Dziś mój kuzyn miał uroczystość Bierzmowania... zaproszona zostałam parę dni wcześniej, oczywiście wymyśliłam co zrobię, ale... nie wiem, czy Wy też tak macie, czy to ja jestem jakaś inna??? - robię wszystko w ostatnim momencie... Siedziałam więc z soboty na niedzielę do 2-giej, dziś rano jeszcze kończyłam, z efektu nie jestem do końca zadowolona, ale już jest podarowane, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem...
Zrobiłam bukiecik z szydełkowych kwiatków... to już mój trzeci, wcześniejsze pokazywałam na poprzednim blogu...
... do tego karteczkę, którą kilka razy zmieniałam, ale ostateczny efekt jest prawie zadowalający.
Bierzmowanie odbywało się w małym, drewnianym, zabytkowym kościele ... to moja dawna parafia, więc miejsce bliskie mojemu sercu.
Na dziś tyle,... oczęta mi się już zamykają. Spokojnej nocy:)