Obserwatorzy

sobota, 31 października 2026

Pamiątki z Krakowa i przeczytane w październiku

 Witajcie! 

Miesiąc za miesiącem mija nie wiadomo kiedy, ani się obejrzymy, a będą święta:(

Zgodnie z moim harmonogramem przychodzę do Was z listą przeczytanych przeze mnie książek z nadzieją, że zachęcę Was do niektórych. Zanim jednak przejdę do przeczytanych, chcę pochwalić się moimi pamiątkami z wyjazdu do Krakowa. Tradycyjnie najczęściej są to magnesy, teraz też kupiłam koleżankom i sobie, ale najbardziej jestem zadowolona z innych zakupów. Na Rynku Głównym zauważyłam Empik, oczywiście nie mogłam nie wejść ... i bardzo się cieszę, bo to przepiękne miejsce.



Z reguły nie kupuję książek, bo drugi raz nie czytam, a w mojej miejscowości jest świetnie zaopatrzona biblioteka, ale tym razem nie oparłam się pokusie. 
I mimo, że czytałam w innej kolejności, to od nich zacznę listę moich przeczytanych...


 1.      Sylwia Kubik „Sierociniec pełen nadziei”, 334s., powieść historyczna 8/10
Trudna historia rodzeństwa: Cecylii i Czesia. Czas wojny, wielki głód, tata walczy na froncie, mama ginie pod gruzami kamienicy, dzieci trafiają do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Mimo, że siostry starają się jak mogą, to dzieci cierpią na głód, zimno, choroby itp. 
Piękna historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. 


2.  Anna Stryjewska „Syn wiatru. Król życia”, 352s. cykl Syn Wiatru cz.2, literatura obyczajowa/romans 9/10
Tę książkę kupiłam trochę bez sensu, bo jest to druga część z trzech, ale pierwszą przeczytałam już jakiś czas temu, no i nie mogłam się doczekać, mimo że w bibliotece już jest. No cóż, inni czytają dużo wolniej hehe. Teraz czekam za trzecią, na szczęście już też jest w bibliotece;)

Początek lat 90-tych, rodzi się kapitalizm. Antoni Gołębiewski wykupuje sklep, w którym pracował i wraz z przybranym wnukiem(Szymonem) rozbudowują swoje imperium, powstaje sieć sklepów. Niestety, jedna zła decyzja i zachłanność żony wszystko burzy.


3. Marta Nowik „Szczęścia chodzą parami”, 324s., literatura obyczajowa/romans 6/10

Tosia prowadzi w Zielonej Lipce Kącik Złamanych Serc i choć pomaga innym sama mierzy się z bolesnym rozczarowaniem. Na domiar złego naprzeciwko jej biura przystojny strażak otwiera Kącik Złamanych Serc.

Przyjemna, lekka historia, chociaż bez większych wzlotów i porywów. 


4. Tomasz Betcher „Tam, gdzie jesteś”, 288s., literatura obyczajowa/romans 9/10

Anna podjęła w końcu decyzję o rozwodzie. Jedzie do Jantaru przygotować do sprzedaży domek nad morzem. Znajduje w nim bezdomnego.

Piękna historia o tym, że nie wszystko jest takie jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Polecam. 



5. Gabriela Gargaś „Wiem, co czujesz” 322s., literatura obyczajowa/romans 8/10

O samotności, odrzuceniu, chorobach: Alzhaimerze i nowotworze i o odchodzeniu.


6. Ewa Formella „Muzyka dla Ilse”, 304, literatura piękna 7/10

Rok 1942. Chłopcy szukają przy torach kawałków węgla. Nagle ktoś wyrzuca z pociągu transportującego żydów do obozu jakiś pakunek. Okazuje się, że jest to niemowlę. W tym samym czasie dwunastoletnia dziewczynka z tego pociągu zwraca uwagę niemieckiego oficera. Wysyła ją pod zmienionym nazwiskiem do swojego domu jako opiekunkę/towarzyszkę swojej niepełnosprawnej córki. 


7. Monika Cieluch „Cienie w Lustrzanej”, 330s., literatura obyczajowa/romans 8/10

Liwia, konserwatorka zabytków, znajduje zatrudnienie w Willi Lustrzanej. Odkrywa sekretne pomieszczenie i notes. Jaki dramat tam się rozegrał? Liwia próbuje dojść do prawdy. 

8. Kristin Harmel „A gdy znów się spotkamy”, 398s. literatura obyczajowa/romans 8/10
Emily otrzymuje nietypową przesyłkę - obraz z notatką "Pani dziadek nigdy nie przestał jej kochać". Od zawsze wiedziała, że dziadek porzucił babcię, która samotnie wychowywała syna, ojca Emily. A może było inaczej?


9. Wioletta Piasecka „Jesień w chacie pod starym świerkiem”, 318s. część 4 cyklu "Chata pod starym świerkiem", literatura obyczajowa/romans 8/10
Jagoda bardzo pragnie adoptować Piotrusia. Niestety, wszystko sprzysięgło się przeciwko niej. Przestraszony Piotruś wizytą matki i jej towarzysza ucieka z domu, nie ma go całą noc, Jagoda boi się powiadomić policję. Na szczęście dziecko się odnajduje, okazuje się że ukrywał się w ogrodzie. Jak wpłynie to na opinię o Jagodzie? Do czego zdolna jest Jagoda, by sąd zgodził się na adopcję?
Drugi wątek to życie rodzinne drugiej siostry - Maliny, a właściwie to rozkład tego życia. 
Fajnie się czyta, chociaż zakończenie bardzo mnie zdenerwowało... I znowu trzeba czekać na następną, chyba ostatnią już część.


10. M. L. Stedman „Światło między oceanami”, 432s., literatura piękna 8/10
Po wojnie Tom szuka odosobnienia, dlatego zostaje latarnikiem na odludnej wyspie. Z czasem żeni się z Isabel. Niestety małżeństwo nie może doczekać się potomka, dzieci rodzą się martwe. Pewnego razu do brzegu ich wyspy przybija łódź z martwym mężczyzną i żywym niemowlęciem. Decyzja, którą podejmą wpłynie na życie wielu osób. Nie ma dobrego sposobu na jej rozwiązanie. 


11. Ewa Lange „Czarne orchidee”, 382s., cykl „Czarne orchidee cz.1”, literatura obyczajowa/romans 8/10

12. Ewa Lange „Białe magnolie”, 382s., cykl „Czarne orchidee cz.2”, literatura obyczajowa/romans 8/10
Obie książki pokazują jak ukrywane od lat tajemnice rodzinne mogą zniszczyć rodzinę. To debiutanckie powieści pani Lange. Obie warto przeczytać. 


13. Aldona Żółtowska " Regina", 224s., literatura obyczajowa/romans
To opowieść o dwóch kobietach, które los zetknął ze sobą. Ewa odkrywa zdradę męża, wyprowadza się  i schronienie znajduje u Reginy, starszej kobiety, która od czasów przedwojennych była taktowana jak porcelanowa lalka. Czy jednak jej życie było rzeczywiście usłane różami?

Podsumowując.
W październiku przeczytałam 13 książek, co dało 4 328. Od początku roku 149 pozycji na łączną liczbę 55 714 stron. 

Dziękuję, że do mnie zaglądacie. 
Pozdrawiam cieplutko:)

piątek, 23 października 2026

Kraków, Marek Grechuta i spełnione marzenie

Witajcie!

Od nastoletnich lat jestem zakochana w twórczości Marka Grechuty, a odkąd przeszłam na emeryturę i mam więcej czasu, przeczytałam i wysłuchałam wszystko co o Nim napisano i powiedziano, a Jego piosenki wciąż mi towarzyszą. Czasem córka pyta kiedy mi się znudzą? Nigdy! Z Jego życia i twórczości mogłabym zrobić doktorat, dlatego moim największym marzeniem było zwiedzić Kraków śladami Grechuty. 

9 października przypadała dwudziesta rocznica Jego śmierci, więc postanowiłam około tego terminu spędzić kilka dni w Krakowie. Okazało się, że mamy bezpośrednie połączenie PKP do Krakowa, więc zostało tylko zarezerwować nocleg oraz bilety i wyruszyłyśmy z Andżelą spełniać moje marzenie. W sumie Jej trochę też, bo niby była w tym mieście jako dziecko, ale krótko i już nie pamiętała, a że miała urlop to dała się namówić. 

Jestem zauroczona tym miastem, uwielbiam jego tradycje, klimatyczne uliczki, zabytki, mieszankę wszystkich narodowości, itd. Niby byłam w nim kilka razy, ale stwierdzam, że zwiedzanie z przewodnikiem to dla mnie strata czasu, bo teraz i tak nic z tego nie pamiętam. Tym razem zwiedzałam z pełną świadomością, poczytałam co chcę zobaczyć, poza tym wystarczy internet, goglemaps lub audioprzewodnik i zwiedzamy co chcemy i we własnym tempie. Mieszkałyśmy blisko Rynku Głównego (Stary Kleparz), przechodziłyśmy tylko obok Barbakanu, przez Planty i  Bramę Floriańską i już na końcu uliczki widać było Bazylikę Mariacką.



Korzystałyśmy więc z atrakcji Krakowa ile wlezie. Oczywiście Stary Rynek i wszystko wokół, krakowski Kazimierz, Wawel, zarówno komnaty na 1 i 2 piętrze, jak i (tu już tylko córcia) podziemia i dzwon Zygmunta.

Ja przede wszystkim skupiłam się na własnej mapie - śladami Grechuty. 

Marek Grechuta - piosenkarz, kompozytor, poeta, malarz, z wykształcenia architekt. Urodził się 10.12. 1945 r. w Zamościu, gdzie jakiś czas mieszkał, później rodzina przeniosła się do podwarszawskich Chęcin, po czym znowu, z mamą (po rozwodzie rodziców) powrócił do Zamościa, ale całe późniejsze życie związał z Krakowem, a zapoczątkowały to studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej.

To tutaj, w czasie studiów poznał Jana Kantego Pawluśkiewicza, co zaowocowało założeniem zespołu Anawa, od którego zaczęła się kariera.

Po ukończeniu studiów, wraz z żoną Danutą mieszkał początkowo krótko na Dębnikach. Jednak dużą część życia spędził w mieszkaniu na Szlaku (Kleparz).

W roku 1990 zbudował dom w pobliżu kopca Piłsudskiego w miejscowości Zakamycze. Tam już nie jechałam, nie będę przecież nachodzić ludzi (żony i być może syna), nie o to chodzi. 

Odwiedziłam natomiast trzy ważne miejsca, w których występował. Najważniejsza była Piwnica pod Baranami Piotra Skrzyneckiego. Związany był z nią prawie 10 lat. Tam występował, z Piwnicą wyjeżdżał również na tournee po całym świecie. Jak wspominają inni artyści, Piotr Skrzynecki bardzo lubił Marka i wiadomo było, że na każdy wyjazd będzie dla Niego miejsce, to tylko kwestia czy Marek będzie chciał z nimi jechać. 



 


M. Grechuta wynajmował piwnicę w Hotelu Pod Różą na Floriańskiej, gdzie występował i wystawiał swoje obrazy oraz zapraszał innych artystów. 


Występował też w Teatrze STU



Niestety całe życie zmagał się z chorobą zwaną - zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Schorzenie utrudniało mu karierę, miesiące wielkiej aktywności przeplatały się z miesiącami, a nawet latami depresji. Wielkim wsparciem była dla Niego żona Danuta. 
Zmarł 9 października 2006 roku, diagnoza -  niewydolność krążenia. Miał tylko 61 lat. Leży na Cmentarzu Rakowickim w Alei  Zasłużonych. 
Pomnik wykonany z granitu indyjskiego o jasnróżowym kolorze jest pełen symboli. 
Popiersie artysty jest niezwykle wymowne. Kto się przyjrzy dostrzeże, ze Pan Marek trzyma prawą rękę na sercu, a w lewej ma konika. Jest to nawiązanie do pierwszej Jego piosenki nagrodzonej w Opolu - "Serce" ... "dam Ci serce szczerozłote, dam konika cukrowego".
Kwiaty wyrzeźbione na pomniku symbolizują ulubione motywy z obrazów M.Grechuty, bo najbardziej lubił malować kwiaty, w dodatku już takie bardziej zwiędłe, bo wtedy miały dla niego najpiękniejsze, pastelowe barwy. 
W pobliżu leży Ewa Demarczyk i Piotr Skrzynecki, czyli osoby, które odegrały w Jego życiu wielką rolę. 



Była piękna pogoda, więc pospacerowałyśmy sobie słuchając śpiewu ptaków i podziwiając inne pomniki. Pomnik Pana Marka ze względu na kolor wyróżnia się, ale jest wiele innych, ciekawych. Mam mnóstwo zdjęć, ale nie będę Was nimi zarzucała, pokażę tylko kilka. 







Trochę byłam zadziwiona, że Kraków nie uczcił jakoś szczególnie takiej okrągłej rocznicy śmierci człowieka, który bardzo ukochał to miasto. Powodem może była kampania przed drugą turą wyborów na prezydenta tego miasta. 

Muszę jednak oddać sprawiedliwość, że w tym mieście jest park im. Marka Grechuty...
Piękne miejsce. 


Poniżej Wawelu, obok Smoka ...

... na  Alei Gwiazd, znajduje się Jego gwiazda. 
W Krakowie co roku odbywa się również Grechuta Festival. 

Mistrz Grechuta ma na swoim koncie ponad 130 piosenek. Są to utwory albo z Jego tekstami, albo do tekstów wierszy poetów, np. Gałczyńskiego, Leśmiana, Witkacego, Nowaka, Moczulskiego, Śliwiaka, Krynickiego czy Jastruna. 

Oprócz utworów lekkich, romantycznych są poważniejsze, liryzujące, ale i piosenki dla dzieci. Nie sposób wymienić wszystkich, ale do najbardziej znanych należą: "Tango Anawa", "Serce", "Nie dokazuj", "Będziesz moją panią", "Wesele", "Niepewność", "Świecie nasz", "Dni, których nie znamy", "Ocalić od zapomnienia", "Kantata", "Droga za widnokres", "Świat w obłokach", "Twoja postać", "Wiosna, ach to Ty", "Gdziekolwiek", "W dzikie wino zaplątani", "Motorek"(rewelacja), "Historia pewnej podróży"(głęboki sens, szczególnie w tamtych czasach) i wiele, wiele innych.
Ostatnio, będąc w Krakowie wciąż słuchałam "Moje miasto" i "Kraków. Tak, wiem" ostatnią piosenkę, którą nagrał z zespołem Myslovitz. 



Cieszę się, że mogłam spełnić swoje marzenie. Myślę, że jeśli zdrowie pozwoli, jeszcze kiedyś wrócę do tego pięknego miasta.
Pozdrawiam Was cieplutko:)