Witajcie poświątecznie!
Mam nadzieję, że mimo całej sytuacji święta upłynęły Wam zdrowo i przyjemnie.
U mnie wszystko w porządku, pogoda wciąż taka jak na zdjęciach powyżej, jedynie w drugim dniu świąt trochę pobieliło, dostałam jednak jakiegoś komputerowstrętu (jeśli jest coś takiego), nie mam ochoty na otwieranie laptopa i o dziwo jest mi z tym dobrze;) Dziś musiałam zebrać się w sobie i napisać posta, bo zbliża się koniec roku i dobrze byłoby rozliczyć się ze wszystkim, nie pozostawiać zaległości na następny rok.
Na szczęście zabawy ogarnęłam wcześniej, czytelnictwo przedstawię jutro lub pojutrze, a dziś chciałam pochwalić się wymianką, na jaką umówiłam się z Asią, która prowadziła kiedyś bloga Mix Robótkowy, niestety blog zaginął w wirtualnej przestrzeni, dlatego Asia założyła następny pod nazwą Zacisze Robótkowe i dla pierwszej osoby, która zaobserwuje zaproponowała wymiankę. Traf chciał, że akurat ja się załapałam;)
Asię możecie znaleźć również na fb, gdzie posiada swoją pracownię Koronka. Jest Ona wszechstronnie uzdolnioną osóbką, ale przede wszystkim szyje wspaniałe rzeczy. Zajrzyjcie koniecznie!
Jak wspomniałam umówiłyśmy się na wymiankę i Asi spodobała się haftowana sentencja, ale nie ta, którą uszyłam na zabawę
tylko na jednolitej kanwie, dlatego wyszyłam jeszcze raz.
Do paczki dołożyłam parę rzeczy, ale zdjęcia nie zrobiłam hehe, spieszyłam się by zdążyć przed świętami.
Asię poprosiłam o krótką firankę do mojej sypialni. Mam z niej świetny widok na las i pola, więc nie chcę zasłaniać. Oprócz firanki dostałam mnóstwo innych różności: słodkości, koronki, gipiurę, świeczki, rewelacyjne maseczki i piękny bieżnik.
Firanki od razu zawiesiłam...
... a Mikołaj przyniósł mi piękne zasłonki i teraz mam komplecik;)
Asiu, jeszcze raz dziękuję:) Wymianka z Tobą to prawdziwa przyjemność.
Jeśli już zasiadłam do laptopa to pochwalę się jeszcze stroikiem jaki zrobiłam na grób taty.
Jeszcze parę dni i będzie nowy, 2021 rok. Może okaże się szczęśliwszy niż ten odchodzący. Od kilku lat nie robię żadnych planów, wiem jednak że odpuszczę wszystkie zabawy, oprócz kartkowej u Ani. Nie nadaję się do życia z kalendarzem, stresują mnie terminy, wolę robić to co mi się podoba i kiedy mi się podoba. Może to już starość;) Mam jedynie sprecyzowane plany co do dwóch robótek, to dwa obrazy zalegające w szufladzie, aż wstyd, dlatego muszę je dokończyć, i to zimą. Od razu przepraszam, że pokazuję je w takim stanie, czyli wygniecione, ale ich prasowanie w trakcie pracy nie ma sensu, za chwilę znowu je zgniotę;)
Pierwszy to "Słoneczniki", zresztą również dla
Asi. Obiecałam go Jej już dawno, dawno temu, a że mnie nie poganiała to leżał;)
Drugi to "Matka Boska Karmiąca", mam ją skończyć do końca lipca, ale mam nadzieję że uda się wcześniej.
Oba z tych haftów już raz wyszywałam, pewnie dlatego tak mnie od nich odrzuca, ale trzymajcie kciuki, muszę dać radę;)
Pozdrawiam Was ciepluteńko i do jutra, na podsumowaniu czytelnictwa:)