Dziś o tym co śmierdzi w ogrodzie;)
Pierwsza śmierdząca rzecz to dla mnie prawdziwy horror:( Już drugi rok walczę z niesamowicie śmierdzącym grzybem:( Ma różne nazwy: muchomor bezwstydny, sromotnik bezwstydny, sromotnik smrodliwy itd.
Grzyb, w celu zwabienia much, wydziela zapach padliny wyczuwalny z kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu metrów:(
U mnie pojawił się wraz z posadzeniem derenia jadalnego.
Śmierdziel jest pod ochroną, na szczęście nie dotyczy to prywatnych ogrodów. Nie wiem jak go zwalczyć? Wyczytałam że należy zmienić ph gleby, czyli zwapnować, na razie usuwam ręcznie, tzn. wykopuję wszystkie jaja z których wyrasta, zalewam wodą z dużym dodatkiem soli.
Mój jednorazowy plon... pół dziesięciolitrowego wiadra:(
Jestem zdziwiona że u mnie rośnie, ponieważ wyczytałam iż preferuje stanowiska bogate w próchnicę, a mojej glebie daleko do tego. Co prawda staram się ją co roku wzbogacać jak mogę, ale do porządnej warstwy próchnicy dużo jej jeszcze brakuje:) U nas ziemie to same piaski... ulewa spłynie, dłuższy deszczyk szybko wsiąknie:(
No i tak ladnie przeszłam do następnej śmierdzącej sprawy, tym razem pożytecznej, chociaż równie śmierdzącej;)
Każdego roku, gdy już mogę pozyskać pewne rośliny, robię z nich gnojowicę. Wrzucam co akurat mam, czyli pokrzywy, mniszek, skrzyp polny, piołun, czasem dodam czosnek. Odstawiam na mniej więcej dwa tygodnie codziennie mieszając. Gdy już przestanie się burzyć rozcieńczam z wodą, mniej więcej 1:10 i podlewam przez cały sezon. Zapaszek jest okropny, na szczęście sąsiedzi też mają ogrody lub warzywniki i przekonali się do tego płynnego złota;)
Kiedyś przygotowywałam ją w plastikowej beczce, niestety już się zużyła. Teraz nastawiam w wiadrach... tu w trzech fazach fermentacji.
Oprócz gnojowicy robię również kompost. Nie mam żadnych gotowych kompostowników, u mnie jest to pryzma, którą stopniowo powiększam w jedną lub w drugą stronę. Wiem, że powinnam go przerzucać, później przesiewać, ale najzwyczajniej nie mam na to ani siły, ani czasu:(
Wybieram go z drugiej strony, co nie przegniło odrzucam do dalszego rozkładu ...
Na kompostowniku wyrosły ziemniaki, nawet słonecznik, obok, jako że bardzo żarłoczna, posiałam dynię.
Warzywniki (mój i sąsiadów) są na terenie gminnym, który z czasem będziemy mogli wykupić. Nie możemy normalnie ogrodzić, ale ja w tym roku postawilam taką prowizorkę (siatka leśna i drewniane paliki). Za siatką teren sąsiada, który ma kury, króliki i dwa duże psy, dlatego nigdy nie mogłam dochować się warzyw, bo albo kury wydziobały, albo pies zerwał się i przebiegł z łańcuchem i kołkiem wyrywając i niszcząc wszystko po drodze, albo po prostu zaglądali amatorzy cudzych warzyw:( To była dobra decyzja, nareszcie moja praca nie idzie na marne.
Moj pierwsze ogóreczki;)
W tunelu pomidory i papryka rosną w oczach;) Niektóre sięgają już pod dach, będę musiała je przyciąć;)
Teraz pomidory wymagają dużo pracy..., by nie zrobił się busz, a przede wszystkim po to by były silniejsze, należy prowadzić je na jednym pędzie, ewentualnie dwóch, góra trzech, w tym celu usuwamy wszystkie pędy wyrastające w kącikach lisci. Należy również usuwać część liści, przede wszystkim w dolnej części, pod owocami.
Przy dzisiejszej pracy zauważyłam, że zaczyna owocować następna odmiana - bycze rogi.
Po raz pierwszy będę miała własną paprykę. Posiałam czerwoną, żółtą i fioletową, zobaczymy które tu rosną;)
Na tarasie posadziłam w większości koktajlowe
Co by trochę złagodzić śmierdzący post, na koniec moja kolekcja liliowców. Jeszcze nie wszystkie rozkwitły, ale już cieszą.
U mnie znów od paru dni żar leje się z nieba:( Najchętniej siedziałabym całe godziny w basenie, z drugiej jednak strony nie cierpię takiego biernego wypoczynku:(
Ja chcę chłodu!!!
Pozdrawiam Was chłodno, deszczowo i orzeźwiająco(niestety w marzeniach);)