Obserwatorzy

niedziela, 4 listopada 2012

Wymęczona czapucha

Zrobiłam sobie urlopik od kompa... Na długi weekend przyjechała córcia, więc jak każda mama, zajęłam się dopieszczaniem ...
Chciałam też wzbogacić jej zimową garderobę, coby nie marzła w wielkim mieście... zrobiłam parę mitenek, otulacz i  komin wydziergałam wcześniej, pozostała jeszcze tylko czapucha... Pytałam już wcześniej jaką by chciała, ale nie mogła się zdecydować na żaden fason... nic jej się nie podobało... nie wiem za kim to takie wybredne?
W końcu stwierdziła, że chce coś takiego jak ma kuzynka... przyniosła czapkę na wzór, ... no i wpadłam w panikę!!! Czapka była robiona maszynowo, wzorek ażurowy, czyli trzeba chwycić za druty, a ja  - muszę się przyznać bez bicia, że na drutach to tylko oczko prawe, oczko lewe, no i parę podstawowych splotów, dlatego czekało mnie nie lada wyzwanie.
Pierwsza czapka okazała się w rozmiarze niemowlęcym (próbowałam ją rozciągać na wszystkie strony...hihi, ale nie dała się)... nie załamałam się, zaczęłam drugą, potem trzecią, czwartą i dopiero za piątym razem wyszło to co miało wyjść. Najważniejsze, że czapka została zaakceptowana ... uff.
Mam nawet zrobić kilka następnych w innych kolorach, ale nie teraz - muszę trochę odpocząć po tych czapkowych emocjach!
Nie przyglądajcie się tak dokładnie, miejcie na względzie, że to mój pierwszy raz:)

Córcia została dostatecznie dopieszczona, jutro wyjeżdża, ale dziś przyjechał syn, no i dopieszczanie zacznie się od nowa...
Przywiózł wszystkim prezenty - oto moje...
 Uprzedzam, że puszki są puste - syn wie, że jestem chomik i lubię takie duperelcie...

Beczułka z kawą jest pełna, ale nie o zawartość chodziło, tylko o opakowanie.

A to główny pezencior - pistolet! Co prawda mam jeden, ale stary, więc bardzo się cieszę z nowego...


Po raz pierwszy zrobiłam dżemik z dyni . Miałam co prawda inne plany, ale wydrążony miąsz nadawał się tylko na dżem...
... a drążyłyśmy z córą takie paskudy! Pokazuję z opóźnieniem, ale co tam...

Na zakończenie mojego przydługiego posta witam cieplutko mojego nowego Obserwatora - Łukasza. Jest mi bardzo miło, że do mnie zajrzałeś i postanowiłeś zostać na dłużej:)
A wszystkim do mnie zaglądającym i komentującym przesyłam buziaczki:)

10 komentarzy:

  1. Czapka super, nie myli się ten co nic nie robi:0)prezenty świetne:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna beczułka !
    Aniu chcesz powiedzieć, że aż tyle czapek zrobiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna czapka :-)
    Beczułka rewelacyjna :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. prezenty cudne i to opakowanie kawki nieziemskie ... a paskudy super powychodziły pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  5. super czapucha:) A prezentów moc...i śliczne, czyż by Mikołaj już zaczynał, hehe...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudna czapka :) A prezenty słodkie, opakowanie po kawusi już jest ozdobą.
    Dyni nie lubie, ale te ozdobione mi się podobają. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O i czapka rewelacyjna wielkie brawa :) super prezenciki hmmmm apetyczny ten dżemik i fajowe dynie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Dziewczyny:)
    Asiu, zrobione są tylko dwie - niemowlęca, do sprucia i ta co pokazuję ... pozostałe zaczynałam i po kilku rzędach prułam...hehe.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i znalazła się nasza zguba,dobrze,że tutaj Ciebie Aniu znalazłam bo sie juz stęskniłam.Czapeczka śliczna,tylko przez dziury w uszy będzie wiać.Prezenciory super a to od kawy bomba.U mnie dynia czeka a ja nie mogę sie zabrać,zrobiłam kilka zupkowych kremów a jeszcze dżem,nie wiem czy sie zmobilizuję.Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, ja ostatni weekend spędziłam podobnie, jak Ty - też dogadzałam synowi, który mieszka 500 km od domu i jest tu rzadkim gościem. Czapka śliczna, podziwiam wytrwałość w dążeniu do celu. Dżemik wygląda bardzo smakowicie. Wszystko u Ciebie zachwyca. Do usłyszenia. Dziękuję za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:)