Obraz ma 133x170, czyli 22610 krzyżyków, nie jest jakiś bardzo duży,wyszywałam już większe, ale to co z nim przeżywam nie spotkało mnie z żadnym innym, a wyszywam od dziecka:(
Najpierw pomyliłam rozmieszczenie i kolory, i to tak że nie było sensu wypruwać, zaczęłam na nowej kanwie od nowa. Nigdy nie zaznaczałam siatki, nie bylo mi to potrzebne, ale po takiej pomyłce stwierdziłam że nie ma co ryzykować. Nie miałam spieralnych mazaków, więc przefastrygowałam nitką...
To też nie był dobry pomysł, ciężko ją było wypruć:(
Zainwestowałam w spieralny mazak, najpierw jednak na odpadkowym kawałku kanwy narysowałam linie, poczekałam do następnego dnia by sprawdzić czy faktycznie się spierze... rewelacja, wystarczyło włożyć do wody i linie zniknęły. Wzięłam się więc ostro do pracy, narysowałam siatkę i ...
Nie wiem czy to już koniec nieszczęść, mam nadzieję że tak, bo obraz ma być gotowy na czerwiec, nie pytałam czy początek czy koniec, na koniec może dam radę, chociaż to najgorętszy okres w pracy.
W ubiegły piątek miałam tyle...
... a tak wygląda dziś.
Trzymajcie kciuki bym jakoś dotrwała do końca;)
Tydzień upłynął od znakiem słońca i deszczu, chłodu i gorąca, czyli pogoda w stylu - dla każdego cos dobrego.
W ogrodzie szaleją chwasty, nie mam kiedy się nim zająć, na szczęście kwiaty jeszcze widać hehe.
Obecnie królują orliki, a zaczynają rozkwitać irysy i różaneczniki.
Dziś na warzywniku znalazłam pierwszą truskawkę! Pychotka!
Uciekam zobaczyć co u Was. Pozdrawiam cieplutko:)




