Witajcie!
Od nastoletnich lat jestem zakochana w twórczości Marka Grechuty, a odkąd przeszłam na emeryturę i mam więcej czasu, przeczytałam i wysłuchałam wszystko co o Nim napisano i powiedziano, a Jego piosenki wciąż mi towarzyszą. Czasem córka pyta kiedy mi się znudzą? Nigdy! Z Jego życia i twórczości mogłabym zrobić doktorat, dlatego moim największym marzeniem było zwiedzić Kraków śladami Grechuty.
9 października przypadała dwudziesta rocznica Jego śmierci, więc postanowiłam około tego terminu spędzić kilka dni w Krakowie. Okazało się, że mamy bezpośrednie połączenie PKP do Krakowa, więc zostało tylko zarezerwować nocleg oraz bilety i wyruszyłyśmy z Andżelą spełniać moje marzenie. W sumie Jej trochę też, bo niby była w tym mieście jako dziecko, ale krótko i już nie pamiętała, a że miała urlop to dała się namówić.
Jestem zauroczona tym miastem, uwielbiam jego tradycje, klimatyczne uliczki, zabytki, mieszankę wszystkich narodowości, itd. Niby byłam w nim kilka razy, ale stwierdzam, że zwiedzanie z przewodnikiem to dla mnie strata czasu, bo teraz i tak nic z tego nie pamiętam. Tym razem zwiedzałam z pełną świadomością, poczytałam co chcę zobaczyć, poza tym wystarczy internet, goglemaps lub audioprzewodnik i zwiedzamy co chcemy i we własnym tempie. Mieszkałyśmy blisko Rynku Głównego (Stary Kleparz), przechodziłyśmy tylko obok Barbakanu, przez Planty i Bramę Floriańską i już na końcu uliczki widać było Bazylikę Mariacką.
Korzystałyśmy więc z atrakcji Krakowa ile wlezie. Oczywiście Stary Rynek i wszystko wokół, krakowski Kazimierz, Wawel, zarówno komnaty na 1 i 2 piętrze, jak i (tu już tylko córcia) podziemia i dzwon Zygmunta.
Ja przede wszystkim skupiłam się na własnej mapie - śladami Grechuty.
Marek Grechuta - piosenkarz, kompozytor, poeta, malarz, z wykształcenia architekt. Urodził się 10.12. 1945 r. w Zamościu, gdzie jakiś czas mieszkał, później rodzina przeniosła się do podwarszawskich Chęcin, po czym znowu, z mamą (po rozwodzie rodziców) powrócił do Zamościa, ale całe późniejsze życie związał z Krakowem, a zapoczątkowały to studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej.
To tutaj, w czasie studiów poznał Jana Kantego Pawluśkiewicza, co zaowocowało założeniem zespołu Anawa, od którego zaczęła się kariera.
Po ukończeniu studiów, wraz z żoną Danutą mieszkał początkowo krótko na Dębnikach. Jednak dużą część życia spędził w mieszkaniu na Szlaku (Kleparz).
W roku 1990 zbudował dom w pobliżu kopca Piłsudskiego w miejscowości Zakamycze. Tam już nie jechałam, nie będę przecież nachodzić ludzi (żony i być może syna), nie o to chodzi.
Odwiedziłam natomiast trzy ważne miejsca, w których występował. Najważniejsza była Piwnica pod Baranami Piotra Skrzyneckiego. Związany był z nią prawie 10 lat. Tam występował, z Piwnicą wyjeżdżał również na tournee po całym świecie. Jak wspominają inni artyści, Piotr Skrzynecki bardzo lubił Marka i wiadomo było, że na każdy wyjazd będzie dla Niego miejsce, to tylko kwestia czy Marek będzie chciał z nimi jechać.

M. Grechuta wynajmował piwnicę w Hotelu Pod Różą na Floriańskiej, gdzie występował i wystawiał swoje obrazy oraz zapraszał innych artystów.
Występował też w Teatrze STU
Niestety całe życie zmagał się z chorobą zwaną - zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Schorzenie utrudniało mu karierę, miesiące wielkiej aktywności przeplatały się z miesiącami, a nawet latami depresji. Wielkim wsparciem była dla Niego żona Danuta.
Zmarł 9 października 2006 roku, diagnoza - niewydolność krążenia. Miał tylko 61 lat. Leży na Cmentarzu Rakowickim w Alei Zasłużonych.
Pomnik wykonany z granitu indyjskiego o jasnróżowym kolorze jest pełen symboli.
Popiersie artysty jest niezwykle wymowne. Kto się przyjrzy dostrzeże, ze Pan Marek trzyma prawą rękę na sercu, a w lewej ma konika. Jest to nawiązanie do pierwszej Jego piosenki nagrodzonej w Opolu - "Serce" ... "dam Ci serce szczerozłote, dam konika cukrowego".
Kwiaty wyrzeźbione na pomniku symbolizują ulubione motywy z obrazów M.Grechuty, bo najbardziej lubił malować kwiaty, w dodatku już takie bardziej zwiędłe, bo wtedy miały dla niego najpiękniejsze, pastelowe barwy.
W pobliżu leży Ewa Demarczyk i Piotr Skrzynecki, czyli osoby, które odegrały w Jego życiu wielką rolę.
Była piękna pogoda, więc pospacerowałyśmy sobie słuchając śpiewu ptaków i podziwiając inne pomniki. Pomnik Pana Marka ze względu na kolor wyróżnia się, ale jest wiele innych, ciekawych. Mam mnóstwo zdjęć, ale nie będę Was nimi zarzucała, pokażę tylko kilka.
Trochę byłam zadziwiona, że Kraków nie uczcił jakoś szczególnie takiej okrągłej rocznicy śmierci człowieka, który bardzo ukochał to miasto. Powodem może była kampania przed drugą turą wyborów na prezydenta tego miasta.
Muszę jednak oddać sprawiedliwość, że w tym mieście jest park im. Marka Grechuty...
Piękne miejsce.
Poniżej Wawelu, obok Smoka ...

... na Alei Gwiazd, znajduje się Jego gwiazda.
W Krakowie co roku odbywa się również Grechuta Festival.
Mistrz Grechuta ma na swoim koncie ponad 130 piosenek. Są to utwory albo z Jego tekstami, albo do tekstów wierszy poetów, np. Gałczyńskiego, Leśmiana, Witkacego, Nowaka, Moczulskiego, Śliwiaka, Krynickiego czy Jastruna.
Oprócz tworów lekkich, romantycznych są poważniejsze, liryzujące, ale i piosenki dla dzieci. Nie sposób wymienić wszystkich, ale do najbardziej znanych należą: "Tango Anawa", "Serce", "Nie dokazuj", "Będziesz moją panią", "Wesele", "Niepewność", "Świecie nasz", "Dni, których nie znamy", "Ocalić od zapomnienia", "Kantata", "Droga za widnokres", "Świat w obłokach", "Twoja postać", "Wiosna, ach to Ty", "Gdziekolwiek", "Dzikie wino", i wiele, wiele innych.
Ostatnio, będąc w Krakowie wciąż słuchałam "Moje miasto" i "Kraków. Tak, wiem" ostatnią piosenkę nagraną razem z zespołem Myslovitz.
Cieszę się, że mogłam spełnić swoje marzenie. Myślę, że jeśli zdrowie pozwoli, jeszcze kiedyś wrócę do tego pięknego miasta.
Pozdrawiam Was cieplutko:)