Obserwatorzy

niedziela, 14 października 2018

Anielsko

Witajcie!
Dziś chciałam się Wam pochwalić;)

Wczoraj, sprzątam sobie w domu, nagle... dzwonek do drzwi. Wpada koleżanka i mówi że mam gościa który nie może wejść, więc szybko mam schodzić na dół. Najpierw pomyślałam że przyszła z wnukiem, schodzę, przed drzwiami nie ma nikogo, wychodzę przed furtkę, a tam...
... Basia!!! Zmusiła męża, by zawiózł ją najpierw do jednej koleżanki, a później razem przyjechały do mnie;) Basia nie mogła wysiąść z samochodu, ale przywiozła mi prezent...
To taka osoba, której nie da się przetłumaczyć, że robimy to dla niej, że nie trzeba... musi zawsze wszystkim podziękować, no i dostałyśmy (koleżanka również) Anioły...

 Ciarki mnie przeszły, po odjeździe Basi trochę sobie popłakałam... Mam nadzieję, że póki nie wyzdrowieje, wszystkie Anioły Ją będą otaczały swoją opieką.


Zgodnie z tytułem posta to nie jedyny Anioł jaki w tym tygodniu zagościł w moim domu.

Podziwiając cudne aniołeczki jakie robi Agnieszka zapragnęłam takie mieć. Potrzebowałam kilkanaście (na razie nie mogę powiedzieć po co), umówiłam się z Agnieszką i w tym tygodniu dotarły, ale nie same;)

Do aniołków Agnieszka dołożyła mnóstwo wszelkiego dobra! Zresztą zobaczcie...




Agnieszko, jeszcze raz dziękuję:) Zaskoczyłaś mnie kompletnie!

Chciałam się jeszcze pochwalić karteczką od Beatki, od aniołka, który zawsze o mnie pamięta:)
Dziękuję Kochana:)

A na koniec parę anielskich widoków ogrodu, zapraszam...




 Irga błyszcząca. Przez cały sezon niepozorna, jesienią płonie na rabacie i przyciąga wzrok.


Berberys

Bonica wciąż obficie kwitnie.

Widok z góry



Pozdrawiam Was ciepluteńko i życzę wspaniałego tygodnia:)

sobota, 13 października 2018

Na Chrzest Św.

Witajcie!
Dziś chciałam Wam pokazać karteczkę na Chrzest Święty Lilianny. Miałam Was już nie męczyć karteczkami, ale naprawdę robię ich dużo więcej, a pokazuję może jedną na 10



Jesień mamy piękną, powinniśmy korzystać z jej uroków, bo po 24-tym totalna zmiana.
Dzisiejszy poranek powitał mnie mgłą, ale już wychodzi słoneczko, więc zapowiada się kolejny cudowny dzień.

Tutaj pisałam Wam o problemach Basi ze szpitalem w Bydgoszczy, o tym że mimo tego iż od początku leczyła się u nich, spisali Ją na straty. Tak, inaczej nie można tego nazwać, bo jeśli odmawia się pacjentowi kontynuacji leczenia to znaczy że skazuje się go na śmierć. Jest to o tyle dziwne, że właśnie Centrum Onkologii w Bydgoszczy zajmuje pierwsze miejsce w rankingach. Takie postępowanie nadaje się tylko do napiętnowania w mediach, ale o tym będziemy myśleli później, na razie najważniejsza jest Basia.

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i ciepłe słowa. Dobrze że nie macie takich doświadczeń, albo szpital Wam pomógł, Basia też im wierzyła póki nie usłyszała wyroku:(

Piszę dlatego, żeby Wam powiedzieć, że po tych mgłach i dla Basi wstało słoneczko. Bez żadnego problemu, bez czekania na wznowę guza dostała chemię w szpitalu w Poznaniu. Można? Można!

Teraz Rysiu(Jej mąż) pojechał do Niemiec po ... nie umiem wyjaśnić, ale po jakiś lek, który chyba wspomaga działanie chemii. Jest to następny koszt, ale nie tak duży jak chemia za granicą. Oczywiście cały czas zbieramy pieniądze i mamy nadzieję że walkę wygramy. W dodatku Basia w listopadzie ma też ustaloną wizytę w szpitalu w Gliwicach, z której po uzyskaniu pomocy w Poznaniu chciała zrezygnować, jednak lekarz podpowiedział, że w Gliwicach dobierają odpowiedni skład do potrzeb konkretnego pacjenta, dlatego ma tam również się udać.


Dziękuję Wam za odwiedziny i wszystkie komentarze i życzę wspaniałej soboty:) 
Uciekam nadrabiać tygodniowe zaległości, najpierw w odwiedzinach u Was, a później w pracach domowo-ogrodowych.

niedziela, 7 października 2018

Aniołek dla maluszka

Dziś zmiana techniki, bo po komentarzach, a raczej ich liczbie, widzę że macie dość moich kartek;)

Koleżanka poprosiła mnie o wyszycie aniołka dla Bogusia. Znalazłam fajny wzorek na Pinterest i troszkę zmodyfikowałam. Aniołka wyszywało się przyjemnie, ale oprawianie go, zresztą w ogóle oprawianie obrazków to nie moja bajka;) Jakoś się jednak udało.

Jakość zdjęć też pozostawia wiele do życzenia, próbowałam w różnych miejscach, pod różnym kątem, wybrałam najlepsze z najgorszych, więc wybaczcie.



Wyszywam jeszcze jednego aniołka, tym razem dla dziewczynki, dlatego za jakiś czas pochwalę się następnym;)

Na zakończenie parę fotek październikowego ogrodu.
Jesień delikatnie do niego wkracza. Kwitną jeszcze róże, rozpoczynają kwitnienie astry, chryzantemy,  rozchodniki, ogród zdobią owocki ogników, irgi błyszczącej, cisa i winobluszczu.


















Od jutra mamy wizytację, dlatego czeka mnie następna papierowa niedziela:(
Życzę Wam miłej, spokojnej, słonecznej niedzieli i wspaniałego tygodnia:)

piątek, 5 października 2018

Urodzinowa

Witajcie!
Nareszcie weekend!!!

Dziś chciałam Wam pokazać kartkę na 40. urodziny. Zrobiłam ją już jakiś czas temu, ale brakło czasu by pokazać, zresztą takich prac mam jeszcze mnóstwo.





I oczywiście koperta 3D, (dla zainteresowanych kurs tutaj)


Ciężki tydzień zakończył się złymi wiadomościami:(

 Basia po trzeciej już operacji, w tym drugiej w Kolonii, wróciła do Polski by dostać chemię. Miała ją po pierwszej operacji, miała dostać po drugiej, ale nie zdążyła, w wyznaczonym na nią terminie przeszła trzecią operację. Wczoraj byli w Centrum Onkologii w Bydgoszczy gdzie szanowne konsylium stwierdziło iż nie kwalifikuje się do niej, ponieważ chemię podaje się przy wznowie, a ona jest po operacji (w domyśle - nie u nich)!!! Jak to się ma do tego, że po pierwszej jednak dostała ciężką chemię?! Po drugie skąd będą wiedzieli że ma wznowę, jeśli w ostatnim rezonansie nie widzieli guza?!
Ręce opadają:( Chemia w Kolonii kosztuje 30 tys. euro, na pewno już nie uda się zebrać takiej kwoty i jesteśmy pod ścianą, nie wiemy co robić. Całe życie człowiekowi odciągają na NFZ, a jeśli przyjdzie co do czego nie ma się  za co  leczyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Takie paradoksy tylko u nas!

Nie wiemy co dalej? Myślimy żeby udać się do Gliwic, ale jak?, do kogo? , a czas goni.
Basia ma już ogromne trudności z chodzeniem i mówieniem, właściwie to mówi tylko krótkie pojedyncze wyrazy... Do tej pory wierzyła, że lekarze chcą jej pomóc, ale po wczorajszej wizycie jest załamana.
My jednak nie możemy się poddać, nasza koleżanka zasłużyła na to by o Nią walczyć! Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym temacie?



Pozdrawiam Was ciepluteńko:)