Witajcie!
Dziś znowu posiłkuję się starymi kartkami (z grudnia 2017) z folderu "do pokazania". Koniec półrocza nie sprzyja robótkom, więc nie powstało nic nowego.
Kartki wykonałam na jedną uroczystość - ślub Justyny i Michała.
Zdjęcia robione przy sztucznym świetle, więc same rozumiecie - tragedia:(
Zastosowałam moje ulubione tekturki, ukochany papier z Lemoncrafta i foamiranowe kwiatki.
Patrząc tak na te swoje kartki myślę sobie, że czas wejść na następny poziom i zmierzyć się z mediami, bo od biedy można to nazwać moim stylem, ale ... te same tekturki, wykrojniki, podobne kwiatki sprawiają że kartki mimo wszystko są do siebie podobne:( Uwielbiam oglądać na youtube prace scraperek, a przede wszystkim ich pracownie. Przy okazji poznaję materiały i produkty i wciąż się uczę, zresztą chyba jak my wszystkie;)
Na razie ujarzmiam foamiran. Prawdę mówiąc najczęściej wykorzystuję tylko delikatnie uformowane kwiaty, bo z przestrzennymi wiadomo - problem z włożeniem w kopertę, nawet 3D, ale te gnieciuchy wyglądają bardzo naturalnie, dlatego od czasu do czasu chciałabym i takie mieć. Ostatnio zawzięłam się na foamiran jedwabny. Kupiłam go już dawno temu i jakoś nie mogłam się do niego przekonać, ale chyba do wszystkiego trzeba dojrzeć;) Okazuje się że jest świetny, wystarczą palce, trochę znęcania się i bez użycia żelazka kwiatek gotowy. Wiem, że to dopiero nędzne namiastki kwiatów, ale dobre i to.
Z odpadków, dzięki podejrzeniu u Ewuni (zerknijcie na Jej świetny kurs o gnieciuszkach) zrobiłam trochę sznureczków. Zawsze gdzieś znajdą zastosowanie.
Najczęściej nie robię kwiatów do końca, bo nigdy nie wiem jakie akurat będą mi pasowały, tzn. jakie środki, kształt itp. Zawsze przygotowuję półprodukty...
Od kiedy poznałam foamiran to raczej tylko jego wykorzystuję, ale mam też mix gotowych kwiatów, najczęściej zakupionych przy okazji;)
Zaszalałam dziś z długością posta, ale tak to bywa jak trochę czasu na bloga ma się tylko w weekend;)
Pokażę Wam jeszcze tylko moje sikoreczki, które rano przylatują chudziutkie, a później wyglądają jak pączuszki;)
Pozdrawiam Was ciepluteńko:)
piątek, 26 stycznia 2018
niedziela, 21 stycznia 2018
Jak to dobrze babcią być!
Swoje dzieci bardzo się kocha, ale wnuki... to zupełnie inna milość. Dzieci wychowujemy, a wnuki możemy rozpieszczać do woli, od tego właśnie są babcie;)
Miałam szczęście mieć wspaniałych dziadków, których już niestety nie ma od wielu lat. Byłam ich ukochaną wnuczką, może dlatego że pierwszą. Najbardziej byłam przywiązana do dziadka(taty mamy) i babci(mamy taty), która była też moją chrzestną. Układała proste wierszyki np.
Każdy z nas wnuków miał swój wierszyk. Mieliśmy je nawet nagrane na magnetofonie kasetowym marki GRUNDIG;) Po wielu latach kuzyn zgrał je na komputer, ale dysk padł i głosu babci już nie usłyszę.
Z kolei dziadek(tata mamy) zabierał mnie ze sobą wszędzie. Razem murowaliśmy, naprawialiśmy płoty, pracowaliśmy w polu, ale najbardziej zapamiętam zrywanie wiśni. Mieli kilkanaście dużych drzew, zrywaliśmy razem, razem jechaliśmy do skupu, bo ile zerwałam tyle mogłam sprzedać. Niestety dziadek zmarł, gdy zdawałam maturę i bardzo przeżywałam, że nie mogłam cieszyć się z nim moimi wynikami...
Teraz sama jestem babcią i mam nadzieję, że kiedyś moje wnuki też tak ciepło będą mnie wspominali.
Dziś przyszli z życzeniami i najcudowniejszym prezentem!!!
Obraz wielkości 120 x 80cm.
Ile razy wchodzę do pokoju to uśmiecham się na widok tych buziaczków! Pobudki też będą wspaniałe;)
Filip to już poważny facet - pierwszoklasista, a Alan ma 16 miesięcy. Oboje są najmądrzejsi, najpiękniejsi, najukochańsi, i w ogóle tacy NAJ!
Oprócz obrazu dostałam jeszcze... hihi
Bardzo Was kocham moje chłopaki:):):)
Wszystkim Babciom i Dziadkom życzę zdrowia i długiego, radosnego życia w gronie kochających wnuków:)
Dziękuję Wam za odwiedziny, komentarze i pozdrawiam cieplutko:)
Miałam szczęście mieć wspaniałych dziadków, których już niestety nie ma od wielu lat. Byłam ich ukochaną wnuczką, może dlatego że pierwszą. Najbardziej byłam przywiązana do dziadka(taty mamy) i babci(mamy taty), która była też moją chrzestną. Układała proste wierszyki np.
Ania to moja chrześniaczka,
zawsze daje mi buziaczka.
I na co dzień i od święta
zawsze o babci pamięta.
I pomoże, i usłuży...
Oby żyła jak najdłużej!
Z kolei dziadek(tata mamy) zabierał mnie ze sobą wszędzie. Razem murowaliśmy, naprawialiśmy płoty, pracowaliśmy w polu, ale najbardziej zapamiętam zrywanie wiśni. Mieli kilkanaście dużych drzew, zrywaliśmy razem, razem jechaliśmy do skupu, bo ile zerwałam tyle mogłam sprzedać. Niestety dziadek zmarł, gdy zdawałam maturę i bardzo przeżywałam, że nie mogłam cieszyć się z nim moimi wynikami...
Teraz sama jestem babcią i mam nadzieję, że kiedyś moje wnuki też tak ciepło będą mnie wspominali.
Dziś przyszli z życzeniami i najcudowniejszym prezentem!!!
Ile razy wchodzę do pokoju to uśmiecham się na widok tych buziaczków! Pobudki też będą wspaniałe;)
Filip to już poważny facet - pierwszoklasista, a Alan ma 16 miesięcy. Oboje są najmądrzejsi, najpiękniejsi, najukochańsi, i w ogóle tacy NAJ!
Oprócz obrazu dostałam jeszcze... hihi
Bardzo Was kocham moje chłopaki:):):)
Wszystkim Babciom i Dziadkom życzę zdrowia i długiego, radosnego życia w gronie kochających wnuków:)
Dziękuję Wam za odwiedziny, komentarze i pozdrawiam cieplutko:)
sobota, 20 stycznia 2018
Zima i ptaki
Zima nie odpuszcza! Dzisiejszy ranek powitał mnie takim bajecznym widokiem...
Gdy tylko śnieg przestał padać złapałam aparat i pobiegłam do ogrodu. Musiałam znów odśnieżać, ale co tam, wolę śnieg niż deszcz i lód;)
Cieszę się że ogród okryty śnieżną pierzynką, ale dla ptaszków to trudny czas. Mam kilka karmników i dokarmiam je systematycznie od późnej jesieni. W różnych miejscach rozwieszam też jabłka dla kosów i słoninkę lub kule ze smalcu i nasion dla sikorek i dzięciołów. W klasie na oknie też zainstalowałam karmnik. Dzięki temu dzieci przyzwyczajają się do systematycznej opieki nad ptakami, a przy okazji mogą je na żywo obserwować.
Dziękuję Wam za odwiedziny i ciepłe słowa:) Pozdrawiam :)
Gdy tylko śnieg przestał padać złapałam aparat i pobiegłam do ogrodu. Musiałam znów odśnieżać, ale co tam, wolę śnieg niż deszcz i lód;)
Cieszę się że ogród okryty śnieżną pierzynką, ale dla ptaszków to trudny czas. Mam kilka karmników i dokarmiam je systematycznie od późnej jesieni. W różnych miejscach rozwieszam też jabłka dla kosów i słoninkę lub kule ze smalcu i nasion dla sikorek i dzięciołów. W klasie na oknie też zainstalowałam karmnik. Dzięki temu dzieci przyzwyczajają się do systematycznej opieki nad ptakami, a przy okazji mogą je na żywo obserwować.
Dziękuję Wam za odwiedziny i ciepłe słowa:) Pozdrawiam :)
piątek, 19 stycznia 2018
Dla emerytki i... zima
Tak bardzo czekam na emeryturę i niestety jeszcze ho ho, trochę poczekam:( Dlatego wyobraźcie sobie jak ciężko jest mi robić kartki dla tych szczęśliwców, którzy już odchodzą;)
I w sztucznym świetle...
Ostatnie dni to prawdziwa zima: wiatry, zamiecie śnieżne. Na szczęście Fryderyka nie zrobiła w mojej miejscowości większych szkód, chociaż Wielkopolska ucierpiała.
Codziennie, czasem kilka razy muszę odśnieżać (na szczęście z ręką już dużo lepiej) i cieszę się, że roślinki mają puchową pierzynkę.
Pozdrawiam weekendowo:)
I w sztucznym świetle...
Ostatnie dni to prawdziwa zima: wiatry, zamiecie śnieżne. Na szczęście Fryderyka nie zrobiła w mojej miejscowości większych szkód, chociaż Wielkopolska ucierpiała.
Codziennie, czasem kilka razy muszę odśnieżać (na szczęście z ręką już dużo lepiej) i cieszę się, że roślinki mają puchową pierzynkę.
Pozdrawiam weekendowo:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)