Obserwatorzy

czwartek, 20 sierpnia 2015

Zapach dzieciństwa

"Kraj lat dziecinnych!
On zawsze zostanie
Święty i czysty jak pierwsze kochanie (...)"
                               /A. Mickiewicz/

Chyba każdy z nas z rozczuleniem wspomina dzieciństwo, bo jak tu nie wspominać i nie tęsknić za czasami kiedy to nawet suchy chleb smakował lepiej, kwiaty pachniały intensywniej, wszystko było jakieś większe, a człowiek czuł się bezpiecznie.  Do 13-stego roku życia miałam szczęście mieszkać na wsi, jak to się mówi - zabitej dechami, w takim polskim Bullerbyn. W wiosce znajdowało się tylko pięć domów, a wokół lasy i pola... tego mi dziś właśnie brakuje - przestrzeni! To nic że do szkoły, odległej o ok. 3km. trzeba było przedzierać się przez zaspy, wtedy nie dowoziły żadne gimbusy, czy jak to teraz często obserwuję rodzice(dziadkowie) autem lub rowerem, podjeżdżając prawie pod drzwi szkoły. Wiem, czasy są inne, ale czyż nie byliśmy wtedy szczęśliwsi, a już na pewno bardziej samodzielni i zaradni?!
W moich czasach nie było drogich, wymyślnych zabawek, dzięki temu mogliśmy rozwijać swoją kreatywność. Zabawką był kawałek drewna, szmatka, puszka po konserwie, do której wsadzało się chwast i udawało że to piękny kwiat... miejscem zabawy pola, lasy, wszystkie domy i podwórka... nikt się nie nudził, nie zawracał mamie głowy - "w co mogę się bawć?", albo "pobaw się ze mną", "nuuuuudzi mi się"... wspaniałe czasy.

Pewnego dnia, a właściwie późnego popołudnia (decyzja została podjęta spontanicznie, dlatego zdjęcia kiepskiej jakości) córcia zabrała mnie w podróż śladami dzieciństwa.
Okazało się  że w wiosce są trzy domy, ze starych dwa, w tym mój rodzinny i nowo wybudowany. Polna droga została tylko za moim domem w kierunku szkoły i kościoła, w drugą stronę można dojechać już asfaltem.



 Otoczenie domu też się zmieniło, ... budynki gospodarcze wyburzono i powstały inne, postawiono płoty, no i nie ma tego co najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem - dwóch ogromych jaśminowców po obu stronach domu.









A tu już moja pierwsza szkoła, oczywiście odnowiona, i pierwsze miejsce pracy.
 I drewniany, zabytkowy kościół, w którym przyjmowałam dwa pierwsze sakramenty - Chrzest i Komunię Św.
Dziękuję córuś że zabrałaś mnie w te bliskie memu sercu miejsca, cierpliwie wysłuchałaś wszystkich opowieści, ochów i achów przy każdym drzewie, kamyku, stawie hehe, ...  było to dla mnie ogromne przeżycie.

Dziekuję Wam, że odbyliście ze mną tą wirtualną podróż. Pozdrawiam ciepluteńko:)

24 komentarze:

  1. Piękna podróż :) Śliczna okolica. Ja wróciłam w rodzinne strony po 18-stu latach, i mieszkam teraz na stałe już, ale wszystko jest inne, jakby gorsze, ludzie też. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, gdybym tam wróciła na stałe na pewno miałabym podobne do Twoich odczucia;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Piekna sentymentalna podroz. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe wspomnienia i piękna podróż śladami dzieciństwa i młodości:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu ja w mojej wiosce ciągle mieszkam, choć nigdy nie była to mała wioska:) nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej, w bloku wytrzymałam rok i bardzo dziękuję, ale to nie dla mnie:)
    piękne zdjęcia zrobiłaś i masz całkowitą rację, my nie nudziłyśmy się tak jak dzieciaki teraz:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w bloku wytrzymałam pół roku hehe.
      Dziękuję Reniu:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. W piękną podróż nas zabrałaś :) widzę Cie jako dziewczynkę biegającą wokół domu z długimi rozwianymi włosami, zbierającą polne kwiatki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko sie zgadza oprócz rozwianych włosów;) Zawsze miałam krótkie, no może nie zawsze, ale najczęściej.
      Buziaczki Asiu:)

      Usuń
  7. Anuś, każdy z nas ma jakieś miejsce z lat dziecięcych do którego wraca ( w rzeczywistości lub wspomnieniami ). Dla mnie jest to miasteczko, w którym urodziła i wychowała się moja Mama. I jeżeli kiedyś stać mnie będzie na własne cztery kąty, to właśnie tam się przeniosę. Chyba muszę zacząć grać w Totka :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest fajne! Każdy musi mieć jakieś korzenie za którymi tęskni.
      Buziaczki Ewuś:)

      Usuń
  8. Dziękuję Ci za tą sentymentalną podróż. Ja wychowałam się w dużym mieście bo w Gdańsku, ale spowodowałaś że i ja mam ochotę udokumentować miejsca swojego dzieciństwa. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Janeczko:) Czekam na Twoją relację.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Bardzo fajna podróż!!! Wrażenia pewnie niesamowite! ja bym pewnie płakała:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też z wielką przyjemnością wracam w rodzinne strony. Wspomnienia z dzieciństwa wtedy wracają, stają się bardziej "namacalne". Masz kochaną córkę!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie tak powspominać, cudne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Och pamiętam te czasy, chociaż u mnie to tylko wakacje i wolne było na wsi ale też zabawy, polowania wymyślania... wspaniałe. Piękne okolice. Taka podróż w przeszłość to piękna rzecz. Masz fajną córę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wracam często do miejsc gdzie się wychowałam - ale to już nie to. Nie ma tej wierzby, nie ma tego stawu...wszystko maleje, kurczy się i już tak intensywnie nie pachnie :)
    Jakie ja miałam piekne dzieciństwo :)
    Dziękuję za Twoją podróż - śliczne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. i sentymentalnie się zrobiło
    fajnie jest tak odwiedzić stare kąty
    buźka Anulka

    OdpowiedzUsuń
  15. podróż sentymentalna...pięknie
    Moja prababcia mawiała: "jak to dobrze powspominać" ;-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniały sentymentalny spacer córka Ci zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie sentymentalne podróżę :) super zdjęcia jak zawsze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:)