Obserwatorzy

wtorek, 27 czerwca 2017

Odpoczynek

W poprzednim poście wspominałm o imprezie powitania wakacji nad jeziorem i targach. Pierwsza imprezka udana, druga mniej.
Nad jeziorem bawiliśmy się wspaniale, była gitara, śpiewy, rozmowy, ognisko. Mieliśmy nawet dodatkowych gości...
Początkowo na nas syczały, miały młode i były niebezpieczne, ale szybko je przekupiliśmy, zobaczyły też że nie mamy zamiaru pływać z nimi, więc tylko obserwowały nas płynąc majestetycznie przy brzegu ;)



W niedzielę pojechaliśmy na targi rolnicze do Kościelca. Rolnicze, ale oprócz rolników i hodowców  wystawiają też szkółkarze i rękodzielnicy. Co prawda obiecałam sobie, że po zmianie lokalizacji nie będę tam jeździła, ale dzień zapowiadał się w miarę chłodny, no i skusiłam się, teraz żałuję. Zawsze targi odbywały się w parku, wystawcy rozmieszczeni byli wokół zbiornika wodnego. Chodziło się wokół stawu, w cieniu drzew, miło, chłodno i wiadomo było że się wszystko obejrzało. Teraz, chyba od trzech lat przenieśli na, jak ja mówię - patelnię, czyli ogromną łąkę, gdzie żar leje się z nieba i nie wiadomo gdzie iść, by zobaczyć wszystko:( Nie wzięłam aparatu, ale dawniej był na niej parking...
Dzień okazał się jednak upalny, już w drodze na targi  jechaliśmy w 2- 3 kilometrowym korku, parking co prawda był na równie wielkiej łące, ale nim zaparkowaliśmy minęło mnóstwo czasu, a o wyjeździe szkoda gadać:( Z każdej takiej dróżki wyjeżdżały całe rzeki samochodów, musiały dojechać do jednego wyjazdu, więc wyobraźcie sobie jak długo to trwało. To już nie na moje nerwy:(
Ceny też wyższe niż na targach w Wierzbinku. Chodziłam za paroma konkretnymi rzeczami, część udało mi się kupić, ale inne wolę zamówić przez internet.
Kupiłam balot z grzybnią boczniaków...
Hodowałam je już kilka razy, uwielbiam boczniaki w każdej postaci.

Trochę roślin tarasowych: koleus, goździki, lobelię i wilczomlecz...

oraz owadożerne... ja muchołówkę
Andżelika kapturnicę
Obie już łapią sobie muchy, widać w środku ich cienie.

Dziękuję że dotrwałyście do końca:) Pozdrawiam cieplutko:)


sobota, 24 czerwca 2017

Pożegnanie z przedszkolem...

a raczej zerówką, młodzi są wyczuleni na tym punkcie;) Filip wciąż mnie poprawia, że chodzi do ZERÓWKI, nie do przedszkola hihi.
Ewelina w imieniu rodziców poprosiła mnie o zrobienie podziękowania w formie obrazu. Nie jest to mój pomysł, pokazała mi na zdjęciu, więc nie znam autora. Nie jest to zupełne powielenie pierwowzoru, ale ogólny zarys. Powiem Wam, że jestem zadowolona z tego co powstało, mam nadzieję że Pani Filipa (która jest moją koleżanką z zarządu ZNP) też się podobało.
 Papier oczywiście z LemonCrafta, kwiaty z foamiranu. Po raz pierwszy robiłam różyczki i jestem z nich zadowolona.





Dziś pogoda dla mnie idealna, 23 stopnie, pochmurno, ale nie pada. Za chwilę jedziemy z kolezankami nad jezioro, robimy imprezkę na powitanie wakacji;) Jutro natomiast targi ogrodowo-rękodzielnicze, mam nadzieję że dam radę, tzn. na pewno dam radę, żeby tylko nie było za gorąco;)
Jeszcze tylko parę róż z ogrodu...

Róża okrywowa BONICA
Wcześniej kwitła słabo, od dwóch lat, kiedy przesadziłam ją w inne miejsce, szaleje!



 Wielkokwiatowa -HOCUS POCUS


Wielkokwiatowa CHOPIN


 I pozostałe ... NN







Miłego sobotniego odpoczynku Wam życzę:)

piątek, 23 czerwca 2017

Pożegnania

Dziś dzień pożegnań. Z dziećmi żegnałam się tylko na dwa miesiące,
i mimo że je kocham, to jednak chciałabym, aby były to bardzo długie miesiące;)
Żegnaliśmy też nasze dwie koleżanki odchodzące na emeryturę... oj, jak im zazdroszczę!
Były łzy wzruszenia, pamiątkowe prezentacje, albumy, no i oczywiście karteczki. Tak się utrwaliło, że od wszystkich pracowników robi Karolinka - nasza sekretarka,  ja robię od ZNP.
Chciałam, by były podobne, a jednocześnie różne.
Pierwsza jest dla koleżanki uczącej muzyki...






Druga dla koleżanki z edukacji wczesnoszkolnej, uczącej również matematyki.




Kto robi karteczki ten wie ile czasu to wszystko zajmuje, tym bardziej jeśli kaźdy element robimy samodzielnie, często dłużej niż pierwszy poród ;) Jednak zachwyt obdarowanych wynagradza wszystko.

Na zakonczenie demotywatorek;)

Wierzcie mi, tak właśnie, może nie wyglądam, bo wiadomo fryzjer, manicure, pedicure, ale dokładnie tak się czuję, jak przeżuta i wypluta... na szczęście nareszcie odpocznę, odgruzuję dom, odchwaszczę ogród i będę miała więcej czasu na czytanie, bloga i odwiedziny u Was.

Pozdrawiam ciepluteńko:)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Sercem tworzona

Dziś moja córcia ma ćwierćwiecze... kurcze, jak to brzmi, a przede wszystkim kiedy to zleciało?! W każdym bądź razie parafrazując Grocholę, a dokładnie Judytę z "Nigdy w życiu", powiem - to nie ja jestem stara, to moja córka jest stara hihi.

Wszystkie robótkujące wiemy że "szewc bez butów chodzi", wiadomo że dla domu, dla rodziny nigdy nie ma czasu by cokolwiek zrobić. Jednak przynajmniej co 5 lat wypadałoby stworzyć dla dziecka kartkę;) Na 20 lat dostała, no to teraz zrobilam na 25. Kartka tworzona sercem, może dlatego córci bardzo się podobała, mało tego - mnie też, dlatego zarzucę Was zdjęciami;)

Papier, teraz nie pamiętam jego nazwy, ale w fiołki, dlatego na kartce umieściłam własnej produkcji fiołki z foamiranu, przynajmniej starałam się, by przypominały fiołki;)









Jak przystało na tak ważny dzień, dziś ogrodowo - fotki róż. Rośliny nie są w dobrej kondycji, mszyce i ślimaki znęcają się nad nimi do woli, a ja nie mam czasu by temu zaradzić:(





Przepraszam, że jest mnie u Was mało, ale papiery przesłaniają mi swiat:( W Boże Ciało, a na pewno w wakacje nadrobię wszystkie odwiedziny. Pozdrawiam Was ciepluteńko:)