Obserwatorzy

wtorek, 5 lipca 2016

Następna ślubna i... przeczytane

Jakoś tak ostatnio ciągle robię ślubne karteczki. Dziś pokażę kartkę jaką zrobiłam synowej na ślub Jej koleżanki...







Przeczytałam Porwaną Róży Lewanowicz...
Nie znałam tej autorki, zresztą okazało się że Porwana to Jej debiut. Powiem Wam że... wow!, książka ma prawie 500 stron i czytałam kiedy tylko mogłam. Teraz sięgam po drugą część Przebudzona. Z reguły nie lubię czytać następnych części, zobaczymy czy nie zawiodę się.





Dziś z ogrodowych chciałam Wam tylko pokazać lilię złotogłów. Przekwitła już, ale jest tak piękna, że nie mogłam się oprzeć;)



Pozdrawiam:)

poniedziałek, 4 lipca 2016

Sówkowo

Zanim przejdę do właściwego tematu, chciałabym Wam podziękować za wszystkie ciepłe słowa i rady odnośnie mojego intruza:) Myślę, że wygram z nim wojnę, nie takie bitwy się wygrywało;) Pokonam go cierpliwością i konsekwencją;)

A teraz sówki.
Pisałam we wcześniejszym poście TUTAJ, czym obdarowałam moje klasowe dzieciaczki na koniec roku. Zapomniałam sfotografować, na szczęście Ania pokazała, zgodziła się na kradzież zdjęć, więc pokazuję;)

Zamówiłam u ANI serduszka z sóweczkami. Ania wywiązała się z zadania na medal, zresztą to zdolniacha, więc nawet nie przypuszczałam, że mogłoby być inaczej. Tworzy piękne dekupażowe prace, zresztą nie tylko, ale co ja będę pisała, same do NIEJ zajrzyjcie.

Każde serduszko miało odpowiedni napis i motyw sowy, wielkość już zapomniałam, jakby co to Ania mnie poprawi, ale chyba około 15 na 15cm.



Jeszcze raz dziękuję Aneczko:)

Pozostając nadal w temacie sówkowym, prośba dla kartkujących. Możemy sprawić radość następnemu dziecku. Tak niewiele potrzeba, tylko karteczkę, najlepiej z motywem sowy;) Zresztą same przeczytajcie...

WYŚLIJ URODZINOWĄ KARTKĘ DO MAŁGOSI !!!
MAŁGOSIA UR. SIĘ 11 LIPCA 2006 r.
CODZIENNIE NASZA KRÓLEWNA WALCZY Z CHOROBĄ-MUKOWISCYDOZĄ. SPRAWMY ABY CHOĆ NA CHWILE ZAPOMNIAŁA O CHOROBIE I BY TEN DZIEŃ BYŁ RADOSNY
MAŁGOSIA BARDZO LUBI SOWY
 .


ADRES:
MAŁGOSIA PUCHACZ
SIEPRAWICE 21
21-002 JASTKÓW


UDOSTĘPNIJ,SPRAW RADOŚĆ MAŁGOSI !!!



https://www.facebook.com/events/1744826329108253/

Ja na pewno wyślę;)

Na koniec tradycyjnie, porcja fotek z ogródka. Dodam tylko że drzewko nadal szuka miejsca, mam za mały ogród, by je wyeksponować jak należy;)

 Monardy, czyli pysznogłówki. Powinnam mieć jeszcze białą i czerwoną.

Dzielżan

 Floksy białe i te stare, tzw. babcine;)

I busz, którego jeszcze nie ujarzmiłam;)

Dzwonek brzoskwiniolistny

Ostróżka jednoroczna

Słoneczniczek szorstki.
U mnie nareszcie od wczoraj chłodniej. Tak może pozostać;)
Pozdrawiam, cieplutko nie chce mi przejść przez gardło, dlatego po prostu pozdrawiam:)

sobota, 2 lipca 2016

Śmierdzące sprawy

Dziś o tym co śmierdzi w ogrodzie;)
Pierwsza śmierdząca rzecz to dla mnie prawdziwy horror:( Już drugi rok walczę z niesamowicie śmierdzącym grzybem:( Ma różne nazwy: muchomor bezwstydny, sromotnik bezwstydny, sromotnik smrodliwy itd.
 Grzyb, w celu zwabienia much, wydziela zapach padliny wyczuwalny z kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu metrów:(
 U mnie pojawił się wraz z posadzeniem derenia jadalnego.
Śmierdziel jest pod ochroną, na szczęście nie dotyczy to prywatnych ogrodów. Nie wiem jak go zwalczyć? Wyczytałam że należy zmienić ph gleby, czyli zwapnować, na razie usuwam ręcznie, tzn. wykopuję wszystkie jaja z których wyrasta, zalewam wodą z dużym dodatkiem soli.
Mój jednorazowy plon... pół dziesięciolitrowego wiadra:(

Jestem zdziwiona że u mnie rośnie, ponieważ wyczytałam iż preferuje stanowiska bogate w próchnicę, a mojej glebie daleko do tego. Co prawda staram się ją co roku wzbogacać jak mogę, ale do porządnej warstwy próchnicy dużo jej jeszcze brakuje:) U nas ziemie to same piaski... ulewa spłynie, dłuższy deszczyk szybko wsiąknie:(

No i tak ladnie przeszłam do następnej śmierdzącej sprawy, tym razem pożytecznej, chociaż równie śmierdzącej;)
Każdego roku, gdy już mogę pozyskać pewne rośliny, robię z nich gnojowicę. Wrzucam co akurat mam, czyli pokrzywy, mniszek, skrzyp polny, piołun, czasem dodam czosnek. Odstawiam na mniej więcej dwa tygodnie codziennie mieszając. Gdy już przestanie się burzyć rozcieńczam z wodą, mniej więcej 1:10 i podlewam przez cały sezon. Zapaszek jest okropny, na szczęście sąsiedzi też mają ogrody lub warzywniki i przekonali się do tego płynnego złota;)
Kiedyś przygotowywałam ją w plastikowej beczce, niestety już się zużyła. Teraz nastawiam w wiadrach... tu w trzech fazach fermentacji.

Oprócz gnojowicy robię również kompost. Nie mam żadnych gotowych kompostowników, u mnie jest to pryzma, którą stopniowo powiększam w jedną lub w drugą stronę. Wiem, że powinnam go przerzucać, później przesiewać, ale najzwyczajniej nie mam na to ani siły, ani czasu:(
 Wybieram go z drugiej strony, co nie przegniło odrzucam do dalszego rozkładu ...

 Na kompostowniku wyrosły ziemniaki, nawet słonecznik, obok, jako że bardzo żarłoczna, posiałam dynię.
Warzywniki (mój i sąsiadów) są na terenie gminnym, który z czasem będziemy mogli wykupić. Nie możemy normalnie ogrodzić, ale ja w tym roku postawilam taką prowizorkę (siatka leśna i drewniane paliki). Za siatką teren sąsiada, który ma kury, króliki i dwa duże psy, dlatego nigdy nie mogłam dochować się warzyw, bo albo kury wydziobały, albo pies zerwał się i przebiegł z łańcuchem i kołkiem wyrywając i niszcząc wszystko po drodze, albo po prostu zaglądali amatorzy cudzych warzyw:( To była dobra decyzja, nareszcie moja praca nie idzie na marne.



 Moj pierwsze ogóreczki;)
W tunelu pomidory i papryka rosną w oczach;) Niektóre sięgają już pod dach, będę musiała je przyciąć;)


Teraz pomidory wymagają dużo pracy..., by nie zrobił się busz, a przede wszystkim po to by były silniejsze, należy prowadzić je na jednym pędzie, ewentualnie dwóch, góra trzech, w tym celu usuwamy wszystkie pędy wyrastające w kącikach lisci. Należy również usuwać część liści, przede wszystkim w dolnej części, pod owocami.


 Przy dzisiejszej pracy zauważyłam, że zaczyna owocować następna odmiana - bycze rogi.
 Po raz pierwszy będę miała własną paprykę. Posiałam czerwoną, żółtą i fioletową, zobaczymy które tu rosną;)

Na tarasie posadziłam  w większości koktajlowe


Co by trochę złagodzić śmierdzący post, na koniec moja kolekcja liliowców. Jeszcze nie wszystkie rozkwitły, ale już cieszą.



U mnie znów od paru dni żar leje się z nieba:(  Najchętniej siedziałabym całe godziny w basenie, z drugiej jednak strony nie cierpię takiego biernego wypoczynku:(
Ja chcę chłodu!!!
Pozdrawiam Was chłodno, deszczowo i orzeźwiająco(niestety w marzeniach);)

piątek, 1 lipca 2016

Lody dla ochłody, czyli zabawa u Danusi

To już nałóg, że późnym wieczorem lub rano, w pierwszym dniu nowego miesiąca, zaglądam do Danutki co nam wymyśliła nowego;) Ponieważ wczorajsze emocje sportowe nie pozwoliły mi na szybki sen, rano też zerwałam się z łóżka o bladym świcie, trzymałam rękę na pulsie i czekałam co też Danusia wymyśliła nowego, bo nawet nie dopuszczałam myśli, że zabawa nie będzie trwała;)

Jak na lato przystało, mają być lody


Mamy wybrać trzy kolorki z powyższych.
Wybrałam:śmietankowy, pistacjowy i waniliowy

 śmietankowy: różyczki, wstążka, perełki, kartka, nawet zabawiłam się w naniesienie białej farby gąbka na tło (nie wiem czy to tapowanie czy co innego, ale to mało ważne)
pistacjowy: tło
waniliowy: napisy, tekturki, tło za Parą Młodą



Co do upodobań to:
szafa - mam dużo ubrań w kolorze śmietankowym, trochę w waniliowym, bardzo mało w pistacjowym;
wystrój wnętrz: lubię waniliowy
prace - bardzo często wykorzystuję śmietankowy i waniliowy, pistacjowy od czasu do czasu;
kulinarnie - uwielbiam lody śmietankowe i waniliowe, pistacjowe mniej, ale mogą być;)

Myślę że spełniłam wszystkie wymagania i Stefan przełknie moją lodową karteczkę;)
Pozdrawiam lodowo:)