Już nie marudzę, lepiej pochwalę się cudowną niespodzianką :)
W jednym z postów Ania pokazała paczuszki, które trafią do najwierniejszych obserwatorek. Dodam, że Ania dostała mnóstwo dobra od tajemniczej Marysi i postanowiła się nim podzielić. Nawet nie śmiałam przypuszczać, że jedna z nich trafi do mnie! Jakież było moje zdziwienie, gdy listonosz przyniósł mi przesyłkę, a w środku...
Anulka, jesteś Aniołem! Mam nadzieję że dobro powróci do Ciebie po wielokroć:) Dziękuję Skarbie:)
W poprzednim poście chwaliłam się swoimi zakupami ogrodniczymi,... prawie wszystko posadzone. Jednak nie obyło się bez ogrodowej rewolucji:( Było ciężko, bo wykopanie ponad dwu metrowego drzewa, przeciągnięcie go ze 30 metrów i wkopanie w nowym miejscu dla dwóch kobiet jest zadaniem ponad siły, a na jednym się nie skończyło) Na szczęście najgorsza praca zrobiona, teraz tylko ewentualnie zostaną do wykopania i przesadzenia byliny. Ogród nie chce być z gumy, dlatego pozbywam się roślin które mam w kilku identycznych egzemplarzach i z trudem, ale mogę wygospodarować miejsce na nowości.
Opisywałam moje preypetie z trzmieliną oskrzydloną... i w tym miejscu chciałam Wam gorąco podziękować:) Po Waszych komentarzach, że to chyba nie ta o którą mi chodziło, bacznie się jej przyjrzałam, poczytałam i... faktycznie, to nie ona. Nie mogę powiedzieć że mnie oszukali, bo pan w szkółce mówił że służy im jako podkładka i dostałam w gratisie... niestety, powietrze ze mnie uszło jak z przebitego balonika:( Wzięłam się jednak w garść i postanowiłam że muszę ją mieć, zajrzałam do paru sklepów internetowych i... kupiłam hehe;) Nie mogłam jednak pozwolić by kurier miał za lekko, domówiłam jeszcze parę roślinek;) Zamówiłam w środę w nocy, dziś paka została dostarczona. Po otworzeniu stałam z rozdziawioną gębą..........
Wiedziałam że roślinki będą w 2-litrowych pojemnikach, ale nie przypuszczałam że takie duże!!!
Jestem szczęśliwa!
Kupiłam:
- oczywiście trzmielinę oskrzydloną
- dwie hortensje bukietowe: Magical Candle i Sundae Fraise
- rozplenicę japońską Hameln
- żółtą malinę Poranna Rosa (w prezencie dla mamci)
Jako gratisik dostałam belamkandę i nawóz.
Jeszcze nie wiem gdzie posadzę, biorąc przykład ze Skarlett ... pomyślę o tym jutro hehe.
Co prawda ranki witają przymrozkami, ale w moim ogrodzie, pewnie dzięki osłonięciu przez budynki i panelowy płot, jest zacisznie i ciepło. Mogę się jeszcze cieszyć takimi widokami...
Sumak jeszcze nie przebarwił się, mam nadzieję że zdąży zanim mróz zrzuci mu liście.
Maliny wciąż owocują, Poranna Rosa, ma ogromne owoce, mama się w niej zakochała, dlatego Jej zakupiłam, moja jest młoda i nie widzę by się rozrastała.
Pozdrawiam ciepluteńko:)

