Obserwatorzy

środa, 16 kwietnia 2014

Zające, wygrane candy i prezenty

Spotkałam kiedyś u Beatki kurs na urocze zajączki... od razu musiałam spróbować. Tak mi się spodobały, że zrobiłam ich chyba około trzydziestu...



A ten zamieszkał w mojej klasie.

13 kwietnia, na blogu "Kreatywna nuda" wygrałam pisankowe candy. Dziś jest 16-nasty, a ja już się cieszę wygranymi cudownościami... zobaczcie sami.


Cudowne, prawda?
Dziękuję Beatko:)


Chwalę się dalej...
Wczoraj otrzymałyśmy z córcią cudowną niespodziankę od Danusi ... dech nam zaparło... zobaczcie jakie cudowności...

 Danusia jest mistrzynią haftu matematycznego;) Zdjęcie nie oddaje w pełni urody karteczki, ale wierzcie mi na słowo - pokazałam wszystkim w pracy, myśleli że to maszynowe wykonanie hehe. Moja córcia też dostała karteczkę, ale to już sama pochwali się na blogu.
 Do tego jeszcze koszulki na jajka... pewnie jedna jest moja, druga Andżeli?... i tak pójdą do jednego koszyczka. Żałuję tylko że aparat nie oddaje rzeczywistego koloru.
Dziękuję Danusiu:) Bardzo dziękuję:)

Dziś jeszcze spotkała mnie następna niespodzianka... Już wiele razy pisałam, że Sabinka to Anioł, który dba o moją ucztę duchową:)
Dziękuję Skarbie:) Wielkie buziaczki dla Ciebie:)

I tradycyjnie wieści z ogrodu...
 Magnolia i migdalek

 Dusia pytała jak opiekuję się magnolią... Myślę że odpowiada jej miejsce, bo rośnie w takim zacisznym kąciku i do tej pory nie miałam z nią kłopotu... a parę dni temu dokupiłam jeszcze białą... tylko gdzie ja ją posadzę???
 Pieris japoński... posadzony w ubiegłym roku,  już cieszy młodymi odrostami.

 Skimia japońska... troszkę słabo się stara.

Laurowiśnia ma mnóstwo pąków kwiatowych

 No i mój rarytasik numer dwa, a może jeden - sangwinaria kanadyjska pełna. Przepiękna! Szkoda tylko, że tak krótko kwitnie.

 Mój mini skalniak
 żagwin

 naradka

 gęsiówka macedońska variegata

 Rozchodniki wyglądają jak zielone różyczki.

Jak przystało na kwiecień, kwitnie już większość drzew i krzewów owocowych


 jagoda kamczacka



Ja dopiero zaczynam świąteczne porządki, ... Kret miał rację - pogoda nie sprzyjała, więc nie żal że nie miałam czasu.

Pozdrawiam cieplutko:)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Na kiermasz charytatywny i inne różności

Od razu przepraszam, ze do Was nie zaglądam, nadrobię to w Wielkanoc... Moje dni i noce upływają na pracy zawodowej, papierzyskach i robótkach. Nawet na ogród nie mam czasu, nie mówiąc już o porządkach świątecznych. Na szczęście wczoraj Kret mnie pocieszył - powiedział że przy takiej pogodzie jaka ma być w tym tygodniu, przynajmniej na początku, mycie okien jest bezsensowne... bardzo chętnie go posłucham hehe.

W tempie ekspresowym pokazuję część tego, co ostatnio robiłam.
Już od jakiegoś czasu biorę udział, i teraz też wysłałam, parę gadżetów na kiermasz charytatywny dla Arturka chorego na mukowiscydozę.




 Powstało też parę karteczek ... jak zwykle u mnie - proste i w różnych stylach i technikach.

 A w ogrodzie kwitnąco.
Tulipan turkmeński... na razie jeden, ale mam nadzieję że pozostałe też lada moment zakwitną.

 Pierwiosnek omszony

Pierwsza z sasanek...

 Miodunka wciąż zachwyca...

Pierwiosnki szaleją...

 Serduszki(u góry wspaniała, na dole okazała) zaczynają wypuszczać swoje peryskopowe kwiatostany

 Żagwin

I pokazywane już wcześniej hipeastrum rozwinęło trzy kwiaty! Cudny, prawda?

Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję, że do mnie zaglądacie:)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Wszystkiego po trochu

Nie wiem co się dzieje, ale czas już nawet nie osiągnął kosmicznego przyspieszenia, a  kosmiczne do potęgi n-tej!!! Nie wyrabiam z niczym... już i tak siedzę do późna w nocy, do 2-3-ciej, rano trzeba wstać do pracy, a tam przecież człowiek nie posiedzi, musi być skoncentrowany na 100%... ech, jedyny plus, ze wszystko co robię, robię z ochoty.
Mam wiele rzeczy do pokazania, ale nie, nie bójcie się, nie zarzucę Was wszystkim od razu;)

Koleżanka zamówiła dwa identyczne obrazy papieża Jana Pawła II, chciała ten konkretny wzorek, ponieważ wiąże się on ze wspomnieniem domu rodzinnego. Jeden wyszyty...
Kanwa 16-stka, 88x130 krzyżyków
 Oprócz wyszywania szaleję z papierową wikliną - powstał następny świecznik...
 ... i jajka
 .. i wianek

Zaczęłam też ponownie dziergać króliczki... na razie cztery, ale powstanie więcej.

 Oprócz robótek i ogrodu, nie wyobrażam sobie życia bez książek... nawet jak idę spać o 3-ciej nad ranem, to i tak muszę przeczytać choćby parę stron. Wypożyczyłam więc następną partię... zaczęłam od lżejszej, czyli "Klejnoty słońca" Nory Roberts.

Dziś z radości skakałam jak małolata - budka ma lokatorów, i to takich jakich chciałam - moje najukochańsze modraszki wiją sobie gniazdko!






 Mazurek też ma ochotę na to lokum, ale nie mieści się hehe... i dobrze!


W ogrodzie z każdym dniem coraz bardziej wiosennie...










Zakwitł mój najpiękniejszy hipek - kwiat jest wielkości deserowego talerza;)

Pozdrawiam:):):)