Obserwatorzy

niedziela, 6 września 2015

3 500 lat p.n.e

Na południowo-wschodnim krańcu województwa kujawsko-pomorskiego, niedaleko Izbicy Kujawskiej, w Wietrzychowicach, znajduje się cmentarzysko grobowców megalitycznych nazywanych "polskimi piramidami".


Budowała je w neolicie ludność pucharów lejkowatych(nazwa wzięła się od charakterystycznego kształtu naczyń przez nich wytwarzanych).




Megality występowały przede wszystkim na Kujawach, częściowo również na Pomorzu.
W rezerwacie archeologicznym w Wietrzychowicach znajduje się pięć takich grobowców. Mają formę wydłużonego trapezu, ich oś podłużna przebiega z południowego-wschodu(czoło grobowca) na północny-zachód(ogon). Trzeci, najdłuższy z nich ma 115m długości, 10m szerokości w części czołowej i 1,5m wysokości. Najwyższe są od czoła i stopniowo się obniżają. Ogromne głazy stanowiły obstawę mającą chronić groby przed rozmyciem.
Nie będę się rozpisywała, kto zainteresowany zawsze może poczytać np. TUTAJ.

Pierwszy raz odwiedziłam Wietrzychowice(znów dzięki córci) dwa tygodnie temu. Był upał, na szczęście rezerwat znajduje się w lesie nad zbiornikiem retencyjnym. Ściółka trzeszczała pod stopami, a ze zbiornika zostały nędzne resztki.






 Jest to ciekawe miejsce rownież pod względem przyrodniczym i widać że gospodarze dbają o nie, wszędzie znajdują się tablice informacyjne.




Udało nam się zaobserwować kilka dzięciołów, ale tylko jeden chciał przez moment pozować.
Zbliżamy się do grobowców...

 ... niesamowity widok, jak prehistoryczny potwór pełznący wśród drzew.







Grobowce zawierały szczątki kilku mężczyzn, starszych rodu, poza tym pozostałości uczt pogrzebowych i drewnianych komór kultowych.




 To niesamowite miejsce, spacerując tam czułam namacalnie że dotykam naszej historii.

Niestety spacer zakończył się zniesmaczeniem. W drodze powrotnej z daleka usłyszeliśmy grupę rozwrzeszczanych dzieci:( Dopiero po paru minutach zza zakrętu wyłoniła się grupka w wieku od 5 do 9 lat... krzyczeli, walili kijami w drzewa, rozrzucali ściółkę. Odetchnęlismy z ulgą gdy ich krzyki ucichły, wtedy dopiero nadeszła grupka dorosłych z psem. Zdziwiliśmy się że nie reagują, a przede wszystkim że nie boją się że dzieci zabłądzą w lesie, ale przestaliśmy się dziwić, gdy mijając ich usłyszeliśmy że paniusia mówi do pieska "szukaj trupów, szukaj":(
Co ja się dziwię dzieciom że nie potrafią uszanować takiego miejsca, a kto ma ich tego nauczyć!!!:(

Moje dzieci, i te rodzone i te szkolne, wiedzą że w lesie to my jesteśmy gośćmi, że to dom zwierząt... tym bardziej las który jest cmentarzyskiem, w którym "patrzą" na nas pokolenia przodków, powinien być uszanowany.
Dziś byłam w tym miejscu na festynie archeologicznym, ale o nim jutro. Niestety, gdy prosiłam o deszcz nie padało, a dziś jak na złość wiało i padało:(
Pozdrawiam:)

sobota, 5 września 2015

Wszystkiego po trochu

Nie bardzo miałam czas by pisać tak często jak podczas urlopu, dlatego dziś skumulowało się wszystko na raz;)

Wciąż w tych wyszarpanych papierom (i nie tylko) chwilach bawię się koralikami. Powstało mnóstwo bransoletek i kompletów, ale wszystkie podobne do wcześniej pokazywanych, dlatego by Was nie zanudzać dziś tylko kilka.

Biało-czarna, nowy wzorek.

Biała z czarnymi końcówkami i czarną, cyrkoniową ozdóbką.

Granatowa

Granatowy komplecik

 I złoty komplecik z magnetycznym zapięciem

Skończyłam czytać poprzedni zapas książek, a że nie zasnę bez czytania do podusi odwiedziłam bibliotekę. Tym razem tylko trzy pozycje, bo zmęczona szybko zasypiam hehe.


Ostatnio czytałam Magdaleny Kordel z serii Malownicze "Wymarzony dom" i "Wymarzony czas", teraz pora na trzecią część "Tajemnica bzów".  Fajnie czytało się poprzednie części, mam nadzieję że i ta mnie nie zawiedzie.


U mnie w dalszym ciągu susza, co prawda wczoraj troszkę popadało, ale tylko tyle bym zmokła w drodze z pracy. Jak dotarłam - deszcz się skończył hehe. Muszę więc nadal podlewać:( Powiem Wam że mam już tego serdecznie dość! Na szczęście widok ogrodu wynagradza trudy. Wiadomo że roślinki nie są w najlepszej kondycji, ale cieszę się że w ogóle przetrwały.
Winogronka już podjadamy
 Pigwowiec powtarza kwitnienie.
 Na warzywniku kilka dni nie podlewałam i są tego efekty:(
Dziś podlewałam prawie pół dnia, mam nadzieję że dynie i inne warzywa poradzą sobie.
 Chryzantemy kiepsko kwitną, kwiaty szybko usychają.
 Łzy Hioba mało że liliputy, że tylko kilka nasionek, to jeszcze białe, nie czarne:(
Dzielżan radzi sobie
Powtórzyły kwitnienie liliowce
 Żurawka Fire Alarm teraz pokazuje swój urok. Poprzednia rosła w złym miejscu, marniała, no to kupiłam sobie nową;)
 Plantaginea wciąż mnie zachwyca

Owocki laurowiśni też są ozdobą.
 Malutki ognik w koncu pokazuje kolorek.


Rusałka pawik i floks;)




Jutro w planach mam wyjazd na festyn archeaologiczny, wyjątkowo w tym dniu nie chcę deszczu;)
Życzę Wam miłej niedzieli:)

wtorek, 1 września 2015

Następna kolia

Witajcie!
Niestety, wakacje to już przeszłość. Dziś uroczyście rozpoczęliśmy następny rok nauki. Dzieciaczki wypoczęte, pełne werwy, z panią gorzej, ale nie ma wyjścia - trzeba się dostosować hehe.
Już od kilku dni siedzę w papierach, i przynajmniej przez następnych kilkanaście nie będę miała za dużo czasu na życie blogowe, mam nadzieję że mi to wybaczycie:)

Brzoskwiniowa kolia niestety nie pasowała do dzisiejszej kreacji:( Miałam wybór - nowa sukienka lub inna kolia, wybrałam to drugie. Zrobiłam białą, ta będzie pasowała do wielu kreacji.

Wykorzystałam perełki w trzech rozmiarach: 6, 8 i 10mm, i biały, bawełniany kordonek. Wprawdzie Małgosia Kamińska podpowiedziała że najlepsze będą nici Tytan, okazało się nawet że mam je w swoim posiadaniu, faktycznie są mocne, ale okropnie się rozwarstwiały, nie mogłam przewlec igły, wróciłam do kordonka.




Zostało tylko kilka koralików, dlatego bransoletka to taka moja radosna twórczość hihi.



I na ludziu, chociaż zastanawiałam się czy pokazać, bo na zdjęciach nie widać tego efektu:( Sama robiłam fotki, więc co podniosłam rękę to i suknia się podnosiła i kolia nie leżała tak jak powinna, ale wierzcie mi - pezentuje się zjawiskowo;)


Pozdrawiam ciepluko... nie, przy dzisiejszym upale powiem - pozdrawiam orzeźwiająco:) Jednocześnie proszę Was o wyrozumiałość. Jak ogarnę te początkowe najcięższe dni będzie mnie u Was więcej.
Buziaczki:)