u Danutki
I uciekam rzucić się Stefanowi na pożarcie.
Od razu przepraszam, że mam u Was zaległości w odwiedzinach, ale jeszcze tylko tydzień, w sumie to najgorsze dni do środy, później będę już czuła powiew ferii;)
Mam nadzieję że Danusia nie zmyje mi głowy, ale muszę pochwalić się jeszcze moimi hipciami;)
Ma trzy kwiaty i pączek na czwarty.
Pozdrawiam ciepluteńko, a wszystkim Babciom i Dziadkom życzę zdrowia, radości i pociechy z wnuków:)
Kolory dobierałam specjalnie pod wyzwanie kolorystyczne u Danutki, bo chyba jak większość z Was, nie lubię robić niczego bez sensu i bez konkretnego przeznaczenia.
Wybrałam połączenie szarości z czerwienią, dodatkowym kolorkiem jest biały.
Co do moich wzajemnych relacji z tym kolorem to są poprawne hehe. Nie mam może zbyt dużo szarości w szafie, ale lubię je, jesli już mam łączyć to jednak wolę z pudrowym różem, chociaż czerwień też jest okey. W pracach czasem wykorzystuję, ale w tym miesiącu miałam problem z połączeniami kolorystycznymi;)
Jeszcze tylko banerek zabawy u Danutki
I uciekam rzucić się Stefanowi na pożarcie.
Od razu przepraszam, że mam u Was zaległości w odwiedzinach, ale jeszcze tylko tydzień, w sumie to najgorsze dni do środy, później będę już czuła powiew ferii;)
Mam nadzieję że Danusia nie zmyje mi głowy, ale muszę pochwalić się jeszcze moimi hipciami;)
Ma trzy kwiaty i pączek na czwarty.
Pozdrawiam ciepluteńko, a wszystkim Babciom i Dziadkom życzę zdrowia, radości i pociechy z wnuków:)
piątek, 16 września 2016
Jestem babcią
Alanowi nie spieszyło się na świat, miał urodzić się 5.09, ale ten mały buntownik za nic ma terminy;)
Urodził się w środę 14.09 przed północą, ważył prawie 4100, wzrost 59cm, czyli prawdziwy facet;)
Filip jest dumny i szczęśliwy, nie może się doczekać kiedy będzie miał młodszego brata w domu.
Ja ciągle w biegu, bo w środę rada, wczoraj zebranie z rodzicami, dziś ściąganie szwów(nareszcie!!!), ale dla wnusia zrobiłam małe co nieco.
Trampeczki są naprawdę maleńkie(niebieskie 6, a zielone 7cm), teraz zastanawiam się czy nie za małe na takiego faceta;) Na pewno powstanie jeszcze mnóstwo następnych, zresztą nie tylko bucików... włóczki zakupione, będzie się działo;)
Upał na szczęście zelżał, chociaż i tak gorąco i, co mnie najbardziej denerwuje) wciąż bez deszczu, gdyby nie podlewanie to byłaby Sahara:(
Pozdrawiam Was ciepluteńko:)
Urodził się w środę 14.09 przed północą, ważył prawie 4100, wzrost 59cm, czyli prawdziwy facet;)
Filip jest dumny i szczęśliwy, nie może się doczekać kiedy będzie miał młodszego brata w domu.
Ja ciągle w biegu, bo w środę rada, wczoraj zebranie z rodzicami, dziś ściąganie szwów(nareszcie!!!), ale dla wnusia zrobiłam małe co nieco.
Trampeczki są naprawdę maleńkie(niebieskie 6, a zielone 7cm), teraz zastanawiam się czy nie za małe na takiego faceta;) Na pewno powstanie jeszcze mnóstwo następnych, zresztą nie tylko bucików... włóczki zakupione, będzie się działo;)
Upał na szczęście zelżał, chociaż i tak gorąco i, co mnie najbardziej denerwuje) wciąż bez deszczu, gdyby nie podlewanie to byłaby Sahara:(
Pozdrawiam Was ciepluteńko:)
sobota, 10 września 2016
Wydziergane, przeczytane, otrzymane ...
Jeszcze w sierpniu synowa poprosiła mnie o wydzierganie bucików dla Poli ( z poprzedniego posta). Zrobiłam dwie pary do wyboru... lalka w roli modelki;)
Pierwsze były jeszcze za duże, mama Poli wybrała drugie. Po kilku założeniach okazało się że Pola szybciutko się ich pozbywa (czyżby się nie podobały ? hehe), dlatego dorobiłam zapinanie...
My wciąż czekamy na Alana, a jemu się nie spieszy;)
Od Eweliny(synowej) dostałam ostatnio takie cudowne przydasie do kartek...
Dwa bloki przepięknych papierów...
... i takie słodkie gadżeciki
Czytam serię Anny Ficner-Ogonowskiej
I - Alibi na szczęście (652 strony)
II - Krok do szczęścia (415 s.)
III - Zgoda na szczęście (565s.)
Hanka - główna bohaterka, w jednej chwili straciła wszystko, jej życie straciło sens. Jak długo jednak można żyć w skorupie bólu... powoli, ku radości pani Irenki, zaczyna się realizować "boski plan".
Koleżanka poleciła mi te pozycje do przeczytania, była nimi zachwycona, a ja...
Fabuła fajna, ale ponad 1600 stron razem?!, przesada:( Na razie kończę drugą część i już pewne fragmenty omijam, denerwuje mnie takie rozwlekanie wątków. Nie wiem czy polecać, zostawiam to do Waszego uznania.
Drażni mnie, bo deszczu wciąż brak, wczoraj podlewałam od 16 do 20-tej :( Niczego innego nie mogę w ogrodzie robić, szwy jeszcze nie zdjęte, wczoraj byłam na wizycie kontrolnej, następna za tydzień. Zwolnienia oczywiście nie brałam, bo jak mogłabym zostawić dzieciaczki, które dopiero zaczynają przyzwyczajać się do szkoły, jednak któregoś dnia, w czasie dyżuru, biegające dziecko uderzyło mnie w łokieć, myślałam że posikam się na środku korytarza:(
Miłego dnia:)
Pierwsze były jeszcze za duże, mama Poli wybrała drugie. Po kilku założeniach okazało się że Pola szybciutko się ich pozbywa (czyżby się nie podobały ? hehe), dlatego dorobiłam zapinanie...
My wciąż czekamy na Alana, a jemu się nie spieszy;)
Od Eweliny(synowej) dostałam ostatnio takie cudowne przydasie do kartek...
Dwa bloki przepięknych papierów...
... i takie słodkie gadżeciki
Czytam serię Anny Ficner-Ogonowskiej
I - Alibi na szczęście (652 strony)
II - Krok do szczęścia (415 s.)
III - Zgoda na szczęście (565s.)
Hanka - główna bohaterka, w jednej chwili straciła wszystko, jej życie straciło sens. Jak długo jednak można żyć w skorupie bólu... powoli, ku radości pani Irenki, zaczyna się realizować "boski plan".
Koleżanka poleciła mi te pozycje do przeczytania, była nimi zachwycona, a ja...
Fabuła fajna, ale ponad 1600 stron razem?!, przesada:( Na razie kończę drugą część i już pewne fragmenty omijam, denerwuje mnie takie rozwlekanie wątków. Nie wiem czy polecać, zostawiam to do Waszego uznania.
Drażni mnie, bo deszczu wciąż brak, wczoraj podlewałam od 16 do 20-tej :( Niczego innego nie mogę w ogrodzie robić, szwy jeszcze nie zdjęte, wczoraj byłam na wizycie kontrolnej, następna za tydzień. Zwolnienia oczywiście nie brałam, bo jak mogłabym zostawić dzieciaczki, które dopiero zaczynają przyzwyczajać się do szkoły, jednak któregoś dnia, w czasie dyżuru, biegające dziecko uderzyło mnie w łokieć, myślałam że posikam się na środku korytarza:(
Miłego dnia:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

