Obserwatorzy

sobota, 6 lipca 2019

Męska kartka i ...

Witajcie!
Dziś chciałam Wam pokazać kartkę dla mężczyzny... dziś ma imprezę, więc mogę.
Męskie kartki są zawsze wyzwaniem, ale od kiedy udało mi się zakupić wykrojnik z męską sylwetką jest już łatwiej.





Nareszcie idealna dla mnie pogoda, niestety wciąż nie pada, tzn. niby raz dziennie popada, ale tak że nawet kurzu nie zmyje, co tu mówić o podlaniu, ksiądz lepiej kropidłem święci:(
Dziś byłam w wielkim mieście, a że nie musiałam kierować to obserwowałam okolicę. U nas zboża już gotowe do żniw, chociaż mikre, niewyrośnięte, a i ziarna na pewno mniej niż w lepszych latach. W sadach również klęska. Co nie zmarzło wiosną to teraz cierpi przez suszę:(

Mając tak mały ogródek mogę podlewać i chociaż to nie to samo co deszcz, zawsze jakiś ratunek dla roślin.
Mimo wszystko nie wszystkie udało się uratować.
Agresty miały mnóstwo owoców, przez suszę zrzuciły, a te które zostały nie wszystkie wyglądają apetycznie.



Porzeczkoagrest ma duże smaczne owoce, ale mało.

Porzeczki też nie zachwycają...


Morwa miała po raz pierwszy owocować, ale cieszyłam się za wcześnie, zrzuciła wszystkie owoce:(

Za to dereń jadalny, któremu zagroziłam że go wytnę, o dziwo ma kilkanaście owoców. Fotka kiepska, mam nowy aparat i jeszcze nie mogę się z nim zaprzyjaźnić:(
Na szczęście jagoda kamczacka (już oberwana), wiśnia, orzech, maliny, borówki, aronia i winogron nie zawiodły.







Z warzyw, jak na moją piaszczystą ziemię, jestem zadowolona.
Ogórki zrywam na bieżąco...


Pomidory też fajnie rosną...


Na tarasie mam kilka donic z koktajlowymi i mam już 3 czerwone;)

I jeszcze parę fotek warzywnika...




Wiosną pokazywałam ziemniaki sadzone w workach
Już prawie wszystkie zjadłam;)
Na koniec patison, który sam wprowadził się do ogrodu ozdobnego;) W tym roku ich nie siałam, może jakiś ptaszek chciał mi podziękować;)

 Na dziś tyle. Dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod ostatnim postem:) Pozdrawiam cieplutko:)

czwartek, 4 lipca 2019

Mieszkańcy mojego ogrodu - pleszki

Witajcie!
W poprzednim poście z tego cyklu przedstawiałam kosy, dziś kolej na następne ptaki gniazdujące w moim ogrodzie, a raczej ogródku, bo maleńki. Tym razem przedstawiam Wam pleszki.
Kiedyś wspominałam że mam 3 budki lęgowe, jedną od wielu lat zasiedlają moje ukochane modraszki.

Druga znajduje się pod okapem budynku gospodarczego i do tej pory nie miała mieszkańców, teraz chyba też nie, myślę że pleszka przysiadła na odpoczynek.

Za to trzecia, piętrowa, od wczesnej wiosny wzbudzała zainteresowanie... najpierw bogatek...

... później szpaków

oraz wszędobylskich wróbli
Już miałam nadzieję że zostanie zasiedlona, ale przez ponad dwa miesiące nie widziałam by cokolwiek się działo:( Aż w końcu w połowie czerwca zauważyłam ptaszka, który regularnie ją odwiedzał, a po paru dniach głośne nawoływania głodnych pisklaczków i wołanie jednego z rodziców. Ale byłam szczęśliwa gdy w lokatorach rozpoznałam pleszki, których do tej pory nie widziałam w ogrodzie.
Początkowo, widząc z daleka samiczkę, myślałam że to kopciuszek, bo jest trochę podobna w ubarwieniu i zachowuje się tak jak on, czyli robi energiczne przysiady i kiwa ogonkiem. Dopiero widok kolorowego samca wyprowadził mnie z błędu.
Już teraz nie rozstawałam się z aparatem, tym bardziej że poznałam jego zwyczaje. Zawsze, przed zaniesieniem pokarmu do budki, przysiadał na pergoli, która podtrzymuje winogron, rozglądał się uważnie i gdy ocenił że jest bezpiecznie, pofrunął do młodych.




Po takiej obserwacji nauczyłam się już odróżniać jego nawoływania, bo inaczej śpiewa, inaczej nawołuje młode, a jeszcze inaczej ostrzega przed zagrożeniem. Jak brzmi można posłuchać TUTAJ.
Oczywiście najczęściej nawoływał młode, ale zdarzyło się że był zaniepokojony, pewnie za płotem zobaczył kota/koty sąsiada.


Młode już wyfrunęły z gniazda, niestety nie zauważyłam tego momentu. Na pewno są gdzieś w ogrodzie, bo rodzice jeszcze przez dwa tygodnie będą je dokarmiali, ale doskonale się kryją. I dobrze, w ten sposób mają większe szanse na przeżycie.

Na koniec jeszcze takie śmieszne zdjęcie;)

Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za wszystkie, przemiłe komentarze:)

środa, 3 lipca 2019

Złote gody

Witajcie!
Dziś chciałam pokazać Wam karteczki jakie zrobiłam na złote gody Danuty i Józefa. Są to cztery karteczki, w tym dwie ze zdjęciem. Nie lubię takich robić, bo muszę później zamazywać do pokazania, ale ostatnio coraz częściej zamawiające życzą sobie właśnie takie.

Zacznę od tych bez zdjęć.
Pierwsza...



Druga...



Trzecia...



I czwarta...



Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego dnia:)

wtorek, 2 lipca 2019

Mieszkańcy mojego ogrodu - kosy

Nie wyobrażam sobie ogrodu bez śpiewu ptaków, dlatego cieszę się, bo mimo że mały to gniazduje w nim kilka gatunków skrzydlatych przyjaciół, a wiele innych przylatuje gościnnie. Oprócz wspaniałych odgłosów mam przy okazji możliwość ich obserwowania.

Dzisiejszy post poświęcę kosom.
To wspaniałe ptaki, które oprócz tego że dbają o ogród, ponieważ oczyszczają go z bezkręgowców, mniejszych kręgowców, a także owadów, to jeszcze dają wspaniałe koncerty. Małym minusem jest to że zjadają owoce, szczególnie borówki, ale za ten śpiew wybaczam im wszystko.



Najłatwiej rozpoznawalny, ze swym czarnym ubarwieniem i pomarańczowym dziobem, jest samiec, natomiast samica jest niepozorna, oliwkowobrązowa.
Młode są podobne do samicy. W maju, po moim warzywniku spacerowały, a raczej podskakiwały sobie dwa młode kosy.





A to zdjęcie młodego kosa z 2018 roku.

Dziś już jest troszeczkę chłodniej z czego bardzo się cieszę, bo w czasie upałów nie jestem w stanie funkcjonować.



Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia:)