Ucieszyłam się, bo uwielbiam niebieskości, no i co?... nie dałam rady. Czerwiec jest dla mnie zabójczy, czasem zapominam jak się nazywam:(
Jednak nie odpuściłam ani miesiąca w żadnej z kolorystycznych zabaw, więc głupio by było polec na ulubionym, dlatego małą rzecz, ale zrobiłam.
Bransoletka w dwóch odcieniach niebieskości. Może z czasem dorobię sobie naszyjnik.
Całą noc szalały u nas burze i nawałnice. O 1.00 spakowałam dokumenty i kartę do torby, by w razie czego złapać i uciekać... wiele burz przeżyłam, ale nigdy jeszcze takich odgłosów jak dziś..., najpierw był świst jak przy strzelaniu fajerwerkami, a potem grzmot, aż się wszystko zatrzęsło, i tak co 2-3 sekundy:( Burzom towarzyszyły ulewy, strumienie przepływały przez mój ogród, na szczęście przepłynęły do rzeczki za ogrodem nie wyrządzając jakiś wielkich strat. Dziś był następny parny, burzowy dzień, późnym popołudniem zerwał się huragan. Teraz sobie spokojnie pada. Cieszę się, bo ogród podlany, a wiatr przyniósł ochłodzenie.
Pozdrawiam orzeźwiająco;)






