Obserwatorzy

piątek, 16 lutego 2018

Następne szydełkowe i dlaczego blokowanie uczy cierpliwości

Witajcie!
Wciąż dziergam te same wzorki, ale podobają się, więc póki mi się nie znudzą będę dziergać dalej.
Ananasowy bieżnik. Jest już w drodze do właścicielki;)


I serwetka, tym razem w beżu, dla córuni.
I w miejscu docelowym...


Szydełkujące osoby wiedzą o co chodzi z tym blokowaniem, ale dla innych jest to nieznane pojęcie, dlatego chciałam choć w skrócie pokazać, dlaczego nikt kto szydełkuje tego nie lubi;)
Każda praca po wyszydełkowaniu wygląda mniej więcej tak...
Uwierzcie mi, że ananasowy bieżnik wygląda o wiele gorzej;) Anetka ma bieliźniarskie skojarzenia i ma rację, bo wygląda jak przeżuty i wypluty biustonosz;) Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia, ale może następnym razem;)
Z powyższego względu ważne jest, by po wyszydełkowaniu pracę zblokować, czyli po prostu troszkę usztywnić, np. krochmalem (chociaż nie zawsze jest to konieczne) i rozpiąć by nadać odpowiedni kształt czyli wydobyć jej piękno.
U mnie wygląda to tak, że biorę styropian, rozkładam na nim jakiś biały materiał i na tym delikatnie naciągając przypinam robótkę. Kiedyś robiłam błąd przypinając ją szpileczkami, okazywało się że w paru miejscach były rdzawe plamy. Na szczęście koleżanki blogowe pomogły, zasugerowały igły do iniekcji i od tamtej pory używam tylko ich, chociaż przy okazji zrobiłam sobie wiele zastrzyków i często krew się lała;)
Tak to wygląda...
 Wiem że wiele osób rysuje siatkę, by rozpiąć równomiernie... ja tego nie robię, nie mam cierpliwości. Przypinam środek, a później naprzemiennie z przeciwnych stron, jeśli trzeba jeszcze przesuwam i coś tam wychodzi.
By zblokować ananasowy bieżnik potrzebuję dwóch styropianowych prostokątów i, przeliczyłam, aż 110 igieł! Przy nim najbardziej ćwiczę cierpliwość, wiele razy poprawiam, przesuwam, koryguję, by obie strony wyszły równo.

Mam nadzieję, że osoby które nie zajmują się szydełkowaniem już rozumieją dlaczego tak narzekamy na blokowanie;) Dodam jeszcze że robótki blokujemy tylko po ich zrobieniu, po każdym następnym praniu zachowują kształt, więc wystarczy je tylko, najlepiej wilgotne, przeprasować.

Na koniec pokażę Wam moją małą, parapetową wiosnę. Trzeba sobie jakoś humor poprawiać;)
Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe komentarze:)
Pozdrawiam ciepluteńko:)

22 komentarze:

  1. Przyznaje bez bicia , że do niedawna też nie wiedziałam co to blokowanie. Ale ja jestem świeżynka jeżeli chodzi o szydełko. An bożonarodzeniowych śnieżynkach nauczyłam się blokowania. Ale o tym że po wypraniu rzeczy zachowują swój kształt to nie wiedziałam . Więc Aniu dziękuję za ten post, człowiek się jednak uczy całe życie.
    Serwetka i ananasek cudne są.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo jak Ania, słyszałam o blokowaniu wcześniej, ale pierwszy raz sama zrobiłam to dopiero nie dawno przy okazji powstawania śnieżynek. I fajnie jest wiedzieć, że potem kształt się zachowa, to fajna sprawa :)

      Usuń
  2. Aniu, już tyle napatrzyłam się na Twoje ananasowe bieżniki, że chyba sama też sobie zrobię taki:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem pod ogromnym wrażeniem, twoje prace są cudowne

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest roboty przy blokowaniu, fajnie że to pokazałaś, bo nie wiadomo o co chodzi :-))
    Ta dla córuni serwetka to jest cudo, co za elegancja :-)
    Pozdrawiam Aniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejciu, jakie cudowności. Podziwiam Cię. Ogrom pracy włożony, ale warto było, bo efekt końcowy bieżnika i serwetki powala z nóg. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana cudeńka!!! Cieplutko pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, dobrze, że wytłumaczyłaś o co chodzi z blokowaniem, nigdy by mi do głowy nie przyszło, ile pracy trzeba włożyć w to, żeby serwetki wyglądały tak idealnie. Ananasek jest cudowny, a beżowa serwetka świetnie wygląda w towarzystwie fuksjowych dodatków.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne szydełkowe robótki i cudna wiosna na oknie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu piękne są te Twoje dziergadełka, więc póki Ci się nie znudziły to rób ich jak najwięcej :) Buziaki przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam. Mnie by koty wszystko pewnie rozwaliły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja chyba jestem w mniejszości... lubię blokować :) Nadawać kształt, z centymetrem krawieckim w dłonie. Sprawdzać, czy wszystkie odległości są zachowane o proporcjonalne... To takie wydobywanie piękna :)

    Bieżnik ananaskowy już chwaliłam, a serwetka dla córuni bardzo delikatna :)

    Pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szydełkowe ananaski są śliczne,szydełkuj ich jak najwięcej.Blokowanie może nie trudne ale nudne u mnie rośnie kupka do usztywniania i blokowania.Dziękuję za wskazówki bo właśnie mam bierznik do blokowania i myślałam o szpilkach,teraz wiem że to zły pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękny bieżnik i serweta, podziwiam cierpliwość w blokowaniu, robiłam może 3 prace na szydełku, wszystkie mikroskopijne w porównaniu do Twoich, i blokowanie było masakrą... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiękne i misterne dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękny bieżnik *** Nie narzekam na blokowanie , ale też nie uwielbiam go !

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej dopiero teraz widzę ile to jest pracy :) Najpierw zabawa szydełkiem a później igłami :) Podziwiam Cię bo te Twoje serwetki są przecudne :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopóki nie zaczęłam czytać blogów rękodzielniczych nie wiedziałam, że serwetki się blokuje - myślałam, że takie piękne schodzą z szydełka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ananaski są piękne w każdej odsłonie! Uwielbiam ten motyw!
    Masz rację, blokowanie to jedna wielka katastrofa! Nie lubię tego robić! Można jednak to troszkę obejść - kordonki nowosolskie - wystarczy spryskać Ługą w spray'u i wyprasować. No ale jednak odbiegają jakością od normalnych bawełnianych kordonków, które niestety trzeba blokować. Ale dla takich efektów warto! Miałam okres, iż tworzyłam tylko nowosolkami, jednak teraz powróciłam do normalnych kordonków. Nowosolki nadają się na firany i ubrania (tego w zasadzie nie trzeba krochmalić w zalezności od wzoru). Dwie takie firany właśnie u mnie czekają na wykończenie.
    A dziękuje za pomysł z tymi igłami. Moje, które nigdy nie rdzewiały (gdy używałam Babcinego krochmalu z mąki) nagle zardzewiały, właśnie przy łudze i białej serwetce - dobrze, że zrobiłam ją dla siebie. Muszę koniecznie kupić te zastrzykowe igły :) Pozdrawiam cipelutko! Bloga dodałam do obserwowanych. Zapraszam do mojego skromnego blogowego świata :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:)