Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grecja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Santorini cz. 2.

Dziś dalsza część mojej relacji z pobytu na Santorini, ale wcześniej chcę Wam bardzo podziękować za wszystkie życzenia imieninowe:) Jesteście Kochane:):):)

Druga sprawa to - mój blog przekroczył liczbę 200 obserwatorów, witam cieplutko w moich progach Beatę Stencel i Natalię Stefaniak.
Beatka była moją 200-setną obserwatorką, dlatego bardzo proszę o kontakt na mój adres mailowy(w zakładce po lewej stronie), chciałabym przesłać Ci drobny upominek:)

A teraz do rzeczy...
Kto śledzi na bieżąco moją pisaninę, to wie że od kilku postów piszę o moim wypoczynku na Krecie i wycieczce na Santorini TUTU i TU.
Co można zobaczyć na Santorini podczas jednodniowej wycieczki - prawie nic! Można jedynie przemknąć się w ekspresowym tempie po dwóch najważniejszych miastach, podziwiać widoki z autokaru i to wszystko. Chciałabym tam kiedyś pojechać na dłużej, no i nie w lipcowy upał.

Pierwszym punktem wycieczki było miasteczko Oia (czyt. Ia). To najbardziej malownicza(pocztówkowa) miejscowość. Dla mnie to taka prawdziwa Grecja.

Malownicze labirynty wąskich uliczek,  gdzie jedynym środkiem transportu są osły...




... niestety, w prawie 40-sto stopniowy upał ciężkie do przebycia i zwiedzania. 

Skała wulkaniczna, z której zbudowana jest wyspa, jest miękka, dlatego domy buduje się na głębokość, rzeźbiąc w skale, a tylko niewielka ich część wystaje ponad poziom podłoża. Wiele z nich jest niedokończona, ponieważ Grecy płacą podatki dopiero po ukończeniu budowli, druga sprawa, to każdy ojciec ma obowiązek dobudować dom(piętro) dla swojej córki.

Wszystkie domy są białe, z niebieskimi, półkolistymi dachami. Ponoć biały kolor odbija promienie słoneczne, dlatego jest w nich chłodniej, a niebieska farba odstrasza insekty, natomiast półkoliste dachy zapewniają lepszą cyrkulację powietrza. 
Zabudowa Oia wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 












Dalej jedziemy do stolicy Santorini, czyli Firy. Po drodze mijamy pola z winoroślą. Nie jest ona rozpinana na podporach, tak jak u nas,  tylko rozkłada się na ziemi. Ten sposób zapewnia wszystkim winnym gronom lepszy dostęp do słońca i wilgoć z ziemi.


No i Fira

I cudowne widoki...







Jeszcze tylko przejazd na plażę Perrisa, z czarnym, wulkanicznym piaskiem...

 ... i powrót na wodolot, ... wcześniej się wspinaliśmy autokarem, teraz zjazd ze stromej (uważanej za jedną z największych na świecie)  kaldery w dół...
 Odpływamy, zostawiamy Santorini... mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś tam wrócę.
Pozdrawiam:)

wtorek, 22 lipca 2014

Santorini cz.1.

Wracam do wakacyjnych wspomnień...
Jak już wcześniej pisałam TU i TU, wypoczywałam na Krecie i stamtąd właśnie wyruszyłam na jednodniową wycieczkę na Santorini.

Troszkę spraw organizacyjnych, może komuś z Was się przyda...
Cena wycieczki, gdy zakupujemy ją u hotelowego rezydenta to 155- 135 euro, ale wystarczy wyjść choćby przed hotel(tak było w naszym przypadku) i biura podróży oferują ją już za 106 euro, nam się udało za równą stówkę.

W Santorini wielu upatruje legendarną Atlantydę - krainę zatopioną przez morze.

Potężny wybuch wulkanu spowodował częściowe zapadniecie się wyspy i powstanie kaldery - ogromnego urwiska w kształcie półksiężyca.


Na Santorini płynęłam promem-wodolotem. To szybszy środek transportu niż zwykły prom, ... szybkim płynie się dwie godziny, zwykłym 4, ale są i minusy - nie można wychodzić na pokład.

Wypływamy z portu w Heraklion
 ...zostawiamy za sobą Kretę...

... i w przestronnych, oczywiście klimatyzowanych wnętrzach zmierzamy do celu podróży.
Po dwóch godzinach dopływamy do Santorini... wszystko jest świetnie zorganizowane... z wodolotu wysypał się tłum turystów,

ale przewodnicy szybko rozlokowali nas do poszczególnych autokarów i... o raju, gdyby osoby cierpiące na lęk wysokości wiedziały co je czeka na pewno nie wybrałyby się tu hehe... autokary musiały wjechać po wąskiej, wykutej w stromej skale drodze, na wysokość... oj, nie wiem, ale baaaardzo wysoko. Podziwiam tych kierowców!
Czerwonym kółeczkiem i strzałką zaznaczyłam jeden z wspinających się autokarów...



Ja na szczęście lęku wysokości nie mam, więc zafascynowana oglądałam cudowne widoki... niestety, zdjęcia robione przez szybę nie są idealne, ale cóż, inaczej się  nie dało.





 Wjechaliśmy... teraz przejazd do miasteczka Oia, tego najbardziej znanego z pocztówek, później Fira (stolica wyspy) i plażowanie na czarnej plaży, ale o tym w następnej części.



Pozdrawiam:)

czwartek, 17 lipca 2014

Wypoczynek pod palmami

Może Was zanudzam moimi wakacyjnymi wrażeniami, ale przecież blog to taki pamiętnik, który służy odświeżaniu wspomnień. Poza tym może ktoś będzie chciał wybrać się w ten region, więc chętnie o nim poczyta i obejrzy zdjęcia
Na Krecie wypoczywałam w miejscowości Malia.
Znajduje się ona ok. 30 km na wschód od Heraklionu, czyli idealnie, ponieważ wypoczynku nie zakłócają startujące i lądujące samoloty, a godzinny dojazd nie jest problemem. Jest to miejscowość typowo turystyczna, którą upodobali sobie turyści z Anglii i Rosji, dlatego jeśli ktoś zna angielski lub rosyjski, porozumiewanie się nie jest problemem. Ja rosyjski miałam dawno temu w szkole i stwierdziłam że dużo rozumiem, a i coś niecoś wydukam w tym języku hehe. Zresztą jeśli w jednym zdaniu użyje się każdego wyrazu w innym języku to też nie problem;)



 W dzień ulice Malii wyglądają na wyludnione... turyści spędzają czas na plaży bądź nad przyhotelowymi basenami...
 ... życie zaczyna się po zapadnięciu zmroku i trwa do rana...


 Utrapieniem wszystkich są młodzi turyści szalejący na quadach i motocyklach...

 Na szczęście hotele są w pewnym oddaleniu od ulicy i jeśli nie ma się pokoju od frontu nie przeszkadza uliczny hałas.

Swój urlop spędzałam w czterogwiazdkowym hotelu Merope. Już wejście od ulicy zaprasza cudowną roślinnością, a im dalej tym piękniej...
Podsumuję krótko - kompleks przepiękny, właściciele dbają o turystów, obsługa wspaniała, czysto, jedzenie wyśmienite i dużo, oj, stanowczo za dużo hehe.


 Cały kompleks hotelowy(widok z boku)...
... baseny o różnej głębokości




...wejście do jadalni...
 ... miejsce zabaw dla dzieci...
...i rośliny, rośliny, rośliny... przede wszystkim palmy, sukulenty, pnący się wszędzie milin, oleandry, hibiskusy, granaty, drzewka cytrusowe, oliwne itd.




























 Czy widzieliście kwitnącą, a może owocującą szeflerę?, bo ja po raz pierwszy!



 No i majestatyczne kwiatostany agawy.

Zdaję sobie sprawę, że zaszalałam z dzisiejszym postem, ale jeszcze tylko podpowiem zainteresowanym, że jest już najnowszy numer Igłą Malowane, a w nim przepiękny wzór Matki Boskiej Fatimskiej, bajecznie kolorowa papuga i wiele innych pięknych wzorów.
Pozdrawiam cieplutko, chociaż w takich upalnych dniach powinnam może napisać - chłodniutko hehe:)