... chociaż było ciężko. Już nawet nie mówię o stosach papierkowej roboty, ale o nerwach, stresie itp. Do ferii co prawda został jeszcze tydzień, ale najgorsze już za mną. Zostały tylko imprezy szkolne - choinka, Walentynki, Dzień Patrona i w tym tygodniu, albo podczas ferii, szkolenie przed sprawdzianem szóstoklasistów.
By nie zwariować coś tam robiłam, ale tylko małe formy. Zanim jednak pokażę, muszę się Wam pochwalić... Ostatnio znów przykleiłam się do szydełka... Nie wiem czy Was też, ale mnie strasznie denerwują turlające się kordonki:( Korzystając z okazji, że u Andżeli był akurat Damian (ten od Kajtka... przy okazji powiem że bociek ma się dobrze, ale ponieważ przebywa cały czas w kotłowni, jest brudny jak nieboskie stworzenie hehe)... wracając jednak do tematu,... wykorzystałam okazję i zamówiłam u Niego jakąś podstawkę ze szpikulcem, coby nie gonić kordonka po całym pokoju;) Po dwóch czy trzech dniach przywozi mi takie coś hehe...
Nawet zrobił odkręcaną rurkę, by w razie czego zmienić na inny rozmiar hehe. Byłam w szoku;) Świetne, prawda? Zdolny chłopak;)
Korzystając z tego cudnego urządzenia dziergałam sobie w wolnym czasie: serducha, motylki, kwiatki.
Wszystko z tęsknoty za wiosną.
By ją jak najszybciej przywołać zrobiłam pierwsze małe zakupy...
W ostatnim poście płakałam że nie mam śniegu, no to od razu wieczorem napadało...
Wyskoczyłam robić zdjęcia, bo nie byłam pewna czy pozostanie do rana...
Przez parę dni pozostał...
Wczoraj miałam już tak, dziś pochmurno i wieje:(
Miłego weekendu:):):)